Advertisement
banner

Na pierwszy rzut oka: 3. sezon Halt and Catch Fire

Kiedy w 2014 roku Halt and Catch Fire zadebiutował w ramówce AMC, wszyscy mieli nadzieję, że zastąpi on serial Mad Men. Znowu osadzony w konkretnych ramach czasowych, znowu o specyficznej branży. Chociaż pierwszy sezon nie ustrzegł się błędów, w drugim twórcy postanowili zmienić podejście o 180 stopni i na czele postawili dwie silne kobiety. Zabieg o tyle odważny, że wszystko obraca się w branży silnie zdominowanej przez mężczyzn.

Trzeci sezon kontynuuje założenia przyjęte w poprzednim. Ciężar pierwszego odcinka spoczywa w pełni na Donnie Clark (Kerry Bishé) i Cameron Howe (Mackenzie Davis) oraz ich pomysłach na rozwijanie Mutiny. Jest rok 1986 i panie postanowiły przenieść się z Texasu do Doliny Krzemowej. Firma prężnie działa i się rozwija, a wspólniczki wpadają na pomysł poszerzenia oferowanych usług, a co za tym idzie, znowu zrewolucjonizować rynek rodzącego się Internetu i pierwszych „portali społecznościowych”. Gordon (Scoot McNairy) błąka się gdzieś pomiędzy scenami. Końcówka odcinka należy jednak do Joe (Lee Pace), który świetnym monologiem zapowiada nie tylko plany nowego przedsięwzięcia, ale to, czego możemy się spodziewać po kolejnym sezonie Halt and Catch Fire.

Zobacz również: TOP 15 – Postaci LGBT w serialach

To, co odświeżyło serial w drugim sezonie, dalej działa i w tym. Cameron i Donna starają się być pionierami na rynku, na którym zdecydowanie dominują mężczyzni. Produkcja nawet nie próbuje tego ukrywać i kilka razy możemy usłyszeć ze strony Cameron komentarze na ten temat. Podczas oglądania pierwszego odcinka, ciągle zachodzimy w głowę, gdzie podział się Joe. Z drugiej jednak strony, odnosi się wrażenie, że Halt and Catch Fire mógłby poradzić sobie bez hipnotycznego antybohatera. Kiedy pojawia się na ekranie napięcie znika, a na twarzy pojawia się uśmiech zadowolenia. Wygląda na to, że Lee Pace w końcu znalazł przepis na Joe i w tym sezonie zobaczymy kogoś zdecydowanego, kogoś z planem i pomysłem, który faktycznie jest wizjonerski. W poprzednich epizodach bowiem, nie mógł się zdecydować, czy być tym złym, czy dobrym i w którą stronę powinien pójść. Nadal pozostaje charyzmatyczny i władczy, a jego monolog wybrzmiewa na długo po zakończeniu odcinka.

 

Zobacz również: TOP 10 – Seriale Netflixa

Halt and Catch Fire nie przestaje zadziwiać również pod względem realizacyjnym. Twórcy dbają o każdy możliwy szczegół, od garderoby, przez wnętrza i potrawy, do kultowego już dźwięku, który towarzyszył łączeniu się z Internetem.

Premiera, jak każdy pierwszy odcinek sezonu, jest dość spokojna. Powoli wprowadza nas w nowy rozdział historii Mutiny. Bohaterowie dalej chcą być pionierami na rynku, są ambitni, dobrze się ich ogląda. W branży komputerowej, zwłaszcza wtedy, nie chodziło o to, jaką pamięć będzie miał dysk twardy czy sprawne będzie oprogramowanie, a o przyszłość, którą uda się wykreować. Ja po premierze trzeciego sezonu o tę przyszłość jestem spokojna. 

plakat oraz zdjęcia: AMC

Redaktor

Większość wolnego czasu spędza na oglądaniu seriali i pisaniu o nich.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Zarejestruj się, jeśli nie masz konta Nie pamiętasz hasła?