Advertisement
banner

Mozaika – recenzja „rewolucyjnego” serialu HBO

Czy wiecie, że na nasz odbiór wydarzeń wpływa nie tylko ich forma, ale również sposób ich pokazania oraz kolejność przedstawianych faktów? Na tej wiedzy oparli się twórcy serialu HBO, który miał zrewolucjonizować dotychczasowy przemysł filmowy. Mozaikę reklamowano jako interaktywną opowieść, w której to widz będzie mógł zadecydować, co chce obejrzeć. Wszystko pięknie, szkoda tylko, że w Polsce ta funkcja nie jest dostępna.

Mozaika opowiada historię Olivii Lake (Sharon Stone) – autorki i ilustratorki książek dla dzieci, która pomaga najmłodszym rozwijać ich talenty. Kobieta oprócz tego, że jest piękna, bogata i sławna, jest też bardzo samotna. Sytuacja zaczyna się jednak zmieniać, kiedy do jej życia wkracza dwóch mężczyzn: początkujący artysta Joel Hurley (Garrett Hedlund) oraz oszust Eric Neill (Frederick Weller). Kobieta zafascynowana zdobytym zainteresowaniem nie zauważa spisku, który rozwija się tuż pod jej nosem. Kiedy ginie, policja staje przed trudnym dylematem. Co było przyczyną morderstwa? Miłość, pieniądze, a może jeszcze coś innego? I kto jest mordercą?

Zobacz również: Czarne lusterko – recenzja youtubowej produkcji Netflixa

Już trochę czasu minęło od premiery Mozaiki, a polscy widzowie wciąż nie mają dostępu do aplikacji, dzięki której mogliby zobaczyć oryginalną wersję serialu. Zamiast tego zaproponowano im wersję reżyserską, która bądźmy szczerzy, nie zaspokoi apetytu takich smakoszy, jak my. Bo czymże wyróżnia się Mozaika spośród innych seriali? A no właśnie sposobem podania historii – pociętej na małe fragmenty, które łączy ze sobą sam widź. Ten swego rodzaju „bufet szwedzki” prezentuje nam różnych podejrzanych i w zależności od ścieżki, jaką wybierzemy, inne rozwiązanie. Wersja reżyserska pozbawia nas frajdy własnego odkrywania historii. Nie zrozumcie mnie źle, dalej da się ją oglądać i wciąż dostarcza ona przyjemności. Jednak choćby nie wiadomo jak twórcy się starali, nie da się z tego stworzyć francuskiego wyrafinowanego dania. Wciąż jest to strawne, jednak pozbawione pikanterii, czegoś, co by wyróżniało go spośród innych, podobnych produkcji. W końcu bądźmy szczerzy, takich seriali jest na pęczki, a wiele ma dużo bogatszą fabułę, może się pochwalić lepszą oprawą, czy chociażby bardziej intrygującymi bohaterami.

https://www.youtube.com/watch?v=f4Fgy7w14ko

Mozaika ma jeden standardowy problem: została przygotowana jako dzieło fragmentaryczne. Reżyser starał się ogromnie połączyć to w jedną spójną całość. Choć momentami widać pewne przeskoki, które sygnalizują nam poszczególne części, to i tak jestem pełna podziwu, że udało się to w miarę zgrabnie połączyć, a na dodatek wykrzesać z tego choć trochę napięcia. Twórcy przez cały czas starali się nas zaskakiwać, prezentując nowych podejrzanych i nowe fakty. Jednak my już zbyt dobrze znamy wszystkie sztuczki i nie robią one już na nas takiego wrażenia. Nie pomaga nawet wprowadzanie nowych bohaterów, takich jak chociażby siostra jednego z podejrzanych lub dawna miłość głównej bohaterki. Ostatecznie są oni tylko pionkami, które mają nas doprowadzić do rozwiązania. Fabuła kręci się tak naprawdę w kółko wokół trzech wątków, przez co cała historia jest bardzo płytka. Aż do samego końca nie możemy być pewni, która z wersji jest prawdziwa. Twórcy zdecydowali się na otwarte zakończenie, które w tym przypadku ma dać widzom możliwość wybrania swojego winnego.

Zobacz również: Na pierwszy rzut oka: dokumentalna miniseria Wormwood

Minimalne napięcie, które pojawiało się w czasie oglądania serialu, zawdzięczamy głównie świetnym aktorom. Na szczególną pochwałę zasługuje tutaj oczywiście Sharon Stone, która wypadła świetnie w roli dojrzałej, ale wciąż atrakcyjnej kobiety. Kto, jak nie Stone, mógłby zagrać seksowną i piękną kobietę sukcesu, która przykuwa uwagę mężczyzn, a jednocześnie musi walczyć z własnymi demonami. Kroku nie ustępują jej również Frederick Weller i Garrett Hedlund, których bohaterowie nie są tak jednoznaczni, jak mogłoby się to z początku wydawać.

https://www.youtube.com/watch?v=Km_u51OE3VA 

Bardzo mocno ubolewam nad tym, że aplikacja nie jest dostępna w Polsce. Zamiast puzzli do poukładania, dostaliśmy sklejoną wazę, która wygląda dość wyblakle w porównaniu do innych. Choć jej fragmentom nie można nic zarzucić: aktorzy są rewelacyjni, widoczki ładne, a reżyseria poprawna, w całości brakuje spójności. Z bliska widać rysy, które jak na takiego producenta jak HBO są wręcz niedopuszczalne. Wciąż jednak ładnie się na to patrzy… szkoda jedynie, że bez większych emocji.

Ilustracja wprowadzenia: materiały prasowe HBO

Stały współpracownik

Studentka dziennikarstwa. Miłośniczka kina. Zafascynowana Azją, a w szczególności koreańską kinematografią. Fanka Sherlocka. W wolnych chwilach ogląda seriale, podróżuje lub rozczytuje się w romansidłach.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Zarejestruj się, jeśli nie masz konta Nie pamiętasz hasła?