Advertisement
banner

Na pierwszy rzut oka: 2. sezon Poldarka

Jego córeczka nie żyje, jego kopalnie upadają, jego wolność staje pod znakiem zapytania, a jego życie jest zagrożone. Takiego Rossa Poldarka (Aidan Turner) zobaczyliśmy w finale pierwszego sezonu. Taki też powraca do nas w premierowym odcinku drugiej serii kostiumowego hitu BBC, po seansie którego już można mieć absolutną pewność, że Debbie Horsfield zachwyciłaby nawet Winstona Grahama. 

Członkowie rodziny Poldarków powodów do zmartwień mają całe mnóstwo. Waleczna i szlachetna jak zwykle Demelza (Eleanor Tomlinson) mierzy się nie tylko z niedawną stratą córeczki, ale także wizją utraty ukochanego. Dręczona wyrzutami sumienia Elizabeth (Heida Reed) dobrze zna cenę, jaką przyjdzie jej zapłacić za pomoc Rossowi, a jednak decyduje się spróbować. Wbrew pozorom w najbardziej opłakanym stanie znajduje się Francis (Kyle Soller) – postać, która w przeciągu jednego odcinka zaciera złe wrażenie, jakie wywierała przez większość poprzedniego sezonu i zamiast irytacji wywołuje współczucie. Na nierozważnego nieudacznika spoglądamy z zupełnie innej strony: widzimy nieszczęśliwego, acz poczciwego mężczyznę, który rozczarował wszystkich, na czele z samym sobą. Który dopiero straciwszy wszystko, jest w stanie przejrzeć na oczy. I, niestety, nie dostrzega żadnych perspektyw na przyszłość.

A przyszłość rysuje się niepewna, przynajmniej dopóki z pola widzenia nie znika nikczemny George Warleggan (Jack Farthing), knujący coraz bardziej podłe intrygi. Nie wiadomo, czego pragnie bardziej: pogrążyć znienawidzonego Rossa czy pozyskać przychylność Elizabeth; niewątpliwie i w jednym, i w drugim przypadku będzie grał nieczysto. Komplikacje losów postaci drugoplanowych zwiastuje za to naznaczone humorem spotkanie doktora Dwighta Enysa (Luke Norris) i nowej twarzy w serialu, Caroline Penvenen (Gabriella Wilde). Pozbawiony jakiejkolwiek charyzmy narzeczony, pies Horacy i cięty język to co prawda tylko trzy, ale jakże istotne znaki rozpoznawcze wpływowej młodej damy.

Już premierowy odcinek drugiego sezonu dowodzi niesłabnącej siły Poldarka – zarówno jako postaci, jak i serialu. Fryzura Rossa się zmienia (na lepsze czy na gorsze – kwestia gustu), ale on sam pozostaje na wskroś szlachetny i dumny. W momencie, gdy honor i nieustępliwość zagrażają jego życiu poważniej, niż kiedykolwiek wcześniej, na zalety bohatera spoglądać można o wiele bardziej krytycznym okiem. Role niejako się odwracają, bo teraz to od niego oczekuje się opamiętania, a za Francisa trzyma kciuki. Nie oznacza to oczywiście nagłego wyczerpania zapasów sympatii względem czarnej owcy klanu Poldarków. Dowodzi jedynie, że dobrze rozpisana i zagrana metamorfoza wewnętrzna bohatera może dokonać się na przestrzeni kilkudziesięciu minut i być równie przekonująca, co kreacja konsekwentnie budowana przez kilka odcinków. Podniesienie się z moralnego upadku to jedno, nurzanie się w coraz głębszych odmętach niegodziwości to drugie. Młody Warleggan ani przez chwilę nie składa broni – wręcz przeciwnie, w nowy sezon wchodzi jeszcze podlejszy, niż dotąd. Dla bohaterów nie wróży to nic dobrego, dla widzów jest zapowiedzią kolejnych zawirowań, zwrotów akcji i skrajnych emocji. 

Tak, jak interesującymi – z różnych względów: czy to dzięki zachodzącym w nich przemianom, czy przeciwnie, dzięki stałości charakterów – postaciami, nie sposób nie zachwycić się oprawą wizualną i muzyczną miniserialu. Kostiumy, scenografia, zapierające dech w piersiach ujęcia kornwalijskich klifów i przyprawiające o ciarki dźwięki skrzypiec (zachwycające kompozycje Anne Dudley!) w połączeniu z wciągającą fabułą i idealnie zachowanymi proporcjami dramatu, romansu oraz produkcji kostiumowej sprawiają, że nie można doczekać się nie tylko następnego odcinka, ale i – powstającego już – trzeciego sezonu. Niech żyje BBC!

https://www.youtube.com/watch?v=UGsyR6k_C_w

Ilustracja wprowadzenia: BBC, mat. prasowe 

Dziennikarz

Studentka czwartego roku Tekstów Kultury UJ.
Ze świata literatury najbardziej lubi powieści, ze świata muzyki - folk, ze świata kina - (melo)dramaty oraz indie. I Madsa Mikkelsena, oczywiście.

Więcej informacji o
, ,

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Zarejestruj się, jeśli nie masz konta Nie pamiętasz hasła?