Samsung MU7002T – testujemy możliwości telewizora Ultra HD!

Kiedy usłyszałem radosną nowinę wieszczącą wszem i wobec, że to na moje barki spadnie „obowiązek” przeprowadzenia redakcyjnych testów flagowego sprzętu Samsunga, z miejsca zacząłem się zastanawiać, czy któryś ze znajomych nie robi czasem w budowlance po to, aby załatwił mi w miarę tanie usługi wyburzeniowe. Bo jak inaczej miałbym wnieść i w ogóle zmieścić 55-calowy telewizor w pomieszczeniu o powierzchni 50 metrów kwadratowych? I do tego jeszcze Soundbar… No nic, ściany wyburzone, kurz i tynk po tej nierównej bitwie opadły, wobec czego ląduje również recenzja! Taka sobie, pisana z perspektywy kinomana raczej aniżeli technika elektronika, ale za to kinomana, który za wymuskaną oprawę wizualną jest w stanie wybaczyć wiele nie jednej produkcji filmowej. Innymi słowy mój stopień zainteresowania technologią rośnie wprost proporcjonalnie do zwiększania się liczby cali, a jak już zdążyliśmy sobie ustalić, tych tutaj jest całkiem sporo…

Jednak czym byłyby same cale bez odpowiednich technologii wspomagających? Zapewne czymś efektem przypominającym przyjmowanie sterydów na rozrost muskulatury przy jednoczesnym prowadzeniu diety typu „pszenny i konserwa” – może i z zewnątrz prezentuje się przyzwoicie, ale wystarczy pierwszy lepszy test jakościowy, aby zaczęły się problemy. Tak więc nie dziwi fakt, że Samsung, czyli firma o stabilnej i ugruntowanej w świadomości konsumenta marce, nafaszerowała swój model MU7002T nie tylko gabarytami, ale także całą gamą nowinek technologicznych, o których ostatnio w branży elektronicznej rozrywki jako takiej jest niewymiernie głośno. I zapewne choć wielu z nas nie uświadamia sobie, jak zniuansowaną robotę wykonują takie cudeńka jak rozdzielczość 4K Ultra HD, HDR 1000, czy Dynamic Crystal Colour, to już sama ich obecność wzbudza respekt nawet u największego laika. Bo to dobre rzeczy, dobrze wpływają na grafikę – powie nieobeznany w temacie użytkownik. I dobrze powie, gdyż zaiste jeśli trafi się materiał obsługujący te wszystkie usprawnienia, dajmy na to program telewizyjny (pobawiłem się chwilę z Travelxp 4K i powiem wam, że naprawdę robi to wrażenie), demo technologiczne, czy konsolową gierkę, to chapeus ba, zaparty dech w piersi niemal gwarantowany. Co tu dużo mówić? Szczegół, detal uzyskał taką głębię, taką kolorystyczną różnorodność, a przy tym płynność, że moja przygoda na Wyspach Skellig w Wiedźminie 3 z kilkunastu planowanych godzin przerodziła się w kilkadziesiąt. A to wszystko przez podziwianie widoków z warowni Kaer Trode. Nie inaczej sprawa się ma z pierwszą produkcją, o której myśli się w kontekście technologii 4K, a mianowicie Deus Ex: Mankind Divided. Zaznaczę przy tym, iż taki efekt uzyskałem przy korzystaniu z zaledwie (!) zwykłego najzwyklejszego modelu Xbox One. Czy ktoś jeszcze potrzebuje jakiejś rekomendacji?

deus ex mankind divided 2

Jeśli już jesteśmy przy grach, konsolach i aplikacjach, to nie sposób nie wspomnieć o naprawdę przemyślanym interfejsie Smart Hub, czyli takim swoistym centrum zarządzania telewizorem oraz całą treścią dostępną w jego obwodach. Wszystkie panele, wszystkie ustawienia, praktycznie wszystko co z tym urządzeniem możemy zrobić znajduje się pod jednym przyciskiem, co początkowo potrafi skutecznie zbić z tropu konserwatywnych i tradycjonalistycznych użytkowników. Przyzwyczajeni do kombinowania, poszukiwania na pilocie złotych wskazówek oraz grzebania w opcjach i odnośnikach, będą skonfundowani otrzymując narzędzie z czterema przyciskami na krzyż i brakiem jakichkolwiek rozbudowanych elementów administracji. Jednak w tym tkwi właśnie siła tego interfejsu. Jest on tak banalnie prosty, tak intuicyjny, że po prostu trudno uwierzyć w fakt, iż coś może iść nam na rękę w tak bezinteresowny sposób. W takim wypadku przeznaczenie dnia, ewentualnie dwóch na niezbędną adaptację swoich nawyków wydaje się być optymalnym czasem, po którym trudno następnie powrócić do szarej rzeczywistości telewizorów pilotowych.

