Advertisement

Na pierwszy rzut oka: 3. sezon Watahy

Wataha była chyba pierwszym polskim serialem o tak wysokim poziomie produkcji. Teraz klimatyczny thriller powraca razem z trzecim sezonem. Znów zabiera nas w samo serce Bieszczad i od samego początku zarzuca intrygami.

Moment włączenia Watahy to jak nagła podróż do innego świata. Z ekranu jak zwykle wręcz wylewa się specyficzna atmosfera. Opuszczamy bezpieczne miasto i wędrujemy w dzikie rejony Bieszczad. Mgła, zimno, ciemność i genialna muzyka. Wszystko idealnie łączy się w jedną całość. W trzecim sezonie, twórcy serialu jeszcze lepiej tworzą klimat polskiego dzikiego zachodu. Małe wsie na granicy wydają się być najdalszymi enklawami ludności, która tylko pozornie pozostaje pod wpływem Polski. Stolica zdaje się oddalonym o tysiące kilometrów molochem, który nie wie nic o zagrożeniach jakie czyhają na wschodzie. Realia jakie zostały uwydatnione w produkcji, wydają się wręcz kreacją mającą w sobie elementy mrocznego fantasy. To jednak ogromna zaleta, bo właśnie nastrój jaki buduje Wataha jest tym co odróżnia ją od setek innych serialów kryminalnych. Bynajmniej oznacza to brak innych zalet. Pod względem fabuły również ma się czym pochwalić.

Fot. HBO

Pierwszy sezon serialu zaczynał się niczym w filmach Hitchcocka – najpierw trzęsienie ziemi, a potem napięcie rośnie. Nowa seria może nie otwiera się w tak wybuchowy sposób jak poprzednie, ale nie znaczy to, że nie przyciąga. Po dość powolnym początku historia nabiera tempa. Szybko dowiadujemy się bowiem, iż ktoś organizuje nową grupę przemytniczą. Zamordowani zostają również członkowie wpływowej lokalnie rodziny, a nastroje antyukraińskie zaczynają narastać. W te właśnie realia wrzucony zostaje ponownie Wiktor Rebrow, który dzięki pozwoleniu od komendanta straży granicznej prowadzi prywatne śledztwo. Stara się połączyć nierozwiązane wątki z nowymi poszlakami oraz natrafia na kolejne ślady dotyczące swojej dawnej partnerki. Nie próżnuje również pani prokurator Dobosz, która wraca w góry aby pomóc straży granicznej. Tym razem zagrożenie może być jednak jeszcze większe niż ostatnio. Nowi wrogowie nie mają bowiem żadnych skrupułów przed otwartym konfliktem.

Fot. HBO

Zobacz również: The Man in the High Castle – recenzja ostatniego sezonu produkcji Amazona

Jak już przyzwyczaił nas serial, kreacje aktorskie prezentują najwyższy poziom. Leszek Lichota perfekcyjnie wygrywa emocje pozbawionego złudzeń i zdeterminowanego Rebrowa. Jego postać posiada należytą surowość i emanuje doświadczeniem jakie zdobył poprzez dwa ostatnie sezony. Na wyróżnienie zasługuje również Aleksandra Popławska, która odgrywa bohaterkę skrywającą swoje słabości pod płaszczykiem bezwzględnego skupienia na zadaniu. Oprócz głównych postaci świetnie prezentuje się oczywiście całe grono pobocznych członków obsady. Mariusz Saniternik znów kradnie każdą scenę, w której pojawia się jego Kalita, a Jacek Lenartowicz kreuje Łuczakiem dobrą przeciwwagę dla Rebrowa. Jedyną skazą jest Andrzej Zieliński, aktor od samego początku nie pasujący mi do roli komendanta pograniczników. Gra bez żadnych większych emocji jakby nadal był doktorem z Na dobre i na złe.

Wataha to również przykład serialu zrealizowanego świetnie pod względem technicznym. Wszystkie sceny są stworzone w określonej konwencji, która pasuje do tematyki. Zimne kolory i krajobrazy zostały pięknie uchwycone przez zdjęciowców, a w niektórych sekwencjach zastosowano dość ciekawe techniki montażu z użyciem dronów. Znów zachwyca również muzyka, która nie przypomina niczego co znamy z innych produkcji. Folkowe brzmienia Łukasza Targosza i grupy Tołhaje były strzałem w dziesiątkę.

Fot. HBO

Zobacz również: The Crown – recenzja 3. sezonu najlepszego serialu Netflixa

Jest tylko jeden element, który bardzo trudno ocenić na tak wczesnym etapie serialu. Znów zahacza o tematykę handlu ludźmi, a także przemytu broni i narkotyków. Pojawiają się również wątki imigrantów, którzy próbują przedostać się przez Polskę dalej na zachód. Obecne są elementy uwidaczniające nastroje antyukraińskie wśród pewnych grup polskiego społeczeństwa. Bardzo dobrze, że serial porusza wszystkie te ważne i skomplikowane problemy przed jakimi staje Polska, a także Europa. Nie wiadomo jednak czy Wataha potraktuje je z odpowiednią subtelnością i zrozumieniem. Lekkie przechylenie w jedną bądź drugą stronę może skutkować tanim moralizatorstwem lub obrazą dla osób pochodzących z Ukrainy. Nie trudno bowiem wpaść w pułapkę przedstawienia osób zza granicy w sposób w jaki zrobił to ostatni Rambo.

Na razie nowy sezon serialu HBO to jednak bardzo kompetentna produkcja, która wciąga swoim klimatem i fabułą. Niesamowita atmosfera jaką oferuje Wataha to nadal jedna z jej największych zalet. Historia również ma potencjał rozwinąć się w dobrym kierunku. Pierwszy odcinek to zaledwie rozstawienie pionków na planszy. Jak przebiegnie rozgrywka zobaczymy dopiero za jakiś czas.

Ilustracja wprowadzenia: HBO

Uzależniony od powtarzania Władcy Pierścieni i Johna Wicka, pochłonięty przez Marvela, w wiecznym oczekiwaniu na nowy film Finchera, a do tego opętany przez F1.

Więcej informacji o
, ,

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Zarejestruj się, jeśli nie masz konta Nie pamiętasz hasła?