• Zaloguj się
  • Zarejestruj
  • Połącz z Facebook

Uwaga: Tekst zawiera jeden z poważniejszych spoilerów z filmu Gwiezdne Wojny: Ostatni Jedi. Jeżeli jeszcze go nie obejrzeliście, zaleca się niezaglądanie w Ciemną Stronę tego newsa.

Po kilku dniach od premiery bezapelacyjnie najgorętszego filmu tego roku można wyciągnąć już sporo wniosków co do jego ogólnego odbioru. Po oszałamiająco dobrych recenzjach krytyków wydawało się, że mało kto będzie podważał hegemonię produkcji Riana Johnsona. A jednak wielu fanów wyłamało się, krytykując ósmy epizod sagi, a przynajmniej odczuwając niedosyt. To zapoczątkowało wcale nie taką mały rozstrzał ocen, przede wszystkim wśród widzów. Reżyser widowiska postanowił wyjaśnić przynajmniej jedną ze scen, które wywołały najwięcej kontrowersji.

A mowa tutaj o sytuacji, w której Leia wyleciała z rozwalonego przez siły Nowego Porządku kokpitu w przestrzeń kosmiczną. Gdy wydawało się, że siostra Mistrza Skywalkera zginęła - jeżeli nie od eksplozji, to wskutek dekompresji - okazało się, że nie tylko jakimś cudownym sposobem ocalała, ale ostatkiem sił potrafiłą "poszybować" prościutko do włazu wycofujących się oddziałów. 

fot. materiały prasowe

Podczas rozmowy z Entertainment Weekly Johnson wyjawił, że ten pomysł powstał dzięki sugestiom szefowej Lucasfilm Kathleen Kennedy, która rozmawiała z nim o scenie z Powrotu Jedi, gdy Luke oznajmia Lei, że są rodzeństwem:

Powtarzała mi, że Leia jest Skywalkerem, że Luke powiedział jej "ty też masz ten potencjał". Ukazanie w praktyce, jak ona faktycznie używa tych swoich umiejętności wydawało mi się czymś niezwykle emocjonującym. Podobał mi się pomysł, że to wszystko polega na kwestii instynktu. To takie działanie na zasadzie rodziców brzdąców uwięzionych pod samochodami, którzy zyskują na chwilę siłę Hulka, by ich uwolnić. U Lei to był taki moment, w którym ona pokazała, że jeszcze się nie poddała, nie przestała walczyć. I niczym tonąca, która stara się wrócić na powierzchnię, po raz pierwszy zamanifestowała tak otwarcie swój potencjał.

Fakt faktem, w przeszłości Leia wykazywała jakąś nieokreśloną łączność z Mocą, jednak zawsze było to dość subtelne (np. instynktowny niepokój w chwili śmierci Hana Solo). Tym razem to było coś znacznie mocniejszego. Czy przekonuje Was argumentacja Johnsona?

1200x300 moviesroom

Źródło: screenrant.com / Ilustracja wprowadzenia: materiały prasowe

 

Wiesz, co z tym zrobić


Szymon Góraj

Szymon Góraj

Redaktor

O mnie:

Miłośnik literatury (w szczególności klasycznej i szeroko pojętej fantastyki), kina, komiksów i paru innych rzeczy. Jeżeli chodzi o filmy i seriale, nie preferuje konkretnego gatunku. Zazwyczaj ceni pozycje, które dobrze wpisują się w daną konwencję.


Więcej informacji o:

Wypowiedz się na ten temat...
Zaloguj się poprzez
albo skomentuj jako gość
Wczytywanie komentarza... The comment will be refreshed after 00:00.
  • Ten komentarz jest nie opublikowany
    dansty · 2 miesięcy temu
    Czytałem opinie, że człowiek, który znajdzie się w przestrzeni kosmicznej, może zachować przytomność przez 10 sekund, a przeżyć przez 1.5 minuty. Jeśli tak, to ta scena nie jest wcale niemożliwa.
    I tak, Leia nigdy nie używała świadomie Mocy w swoim życiu na większą skalę, ale tutaj mamy do czynienia właśnie z sytuacją ekstremalną, gdzie bazuje się na instynktach. A Leia jest córką Vadera, więc jeśli miała kiedykolwiek wykorzystać ten potencjał, to chyba tylko w taki sposób.
    • Ten komentarz jest nie opublikowany
      as · 1 miesięcy temu
      Zanim zabiłaby ją próżnia to zrobiły by to odłamki...
      • Ten komentarz jest nie opublikowany
        KARO · 1 miesięcy temu
        To jest fikcja: poacząwszy od postaci aż po brak grawitacji czy innych praw rządzących kosmosem. Jedynym ograniczeniem jest wyobraźnia reżysera. Dlatego spekulacje dotyczące ile Leia mogła przeżyć poza kokpitem i czy zabiły by ją odłamki czy dekompresją są bezsensowne.
  • Ten komentarz jest nie opublikowany
    piotrek · 1 miesięcy temu
    Dla mnie dużo głupsza była scena z bombowcami. Nie dość, że są otwarte w próżnię i nie przeszkadza to załodze poruszać się po nich bez żadnego systemu podtrzymywania życia, to jeszcze w jakiś dziwny sposób bomby wiedzą w którą stronę mają lecieć bez żadnego napędu. Przy scenie z Leią miałem przed oczami Christophera Reevsa w Supermanie
    • Ten komentarz jest nie opublikowany
      adzk · 1 miesięcy temu
      Akurat w jednym z albumów związanych z nowymi GW pojawia się wyjaśnienie w kwestii tych bomb - miały one silnik, który pozwalał poruszać im się w próżni.
      • Ten komentarz jest nie opublikowany
        piorek · 1 miesięcy temu
        To po co były te bombowce skoro bomby miały silnik. To tak jakby Niemcy podczas II WŚ podwieszali V-2 pod bombowcami i odpalali je nad Londynem, zamiast wystrzeliwać z kontynentu. Bez sensu. Nie dość, że bombowiec łatwiej zniszczyć (co widać na filmie), to jeszcze łatwiej wykryć niż taką małą rakietę/bombę. Wiem, że SW to bajka, ale jednak bajka w kosmosie i niech nie robią nam wody z mózgu. To samo z otwartością bombowców i wejściem Lei z próżni przez drzwi.

MOVIES ROOM POLECA

Najnowsze Wiadomości

Polub nas


© 2016 MOVIESROOM.PL · Wszystkie prawa zastrzeżone · Korzystanie z serwisu jest równoznaczne z akceptacją regulaminu.