Co zasługuje również na wzmiankę, to niezwykła kompatybilność urządzenia z wbudowanymi apkami. Surfowanie po internecie na (przypominam) czteroprzyciskowym pilocie nigdy nie było chyba tak przyjemne. Filmy, seriale, etiudy i inne takie dostępne w serwisach Netflix, HBO GO, Youtube, a nawet luzem we wspomnianym internecie, nie wykazują żadnych cech sprzecznych z możliwościami telewizora. O ile oczywiście producent zadbał o dostarczenie kopii w odpowiedniej rozdzielczości. Zasada „jak zejdzie poniżej 720p to nie oglądamy” działa więc i w tym przypadku, aczkolwiek nie mogę z ręką na sercu powiedzieć, że z tymi „gorszymi” pod tym względem filmami jest jakiś większy problem. Byłem akurat w posiadaniu wersji DVD 8 i pół Federico Felliniego oraz Nocy Michelangelo Antoniniego i mimo że rzeczywiście obok wizualnej orgii Mad Maxa: Na drodze gniewu ani nawet drugiego Johna Wicka wymienione materiały nawet nie leżały, to również tu zaimplementowana technologia UHD Remastering spisała się na medal, zwiększając ich jakość do zadowalających wymiarów. Czyli wilk estetycznej maestrii syty i owca merytorycznej głębi cała!

bg head f 0

No ale nie samym obrazem żyje człowiek. Taki na przykład dźwięk jest przecież integralnym elementem dzieła kinematograficznego rzemiosła i niejednokrotnie nie tylko uzupełnia przekaz filmowej treści, lecz stanowi jej metodę opisu. Powie wam to każdy dyplomowany filmoznawca oraz krytyk. A i nawet bez dyplomu to stwierdzi. Niemniej jednak mając na względzie niniejszą zależność, warto zadbać o odpowiednie nagłośnienie. To w zamyśle ma gwarantować Soundbar, którym Samsung chętnie żongluje w kontekście naturalnych dodatków do telewizora. I powiem szczerze, że choć szanuję „wzmocnienie przekazu” jakie następuje w wyniku interwencji głośnika oraz prostoty z jaką operuje się jego opcjami, to sprzęt wbudowany w podstawkę całkowicie wystarcza do czerpania pełni frajdy ze słuchowych aspektów. Niby jest głośniej, lepiej, wyraźniej, dosadniej, ale rzecz ta naprawdę kusić powinna przede wszystkim fantastów dźwięku, dla których każdy decybel to sprawa życia i śmierci. No chyba że jesteście w stanie wolną ręką wyłożyć ponad 1600 zł. Jeśli chodzi natomiast o pozostałe kwestie cenowe, to te kształtują się całkiem znośnie. Lekko ponad 5000 zł za telewizor to jak na dzisiejsze standardy cena przeciętna, a biorąc pod uwagę wymienione tu szmery bajery, to jest to nawet cena bardzo przystępna dla polskiego konsumenta. Urządzenie Samsunga sytuuje się bowiem na tej cienkiej czerwonej linii rozsądku, na którą napiera ekonomiczna bieda Phillipsa z jednej i konsumpcjonistyczny przepych wszelkiej maści QLEDów z drugiej strony. Tu wszystko zdaje zgadzać się ze sobą, hołdować naszej przyjemności, ale i zarazem dbać o stan portfela. Innymi słowy złoty środek, równowaga, yin i yang. Rzadko w naszych czasach możemy posługiwać się tymi słowami. Szczególnie w odniesieniu do nowych technologii!

Ilustracja wprowadzenia: Samsung

Redaktor

Najbardziej tajemniczy członek redakcji. Nikt nie wie, w jaki sposób dorwał status redaktora współprowadzącego dział publicystyki i prawej ręki rednacza. Ciągle poszukuje granic formy. Święta czwórca: Dziga Wiertow, Fritz Lang, Luis Bunuel i Stanley Kubrick.

Więcej informacji o

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Zarejestruj się, jeśli nie masz konta Nie pamiętasz hasła?