Równonoc – recenzja duńskiego serialu Netflixa!

Skandynawskie produkcje już od dłuższego czasu nie rozczarowują fanów na całym świecie. Tym razem Netflix na koniec roku zabrał nas do Danii, gdzie możemy zagłębić się w Rytuał Równonocy. Równonoc to zdecydowanie serial dla wielbicieli tajemnic i niewyjaśnionych zagadek.

Jest rok 1999, ostatnie klasy liceum w Kopenhadze cieszą się zdanymi egzaminami. Właśnie z tej okazji wyruszają na imprezę, która ma być dla nich ,,otwarciem świata”. Niestety impreza kończy się tragicznie, po 21 absolwentach ślad ginie. W niewyjaśniony sposób pozostaje tylko troje uczniów, którzy nic nie pamiętają. Astrid, której siostra, Ida, również bierze udział w feralnej imprezie przeżywa koszmary, wynikające z zaginięcia jej siostry. Kiedy dorasta, ma nadzieje uporać się z demonami przeszłości. Jednak wszystko się zmienia, gdy podczas audycji radiowej, którą prowadzi, dostaje tajemniczy telefon. Rzuca to nowe światło na zaginięcie jej siostry.

Równonoc to najnowsza produkcja Apple Tree Productions, której scenariusz jest oparty na słuchowisku Equinox 1985, stworzonym przez Tea Lindeburg, która również odpowiadała za scenariusz serialu wraz z Bo Mikkelsenem, Mie Skjoldemose oraz Andreasem Garfieldem. Za reżyserie serialu natomiast odpowiadał duet Mads Matthisesen oraz Soren Ballen.

Przed samą premierą fani z całego świata liczyli, że Równonoc to duńska odpowiedź na niemiecki hit Dark. Oczywiście – mimo wielu podobieństw zaczynając od fabuły, która opiera się na tajemniczych zniknięciach, skomplikowanej osobowości głównych bohaterów, a kończąc na lesie w którym toczą się najważniejsze wydarzenia w obu serialach – Równonoc to nie Dark. Duńska produkcja porusza sferę pogańskich kultów, które mimo upływających wieków ciągle są żywe. Posiadają one wielu wyznawców, którzy wierzą w cykl, który ma wpływać na życie na ziemi. Równonoc jest najważniejsza, ponieważ wtedy mają się otwierać wrota zaświatów, a bogowie upominają się o swoje. Co 21 lat ten cykl się powtarza, świat zachowuje swoją równowagę dzięki Rytuałowi Równonocy, podczas którego odradza się bogini Ostara. Ostara oddaje się demonowi by ludzkość mogła zachować to co osiągnęła. Równonoc zdecydowanie daje nam przemyślenia natury duchowej, natomiast Dark to filozoficzne podejście do czasu i przestrzeni.

fot. kadr z serialu Równonoc / Netflix

Jednak nawet dla tych, którzy nie poznali niemieckiej produkcji, Równonoc jest godna polecenia. Sfera wierzeń pogańskich, która wkracza w świat współczesny została połączoną w naprawdę świetny sposób. Wraz z rozwojem akcji dowiadujemy się o kulcie coraz więcej, co też wciąga w fabułę serialu. Oczywiście wiara w Człowieka Zająca brzmi groteskowo, ale jednak wraz z rozwojem serialu nabiera znaczenia. Mocnym punktem Równonocy jest obsada. Godną wyróżnienia jest rola Alexandre Willaume, wcielającego się role wychowawcy klasy Idy – Henrika. Willaume, idealnie wciela się w niepozornego nauczyciela, który porządnie namieszał w całej fabule. Kolejną godną uwagi rolą jest ta, którą otrzymał August Carter, wcielającego się w Jakoba. Jakob wraz z Idą, Falke oraz Amelią wyruszają na tajemniczą wyspę gdzie ma się odbyć rytuał równonocy. Chłopak czerpie wiedzę na temat kultu z tajemniczej księgi –  Grymuaru. Postępujący fanatyzm i obłęd Jakoba, który zaczyna nim targać, w odbiorze widza jest realistyczny.

fot. kadr z serialu Równonoc / Netflix

Oglądając Równonoc niestety mam odczucie niedosytu przy niektórych wątkach. Postać Jutty-Czarownicy, która próbuje wyleczyć małą Astrid z mrocznych wizji oraz prowadząca Rytuał Równonocy, w którym uczestniczy Ida – została słabo wyeksponowana, mimo tego, że miała wpływ na życie zarówno Idy jak i Astrid. Nie zostało również wyjaśnione w jaki sposób poznała Line – matkę sióstr. Innym wątkiem poprowadzonym bardzo skąpo jest motyw zaginionych uczniów. Fabuła skupia się na Idzie a pozostali idą w odstawkę.  Również minusem serialu też jest zbyt wolno rozgrywająca się akcja, która w niektórych momentach może uśpić widza.

Zobacz również: Rozpruwacz z Yorkshire – recenzja dokumentu Netflix o jednym z najgorszych morderców w historii Wielkiej Brytanii

Równonoc mimo kilku niedociągnięć to serial godny polecenia. Nie tylko jest to gratka dla fanów Dark, ale również dla wszystkich wielbicieli skandynawskich historii kryminalnych. Dołożony do niej mistyczny pradawny kultu dodaje więcej emocji do fabuły. Równonoc to serial, który pozostawi u nas wiele przemyśleń ze sfery magii i wierzeń. Po obejrzeniu całego sezonu na pewno w każdym pozostaną przemyślenia na temat wiary w zachodzące wokół nas zjawiska.


Ilustracja wprowadzająca: Fot. Netflix

Entuzjastka literatury i kina. Wielbicielka odkrywania nowych seriali oraz filmów. Poza tym ogromna fanka Formuły 1 i Disneya

Więcej informacji o
,

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Zarejestruj się, jeśli nie masz konta Nie pamiętasz hasła?