Meteor Garden –recenzja azjatyckiego hitu

Czy kiedykolwiek zdarzyło się Wam wciągnąć w serial z naiwną fabułą, słabymi aktorami i przeciętną realizacją? Myślę, że każdy z nas miał taki etap w swoim życiu. Inaczej Moda na sukces czy M jak miłość, nie zdobyłyby takiej popularności. Meteor garden jest właśnie tego typu produkcją. Scenariusz jest do bólu przewidywalny, aktorzy są ledwo znośni, a realizacja nie powala na kolanach … Można by długo wymieniać jego wady, a mimo to potrafi wciągnąć i zauroczyć. Jak to się dzieje?

Długo by szukać odpowiedzi na to pytanie. Fabuła niczym nie zaskakuje. Jeśli ktoś miał już wcześniej styczność z mangą Hana Yori Dango lub widział którąś z poprzednich adaptacji, z pewnością dobrze zna tę historię. Bogaty i mający problemy z agresją Daoming Si zakochuje się w biednej i odważnej Dong Shancai. Na drodze do szczęścia stają im zazdrośni rówieśnicy (w większości rówieśniczki), planujący zemstę dawni wrogowie i sprzeciwiająca się związkowi swojego syna pani prezes — Daoming Feng. Brzmi jak scenariusz telenoweli i właśnie do tego gatunku najbliżej Meteor Garden. Bohaterowie są infantylni i często nie potrafimy zrozumieć ich zachowania, a jednak wciąż przy nich trwamy. Czy to dlatego, że darzymy ich ciepłymi uczuciami? A może dlatego, że nienawidzimy ich wrogów?

Zobacz również: Kino azjatyckie konkurencją dla Hollywoodzkich produkcji?

Duże ukłony należą się tutaj Lin Wang, która wcieliła się w znienawidzoną przez wszystkich matkę głównego bohatera. Całkiem nieźle radzi sobie również odtwórczyni głównej roli — Shen Yue. Niestety nie da się tego samego powiedzieć o reszcie aktorów, którzy ledwo trzymają poziom. Wprawdzie nie można im odmówić urody, jednak trochę brakuje im umiejętności aktorskich. Oczywiście dziwne zachowanie bohaterów możemy po części wytłumaczyć tym, że należą oni do zupełnie innej kultury. W dużej mierze jest to też wina reżysera, który nie potrafił wyciągnąć ze swoich aktorów maksimum ich możliwości. Jak więc widać wybitne aktorstwo również nie jest powodem, dla którego widzowie sięgają po ten serial.

Zobacz również: Top 10 japońskich seriali, które warto zobaczyć

Sam scenariusz również pozostawia wiele do życzenia. Historia, na której wzorowali się scenarzyści, nie pozostawia wiele pola do manewru. Myślę, że w takich okolicznościach i tak poradzili sobie najlepiej, jak mogli. Jako że widziałam poprzednie części, mogę śmiało stwierdzić, że całkiem nieźle udało im się wybrnąć z różnych wątków. Jednocześnie oszczędzili widzom sporej dawki dramatów, co jak dla mnie jest na ogromny plus. Pomimo że znałam historię praktycznie od podszewki, wciąż potrafili mnie zaskoczyć. Dużym atutem tej produkcji są bohaterowie drugoplanowi, którym scenarzyści poświęcili sporo czasu. Ku mojej uciesze Feng Mei Zuo doczekał się w końcu swojego osobnego wątku. Momentami jego historia przysłaniała nawet perypetie głównych bohaterów, co akurat nie było dobrym rozwiązaniem, jednak doceniam starania twórców.

fot. kadr z serialu Meteor Garden

fot. kadr z serialu Meteor Garden

Jednego, czego nie możemy odmówić serialowi, to bezustannej akcji. Bohaterowie nie mają ani momentu spokoju. Co chwilę ktoś ich atakuje, knuje za ich plecami i rzuca kłody pod nogi. Czasem jest to tak naciągane, że z niedowierzania uderzamy się w czoło lub zastanawiamy jakie środki przyjmowali twórcy. Jednocześnie nie potrafimy sobie odmówić kolejnego odcinka, tłumacząc się sami przed sobą, że chcemy się tylko dowiedzieć, jak dany twist fabularny zostanie rozwiązany. I tak trwamy przy tej produkcji aż do końca. Brzmi znajomo? Na szczęście to nie wenezuelska telenowela lub polski tasiemiec i koniec przychodzi dość szybko, bo po zaledwie 49 odcinkach.

Zobacz również: Top 10 koreańskich seriali, które warto zobaczyć

Całościowo Meteor Garden nie wybija się ponad przeciętną. Marne aktorstwo, infantylni bohaterowie, przewidywalna fabuła i do tego brak pomysłu na realizację. Widzowie przyzwyczajeni do świetnych pod względem technicznym produkcji HBO lub Netflixa, z pewnością będą zawiedzeni. Mimo wszystko serial posiada pewien urok, który wciąż przyciąga nowych widzów przed ekrany. Jeśli i Wy mu ulegniecie, mam dla Was jedną radę – wyłączcie myślenie i po prostu porwijcie się rozrywce. W końcu czasem możemy sobie pofolgować i zobaczyć coś mniej ambitnego.

Stały współpracownik

Studentka dziennikarstwa. Miłośniczka kina. Zafascynowana Azją, a w szczególności koreańską kinematografią. Fanka Sherlocka. W wolnych chwilach ogląda seriale, podróżuje lub rozczytuje się w romansidłach.

Więcej informacji o
, , , ,

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Zarejestruj się, jeśli nie masz konta Nie pamiętasz hasła?