Na pierwszy rzut oka: 1. sezon A Million Little Things

Kiedy myślę o porównaniu A Million Little Things do czegoś, co już znamy i lubimy, do głowy przychodzi mi This is Us. Dramat NBC urzekł nas przede wszystkim emocjami, jakie towarzyszą każdemu z odcinków. Propozycja ABC pierwszym epizodem pokazuje, że może czeka nas kolejna przejażdżka po uczuciowej kolejce górskiej. Ale czy na pewno?

Punktem wyjścia do A Million Little Things jest samobójstwo jednego z czwórki przyjaciół (grani przez Rona Livingstona, Romana Malco, Davida Giuntoli and Jamesa Rodaya). Mężczyzna kończy rozmowę przez telefon i następnie wyskakuje z balkonu swojego biura, który znajduje się w wieżowcu. Nie pozostawia za sobą żadnego listu, ani nawet krótkiej notki. Nikt nie wie, dlaczego stała się taka tragedia, bo przecież nic nie wskazywało na to, że się zbliża. Pierwszy odcinek serialu poświęcony jest w całości pierwszym chwilom po całym zdarzeniu i tym, jak bliscy ofiary radzą sobie z nową rzeczywistością.

Zobacz również: Maniac – recenzja miniserialu Netflixa

fot. ABC

W trakcie pilota na jaw wychodzą różne tajemnice, które teoretycznie powinny nas szokować, ale są raczej kliszą, wykorzystaną niejednokrotnie w innych produkcjach. Nie podobał mi się również sposób pokazania przechodzenia żałoby przez bliskich Jonathana. Podzielono ich wszystkich na mężczyzn i kobiety. Może twórcom wydało się to naturalne, jednak odnoszę wrażenie, że bohaterowie nie przejawiali większych emocji związanych z takim wydarzeniem. Tak jakby przeszli nad tym do codzienności, bez żadnej refleksji. Być może w kolejnych odcinkach ulegnie to zmianie.

Czy w związku z powyższym można powiedzieć, że scenariusz został odpowiednio zinterpretowany i zagrany? Nie wiem. Może tego właśnie chciał reżyser odcinka albo inny producent. Ja odbieram bohaterów, jako wydmuszki, które po prostu wypowiadają pewne kwestie bez żadnego zaangażowania czy wiary w słowa, które padają z ich ust. Nie ma w nich takich emocji, jakich powinno się oczekiwać po traumatycznym wydarzeniu – zwłaszcza po żonie Jonathana.

Zobacz również: BoJack Horseman – recenzja 5. sezonu

fot. ABC

Może ogólny obraz A Million Little Things zmieni się w miarę ukazywania się kolejnych odcinków. Na razie powiedziałabym, że serial ABC pretenduje do bycia czymś, czym nie jest i robi to w sposób bardzo pokraczny. W przypadku dramatu, jakim niewątpliwie jest, najważniejsze są emocje przekazane przez aktorów, a to chyba na razie jest największym problemem produkcji.

ilustracja wprowadzenia: ABC

Redaktor

Większość wolnego czasu spędza na oglądaniu seriali i pisaniu o nich.

Więcej informacji o
,

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Zarejestruj się, jeśli nie masz konta Nie pamiętasz hasła?