Liga sprawiedliwosci

Darren Aronofsky broni mother! „Chciałem krzyczeć, a to jest mój krzyk!”

Rzadko kiedy film otrzymuje od respondentów kategorię F (w historii takich produkcji było tylko 11!), ale jeśli już taką otrzymuje, to twórcy muszą być gotowi na starcie z lwem. Albo nawet chimerą. Darren Aronofsky wie jednak, jak radzić sobie w takich sytuacjach – w końcu nie po raz pierwszy dostaje po twarzy błotem. Oblekł się więc w swój lśniący, ciężki pancerz antykrytyki, chwycił w dłoń rękojeść srebrnego miecza przeznaczonego do walki z oczekiwaniami widza i dosiadł swej wiernej, karej klaczy filmowej rozpusty. A bębny dudniły, dudniły, dudniły… W tym bojowym nastroju wjechał dumnie na arenę, a wokół rozległ się ogłuszający ryk dopingującej widowni. „Jesteś zerem” – krzyczeli. „Żałuję, że wydałem na ciebie pieniądze” – skandowali inni. „Polegniesz marnie” – dorzucali swe trzy grosze ci najbardziej rozochoceni. Ale wiecie, co? Aronofsky w ogóle się tym nie przejął, z gracją wywijając swą szpadą i rozczłonkowując włochate cielsko chimery na drobne kawałeczki. A publika zamarła. I wtedy powiedział:

Jak, pytam się, jak można pójść na ten film i nie dać mu najniższej możliwej oceny? Przecież to jest absolutny gong w nos! Nie sądzę, aby łatka „najgorszego filmu roku” była dla mother! odpowiednia. To najgorszy film dekady!

18 aronofsky lede.w710.h473

Zobacz również: mother! – recenzja przedpremierowa filmu Aronofsky’ego z festiwalu w Wenecji

W tym momencie zapadła cisza, a z trybun dało się usłyszeć świerszcze. Jednak to nie koniec zwycięskiej mowy. Nabrał głębokiego wdechu i z jeszcze większą pewnością siebie wygłosił następujący monolog:

Od początku wiedzieliśmy, że ta mieszanka może okazać się wybuchowa. Już w punkcie wyjściowym założyłem, że Biblia i wszelkie zawarte w niej motywy będą idealną podstawką dla historii o nas, o ludziach dewastujących Matkę Ziemię. I nieważne, w co się wierzy, bo siła tych opowieści leży w ich uniwersalności i dostosowywaniu się do oczekiwań każdego widza. […] To miał być bunt, filmowy wyraz buntu. Zajmowanie się „filmem” to naprawdę jedna z najtrudniejszych profesji. Ludzie wciąż mówią ci „nie”, „nie możesz”, „to nie wyjdzie”. Chcąc zatem coś osiągnąć, musisz w coś wierzyć. Musisz budzić się każdego ranka, spoglądać w lustro i w niebyt odsyłać wszystkie te opinie. Tego oczekiwałem od moich współpracowników i na to patrzyłem przy wyborze obsady aktorskiej.

c278b6aa16554953ae15999a81f697a8

I wtedy zawiesił głos, aby nabrać wdechu przed ostatecznym uderzeniem:

Tak więc chciałem krzyczeć, a to jest mój krzyk! Niektórzy nie będą chcieli go słuchać, ale właśnie o to mi chodzi.

Niektórzy ze zgromadzonych nie mogli wyjść z podziwu. Przekonali się, pozostali i wznieśli gromki aplauz. Inni natomiast opuścili widownię zniesmaczeni, z głowami eksplodującymi od złości. Jaki jest więc morał z tej bajki? Ano taki, że do premiery mother! w Polsce pozostało jeszcze półtora miesiąca i nie wyobrażam sobie, aby ktoś mógł sobie odmówić tego seansu.

Źródło: deadline.com / Ilustracja wprowadzenia: materiały prasowe

Redaktor

Najbardziej tajemniczy członek redakcji. Nikt nie wie, w jaki sposób dorwał status redaktora współprowadzącego dział publicystyki i prawej ręki rednacza. Ciągle poszukuje granic formy. Święta czwórca: Dziga Wiertow, Fritz Lang, Luis Bunuel i Stanley Kubrick.

Więcej informacji o
,

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Zarejestruj się, jeśli nie masz konta