Advertisement

Na pierwszy rzut oka: czwarty sezon Lucyfera. Diabeł powrócił

Finał trzeciego sezonu Lucyfera zostawił bohaterów w bardzo dramatycznej oraz trudnej sytuacji – oto bowiem zdarzyło się coś, na co wszyscy czekali z niecierpliwością: detektyw Chloe Decker w końcu przekonała się, że Lucyfer Morningstar nie kłamał – naprawdę jest diabłem. Po tym, jak w akcie zemsty pozbawił życia człowieka, Marcusa Pierce’a/Kaina, z którego zdjęta została już kara nieśmiertelności, ujawniło się demoniczne oblicze tytułowego bohatera serialu. Ten sam finał również postawił fanów w dramatycznej sytuacji – przedstawiciele FOX ogłosili, że nie zamówi kolejnej części ich ukochanego serialu. Ostateczni Lucyfer nie został jednak zakończony, jaka wiele produkcji przed nim, w wiecznym limbo, a trafił pod skrzydła Netflixa. Czwarty sezon całkiem niedawno pojawił się na ten streamingowej platformie, podejmując przerwane wcześniej wątki.

fot. Kadr z serialu Lucyfer

Od pamiętnego finału minął miesiąc – Decker wraz z Trixie wyjechały na miesięczny urlop, a Gwiazda Zaranna wpadła w depresję, obawiając się bardziej niż czegokolwiek innego, że Chloe już nie wróci. Acz czemu się tego tak lęka, w charakterystyczny dla siebie sposób zupełnie nie umie rozpoznać. Za to spędza całe dnie odgrywając na fortepianie wciąż i wciąż jedną piosenkę, katując nią wszystkich bywalców Luxu. Tę pogrążoną w desperacji rutynę przerywa pojawienie się złodziei, którym najpierw Lucyfer łoi skórę, a potem obdarowuje gotówką, aby mogli pokazać, że „nie są jedynie złodziejami”. Kiedy wreszcie dochodzi do wniosku, że Decker już nie wróci, więc nie ma już co pomagać LAPD… Chloe wkracza na scenę i wcale a wcale nie jest zaskoczona faktem, że Lucyfer jednak cały czas mówił jej prawdę o tym, kim jest. A przynajmniej – tak się może wydawać.

Zobacz również: Na pierwszy rzut oka: Czarnobyl od HBO!

fot. Kadr z serialu Lucyfer

Zarysowana nowa dynamika pomiędzy Chloe a Gwiazdą Zaranną jest niezwykle ciekawa – oboje udają przed sobą i światem, że fakt, iż Lucyfer ujawnił się jako władca piekieł wcale nimi nie wstrząsnął. Oglądając jednak ich interakcje bez trudu rozpoznamy w tych deklaracjach jedynie próby przekonania samych siebie, a w zachowaniu – zupełne zagubienie w związku z tym, jak się teraz mają do siebie odnosić. Jak bowiem rozmawiać z liczącą eony lat istotą, której głównym zajęciem do niedawna było rządzenie piekłem? Która, dodajmy, w całej długiej tradycji religijnej ludzi jest największym złem oraz jedną z najbardziej plugawych potworów? Wcześniej z podobnym problemem musiała zmierzyć się terapeutka naszego protagonisty, Linda, ale ona przynajmniej miała psychologiczne narzędzia umożliwiające jej poradzić sobie w podobnej sytuacji. Chloe takich nie posiada i – co było już jasne pod koniec poprzedniego sezonu – pani detektyw jest w naszym diablęciu zakochana. Tutaj, przynajmniej, nic nie zapowiada, aby się sytuacja zmieniła nawet po wielkich rewelacja z finału.

fot. Kadr z serialu Lucyfer

Zobacz również: Na pierwszy rzut oka: The Spanish Princess

Przejście z telewizji tworzącej produkcje dla rodzin do platformy streamingowej otworzyło przed twórcami Lucyfera kilka możliwości: nie obowiązują ich już te same ograniczenia związane z tym, co wolno im pokazywać a czego nie, a sama przedstawiona w serialu historia może być mnie zorientowana familijnie. Pierwszy odcinek sugeruje, że czeka rzeczywiście podobne zmiany będzie można zauważyć, jednak nie będzie to jakaś zjawiskowa czy spektakularna transformacja. I to, akurat, dobra wiadomość – mowa w końcu o czwartej odsłonie Lucyfera, serialu, który został przez swoich fanów pokochany za określone elementy świata narracyjnego oraz stopień fabularnego (nie)skomplikowania. Pytanie, oczywiście, czy stan ten się utrzyma czy też, może, w kolejnych odcinkach twórcy odeszli od tej konwencji w celu pełnego wykorzystania nowych możliwości.

Czwarty sezon Lucyfera został w całości zamieszczony na platformie Netflix.

Interesuję się popkulturą, fanami, mangą i anime. Sporo piszę, ale takie życie doktorantki.

Więcej informacji o
, , , ,

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Zarejestruj się, jeśli nie masz konta Nie pamiętasz hasła?