Fear the Walking Dead – recenzja 2. sezonu

Na zakończenie recenzji pierwszego sezonu Fear the Walking Dead wyraziłem nadzieję, że w przypadku tego serialu nie stanie się to, co miało miejsce u starszego brata produkcji, The Walking Dead – mianowicie, że druga seria będzie znacznie gorsza. Jak głosi mądre przysłowie: nadzieja matką głupich. I jest to wyrodna matka, która zdecydowanie nie kocha swoich dzieci.

„Przygodę” zaczynamy w tym samym miejscu, w którym skończyliśmy poprzednim razem. Bohaterowie, których jest tak wielu, że nie ma sensu wymieniać ich imion, ładują się na łódkę i wspólnie wypływają na morze, by udać się w bezpieczniejsze miejsce – Los Angeles zostało stracone. Szybko okazuje się, że otwarte wody również obfitują w liczne zagrożenia,  z których największym, oczywiście, jest drugi człowiek.

fear the walking dead season 2 image 1

Problem – a raczej jeden z wielu – Fear the Walking Dead polega jednak na tym, że każde zagrożenie, które twórcy próbują odpowiednio zbudować, jest wręcz, gdy dochodzi do punktu kulminacyjnego, natychmiastowo zaprzepaszczane. Sytuacje rozwiązują się w tak prosty sposób, że aż trudno uwierzyć, iż wcześniej zmarnowano tyle energii na to, by do tego doprowadzić. Częścią tego jest w sumie również jeden z bohaterów, ten najbardziej racjonalny i najlepiej zdający się rozumieć, co się dookoła dzieje i w jaki sposób wpływa to na reguły rządzące światem. Serial dość szybko się go więc pozbywa, bo raz, że jeśli inni zaczęliby go wreszcie słuchać, to mieliby znacznie mniej „przygód”, dwa, że widzowie mogliby zacząć kręcić nosem, np. on przecież mówi sensownie, czemu wszyscy inni zachowują się tak głupio?

fear the walking dead season 2 image 2

Żeby jeszcze pozbyto się go w jakiś porządny, wiarygodny sposób. Ale nie, najwyraźniej wszystko co dzieje się na ekranie musi przebiegać w myśl zasady, że im mniej logicznie, tym lepiej. Stąd zresztą biorą się wszystkie „konflikty” między bohaterami. Twórcy w którymś momencie każą im zrobić coś całkowicie niezgodnego z wizerunkiem, który budowali wcześniej. Czemu? Nie wiadomo. Najwyraźniej uważają jednak, że widzowie nie potrzebują ciekawych, rozsądnie prowadzonych postaci, tylko taniej psychologii i udających głębokie rozmów. A to poważny błąd, bo jeśli odbiorca ma w nosie los zdecydowanej większości bohaterów, to nie bardzo jest szansa na wywołanie w nim jakichkolwiek emocji. Może poza nudą. Jedynym, który jakkolwiek wybija się z tego grona idiotów jest Nick – potrafi o siebie zadbać, jest sprytny i ma czasem coś mądrego do powiedzenia. Aż dziw bierze, że tak często pojawia się na ekranie.

fear the walking dead season 2 image 3

Oglądając drugi sezon Fear the Walking Dead wyraźnie też widać, że produkcja ta powstała wyłącznie ze względu na popularność oryginału. Stacja AMC uznała, że to doskonały sposób, by zarobić jeszcze więcej pieniędzy. Pewnie dlatego nikt tu nie wysila się, by stworzyć coś nowego. Wszystko co dzieje się w drugiej serii jest dokładnym powtórzeniem motywów z The Walking Dead. Na czele z rozbiciem bohaterów na mniejsze grupki. Może gdyby to Fear the Walking Dead było pierwsze, reakcja na ten serial mogłaby być lepsza. A tak oglądanie go jest zwyczajną stratą czasu. Bo o ile The Walking Dead ma jakąś magiczną zdolność, by za każdym razem kiedy postanawiam rzucić tę produkcję w diabły, przyciągnąć mnie z powrotem (najświeższy przykład: Negan), o tyle przy jego taniej podróbce nie nabiorę się już na żaden cliffhanger.

Przede wszystkim redaktor serwisu warszawa.ngo.pl. Do tego dziennikarz piszący o filmach i serialach dla wielu portali internetowych. Wszystkie recenzje można znaleźć na fanpage'u Cisza na planie. W ten sposób można się też ze mną skontaktować ;)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Zarejestruj się, jeśli nie masz konta Nie pamiętasz hasła?