• Zaloguj się
  • Zarejestruj
  • Połącz z Facebook

Choć zapewne przez gardła wielu z nas te słowa nie przejdą zbyt łagodnie, to należy powiedzieć, że ostatnia gala Oscarowa była epokowym wydarzeniem. Stop! Odłóżcie te pomarańcze! Już wyjaśniam, o co chodzi. Otóż owiana już sławą gafa popełniona przez Warrena Beatty'ego pokazała nam, iż nawet tak istotne wydarzenia w świecie filmu jak Oscary nie wyzbędą się całkowicie elementu przypadku. Można go jedynie zneutralizować, zminimalizować, ale nigdy wykluczyć. Słyszeliśmy oczywiście o tezie, jakoby owa "pomyłka" była zaplanowana przez organizatorów, lecz bez wiarygodnych dowodów na papierze możemy nawet wyznawać teorie leczniczych właściwości kartofli meksykańskich. Jednak bez względu na to, czy Beatty rzeczywiście nie był świadom niczego, czy jedynie zgrywał głupa, to fakt jest faktem, a o prawie siódmym Oscarze dla La La Land trubadurzy będą jeszcze wyśpiewywać piękne poematy.

maxresdefault

To co w takim razie zagrają oni po historii w Cannes? W trakcie pokazu nietuzinkowego filmu Okja w reżyserii Joon-ho Bonga, publiczność zgromadzona na widowni została bowiem świadkiem dość niecodziennego wydarzenia. Wpierw obraz był wyświetlany w złym formacie, przez co pierwsze kilka minut seansu upłynęło pod znakiem niemożliwych do rozszyfrowania kadrów, ujęć i scen. Może gdyby to było kino eksperymentalne, to widownia byłaby bardziej tolerancyjna. Ale takim kinem Okja nie była, na co dowód dostarcza logo Netflixa, którego złowieszcze barwy łypały swymi odcieniami na widzów jeszcze przed nastąpieniem usterki. Oba te incydenty zostały skwitowane buczeniem zgromadzonych tak donośnym, że zapewne zerwało ono z łóżka księcia Monaco. Służby odpowiedzialne za techniczne zaplecze festiwalu w Cannes już zdążyły oczywiście przeprosić wszystkich za własne gapiostwo, ale ludzie nie byli tacy łasy na pochlebstwa i miłe słówka. Po pokazie rozgorzała bowiem nie lada dyskusja na temat obecności znaku firmowego amerykańskiego potentata streamingowego. Czy festiwale filmowe to bowiem dobre miejsce na promocję? I to promocję firmy, której filmy są wpierw umieszczane na serwerach, a dopiero potem puszczane na wielkim ekranie? Albo jeszcze gorzej - nie będą puszczane w kinach w ogóle? Kwestia zaprawdę interesująca i pewnie usłyszymy jeszcze co nieco z ust większych i mniejszych artystów. Na tę chwilę jednak oficjalnym stanowiskiem Cannes jest wypowiedź słynnego Pedro Almodovara, który przewodniczy tegorocznemu jury festiwalu:

Platformy wirtualne stanowią nową formę dystrybucji płatnego contentu, która służy kinematografii tak samo, jak bardziej konwencjonalne metody. Jednak mimo to nie powinny one wypierać form już istniejących. Nie powinny także zmieniać przyzwyczajeń widzów. Myślę, że to właśnie tego dotyczy ta debata. Rozwiązanie problemu jest natomiast banalnie proste: platformy adaptują się i akceptują zastane zasady gry, wśród których znajduje się m.in. dostosowywanie formatu obrazu do standardów festiwalowych, a także respektowanie polityki inwestycyjnej europejskiego przemysłu filmowego. Moim zdaniem byłby to niesłychany paradoks, jeśli zdobywca Złotej Palmy nie mógłby zostać wyświetlony później w normalnym kinie.

shutterstock 8822606sFot. REX/Shutterstock / Pedro Almodovar prawdę wam powie!

Hiszpański reżyser, o czym informują źródła obecne na festiwalu w Cannes, nie celował jednak w obrazę serwisów streamingowych, ani też nie chciał zawiązać ruchu antynetflixowego. Czy takowy ruch zechcą natomiast zawiązać pozostali twórcy? Ba, może nawet kinomani podpiszą się pod takim przedsięwzięciem obiema rękami i nogami? Co wy na to? Daj głos, ludu!

Źródło: indiewire.com / Ilustracja wprowadzenia: kolaż własny

 

Wiesz, co z tym zrobić


Tomasz Małecki

Tomasz Małecki

Redaktor

O mnie:

Najbardziej tajemniczy członek redakcji. Nikt nie wie, w jaki sposób dorwał status redaktora współprowadzącego dział publicystyki i prawej ręki rednacza. Ciągle poszukuje granic formy. Święta czwórca: Dziga Wiertow, Rene Clair, Luis Bunuel i Stanley Kubrick.


Więcej informacji o:

Wypowiedz się na ten temat...
Zaloguj się poprzez
albo skomentuj jako gość
Ludzie w konwersacji:
Wczytywanie komentarza... The comment will be refreshed after 00:00.
  • Ten komentarz jest nie opublikowany
    Krzysztof Warzała · 6 miesięcy temu
    No ale chyba nie streamowali filmu podczas pokazu w Cannes? To by była głupota. W dzisiejszych czasach puszczenie filmu to prościzna w porównaniu z przeszłością. Tylko wpierw trzeba dostać plik od twórców, a nie kombinować ze streamowaniem. Nawet jak w 4K mają, to jest po prostu obraza dla tych, którzy zapłacili za pokaz.
    • Ten komentarz jest nie opublikowany
      Tomasz Małecki · 6 miesięcy temu
      Właśnie o to się rozchodzi - kopia dostarczona przez Netflixa była odwalona na szybcika, bo po co robić format pod obraz kinowy jak i tak tego w kinie puszczać nie będzie. I do tego też pije Almodovar.
      • Ten komentarz jest nie opublikowany
        Krzysztof Warzała · 6 miesięcy temu
        Znaczy wymądrzając się ja tam kojarzę, że w 1994 podobno 200 koła dolarów kosztowało przekonwertowanie i przekopiowanie Sprzedawców tak, by nadawali się do dystrybucji kinowej. Tylko to w czasach analogowych było, no a teraz to dosłownie można tam zapodać nawet plik na pendrivie i się rzuci obraz na ekran w kinie bez żadnych kosztów. Z kompa w kinach się puszcza w sumie tak upraszczając. Nie wiem więc w sumie, o co Almodorovi chodzi.
  • Ten komentarz jest nie opublikowany
    Radek Folta · 6 miesięcy temu
    Obecnie wszystkie filmy dystrybuje się w kinach w formacie cyfrowym, więc nie wiem o czym jest dyskusja. A Okja powstała przecież na profesjonalnym sprzęcie, a nie na komórce i laptopie, więc oczywistym jest, że producenci mają kopię wysokiej jakości. Tylko że do streamingu się ona nie nadaje.

MOVIES ROOM POLECA

Najnowsze Wiadomości

Polub nas


© 2016 MOVIESROOM.PL · Wszystkie prawa zastrzeżone · Korzystanie z serwisu jest równoznaczne z akceptacją regulaminu.