Advertisement
banner

Na pierwszy rzut oka: 3. sezon Hannibala!

Po finale drugiego sezonu chyba każdy miał ochotę zapytać: „Czy jest na sali lekarz?”, jednak nie zrobił tego ze strachu, że mógłby zgłosić się jakiś chirurg. Na dojście do siebie Bryan Fuller dał nam rok. Dziś (opcjonalnie: wczoraj) nadszedł długo wyczekiwany czas wielkiego powrotu „Hannibala”.

Od pierwszych sekund wiadomo, kto przez najbliższych kilkadziesiąt minut będzie grał pierwsze skrzypce. Hannibal (genialny Mads Mikkelsen) jest dokładnie taki, jakim go kochamy, a zarazem magnetyczny i wszechstronny jak nigdy: jeździ na motorze, tańczy walca, mówi po francusku, włosku, cytuje Dantego, wygłasza prelekcję, opowiada o historii florenckiego placu. I, oczywiście, nie głoduje. Zarówno częstotliwość aluzji dotyczących jego żywieniowych nawyków, jak ilość czarnego humoru jest w pełni uzasadniona, stanowi idealną przeciwwagę ogólnej atmosfery „Antipasto” – ta nie należy do najlżejszych. Może się wydawać, że twórcy zdjęli nogę z gazu i epizodowi otwierającemu ten sezon brakuje tempa, ale nie dajcie się zwieść pozorom. Napięcie nie znika – wręcz przeciwnie. Inaczej budowane, jest wyczuwalne w każdej ze scen.

Pierwszym przystankiem na mapie podróży Hannibala Lectera jest Paryż. Na bankiecie, w którym uczestniczy z oczywiście nieznanych nam bliżej powodów, jego szczególną uwagę zwraca poeta i profesor, dr Fell. Sam Hannibal z kolei staje się obiektem zainteresowania niejakiego Anthony’ego Dimmonda. Ich drogi krzyżują się ponownie we Florencji, gdzie Lecter, pod zmienionym nazwiskiem, „odnalazł spokój”. Dimmond za to odnalazł mężczyznę, który, jak słusznie podejrzewa, zamordował doktora Fella. Nie zdaje sobie jednak sprawy z tego, jak wiele ryzykuje igrając z ogniem. Anthony nie traci pewności siebie, ale my jesteśmy pewni, że wkrótce straci co innego. Nasze obawy okazują się w pełni uzasadnione.

Na pierwszy rzut oka 3. sezon Hannibala0

Konsekwentnie uzasadniany jest także lęk, jakim Hannibal napawa Bedelię. Scena jej kąpieli przypomina tę, w której Alana Bloom opowiadała o prześladującym ją uczuciu bycia pochłanianą przez mrok. W obydwu przypadkach ten mrok to właśnie dr Lecter. Od tego mroku nie ma ucieczki – dlatego też nie dziwi nas, że podjęta przez „the Bride of Hannibal” próba musi zakończyć się niepowodzeniem. W „Antipasto” wątek Du Maurier zostaje rozwinięty – o retrospekcję przedstawiającą to, co wydarzyło się po ataku pacjenta, ale nie tylko. Moment, w którym Hannibal wymusił na niej prośbę o pomoc, był jednocześnie momentem, w którym zaczął mieć nad nią władzę. Władzę tę ugruntowuje we Florencji, coraz bardziej paraliżując kobietę swą prawdziwą naturą. Bedelii, w przeciwieństwie do Dimmonda, nie brakuje instynktu samozachowawczego. Niestety, brakuje jej kompetencji, które pozwalałyby traktować Lectera jako pacjenta. Zasłona profesjonalizmu opada i ukazuje ją bezbronną wobec przerażająco wyraźnego obrazu tego, z czym musi się zmierzyć. Doskonale obrazuje to ujęcie, w którym obserwuje twarz swego „męża” w czasie prelekcji o Dantem, zlewającą się z wizerunkiem Lucyfera autorstwa Gustava Doré.

Na pierwszy rzut oka 3. sezon Hannibala1

„Naprawdę jesteś diabłem”, mówi Gideon, którego spotykamy ponownie w ramach podróży w czasie. Parokrotnie znajdujemy się z powrotem w Baltimore, gdzie zasiadł do ostatniej wieczerzy ze swym oprawcą. Epizod ten rzuca nowe światło na postać Lectera i na to, czego możemy spodziewać się w trzecim sezonie. Podobnie jak Bedelia zanurzamy się – w głębię charakterów, przeszłości, słabych i mocnych punktów, motywacji i przekonań bohaterów. Sam Fuller zdradził, że zarówno motyw zanurzania się, jak i motyw… ślimaków jeszcze się pojawią. Raczej prędzej niż później pojawi się Will – w końcu i Du Maurier, i Gideon nawiązują do istotnej roli, jaką odgrywa(ł) on w życiu Hannibala. Co więcej, przypadek Dimmonda (znów scena wieczerzy, która okazała się być ostatnią – licząc ujęcie w paryskim mieszkaniu, to już trzecia) dowodzi, że tylko Graham może dostąpić zaszczytu obcowania z Hannibalem Lecterem. Jeśli stęskniliście się za tym duetem, możecie odetchnąć z ulgą – zaproszenie do Florencji już zostało wysłane.

Dziennikarz

Studentka czwartego roku Tekstów Kultury UJ.
Ze świata literatury najbardziej lubi powieści, ze świata muzyki - folk, ze świata kina - (melo)dramaty oraz indie. I Madsa Mikkelsena, oczywiście.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Zarejestruj się, jeśli nie masz konta Nie pamiętasz hasła?