• Zaloguj się
  • Zarejestruj
  • Połącz z Facebook

Jeśli chcielibyście sporządzić listę współczesnych reżyserów filmowych, których śmiało określać można mianem Autorów (czyli artystów o charakterystycznym, oryginalnym stylu i manierze tworzenia), to zapewne na jej czele znalazłby się David Fincher. Ale uwierzcie mi - nie powiecie mu tego prosto w twarz. A przynajmniej nie po wywiadzie, jaki ten udzielił portalowi Little White Lies i w którym wyraźnie określił, co sądzi na temat "autorstwa" dzieła filmowego:

Problem z "autorstwem" filmu polega na tym, iż zakłada ono dominację jednej osoby, która będzie w stanie wpłynąć na rzesze współpracowników tak, aby ci w pełni uznali wizję przez tę jednostkę propagowaną. Rzeczywistość wygląda jednak inaczej - tworzenie filmów to czarna robota. Każdy dzień ścieramy się ze sobą i choć możemy przed taką konfrontacją uciekać, to zawsze doznamy jakichś strat i porażek. Są rzeczy, nad którymi debatuje się wielokrotnie po to, aby wyszły perfekcyjnie, ale są też i takie, których się nie omawia, bo nie wydają się być tak skomplikowane, a potem siedzimy nad nimi 8 z 12 godzin dziennej pracy na planie.

f68odmm2ngrxFot. redd.it / Fincher, Norton i Norton na planie filmu Podziemny krąg

Zobacz również: Czy Love i Neon Demon to autorskie arcydzieła nowej epoki?

Powyższe słowa brzmią trochę jak zaklinanie rzeczywistości, albowiem wszyscy wiemy, jak precyzyjny i dokładny jest styl reżyserski Finchera. I ile wymaga on poświęcenia ze strony jego współpracowników. Niemniej sama kwestia "autorskości" dzieła filmowego i próba jej materializacji jest nader interesująca i rozpala wyobraźnię teoretyków już od najwcześniejszych lat istnienia kinematografii. W końcu niejednokrotnie mamy do czynienia z setkami osób pracującymi nad JEDNYM filmem i jak tu wybrać kogoś, komu te splendory należałoby w większości przypisać? W tej dyskusji przyjąć możemy przeróżne stanowiska, tak jak zresztą działo się niejednokrotnie w przeszłości. W drugiej dekadzie XX wieku za autora filmu w niemieckiej kinematografii uznawano scenarzystę (tzw. Autorenfilm). W tym samym czasie w Stanach dominowało przekonanie o wszechmocy producenta, a nieco później, gdy wykształcił się tzw. star system w Hollywood, autorem był już aktor. Dziś natomiast żywimy szczególne zainteresowanie dokonaniami reżyserów, co stało się znowuż zasługą francuskich nowofalowców. I to właśnie oni tę kwestię przeanalizowali najdokładniej, przez co za puentę tego wywodu najlepiej posłuży cytat z jednego z teoretyków tego nurtu, który stwierdził (cytat z pamięci):

Film jest dziełem sztuki w takim samym wymiarze, jak barokowa katedra. Wielu ludzi pracowało przy jej budowie, lecz za artystyczny jej charakter odpowiada tylko i wyłącznie architekt. Architekt, którego filmowym odpowiednikiem jest reżyser.

Źródło: indiewire.com / Ilustracja wprowadzenia: materiały prasowe

 

Wiesz, co z tym zrobić


Tomasz Małecki

Tomasz Małecki

Redaktor

O mnie:

Najbardziej tajemniczy członek redakcji. Nikt nie wie, w jaki sposób dorwał status redaktora współprowadzącego dział publicystyki i prawej ręki rednacza. Ciągle poszukuje granic formy. Święta czwórca: Dziga Wiertow, Fritz Lang, Luis Bunuel i Stanley Kubrick.


Więcej informacji o:

Wypowiedz się na ten temat...
Zaloguj się poprzez
albo skomentuj jako gość
Wczytywanie komentarza... The comment will be refreshed after 00:00.

Skomentuj jako pierwszy

MOVIES ROOM POLECA

Najnowsze Wiadomości

Polub nas


© 2016 MOVIESROOM.PL · Wszystkie prawa zastrzeżone · Korzystanie z serwisu jest równoznaczne z akceptacją regulaminu.