Tuż przed kwietniową premierą, w sieci zadebiutował finałowy zwiastun, a także nowe plakaty horroru Mumia: Film Lee Cronina.
Klasyczne horrory wciąż stanowią źródło fascynacji i inspiracji dla współczesnych twórców grozy. Świadczą o tym sukcesy takich filmów jak Nosferatu Roberta Eggersa, czy Niewidzialny człowiek Leigh Whannella. Już za dwa tygodnie do grona tych produkcji zamierza dołączyć najnowsza interpretacja kultowej Mumii w reżyserii Lee Cronina, która właśnie otrzymała finałowy zwiastun.
Bilety na film w reżyserii Lee Cronina są już dostępne w sprzedaży, a Universal i Blumhouse opublikowały mrożący krew w żyłach, finałowy zwiastun horroru wraz z serią nowych plakatów. Już po pierwszych zapowiedziach, wiedzieliśmy, że będzie to zdecydowanie mroczniejsza interpretacja klasycznej historii niż jej ostatni reboot, co tylko potwierdza ostatni, pełen odrażających fragmentów zwiastun.
Mumia: Film Lee Cronina skupia się na dziewczynce o imieniu Katie, która pojawia się ponownie po ośmiu latach od zaginięcia na pustyni. Delikatnie rzecz ujmując, zaczyna jednak przejawiać przerażające nowe cechy osobowości. Zwiastuny sugerują, że Cronin postawił bardziej na motyw demonicznego opętania niż większość wcześniejszych adaptacji oryginalnej historii, które zazwyczaj przedstawiały starożytnego egipskiego władcę powracającego do życia, by dokonać zemsty po naruszeniu jego grobowca.
W Mumia: Film Lee Cronina występują Jack Reynor, Laia Costa, May Calamawy, Natalie Grace oraz Veronica Falcón. Scenariusz i reżyseria: Lee Cronin. Producentami są James Wan, Jason Blum i John Keville, a producentami wykonawczymi Michael Clear, Judson Scott, Macdara Kelleher oraz Lee Cronin. Premiera kinowa zaplanowana jest na 17 kwietnia.
Cronin przyznał w niedawnym wywiadzie dla SFX, że jego film w zasadzie nie jest typowym „filmem o mumii”.
[To] wychodzi z zupełnie innego miejsca i nie jest nawet reinterpretacją mitu o mumii; zaglądamy w mroczniejsze rejony i robimy coś nowego z tym, co wydaje nam się, że już znamy. To szalone połączenie, ale [ten film] to trochę Poltergeist, trochę Siedem, tylko przefiltrowane przez mój styl i sposób, w jaki lubię bawić widzów. Ten film to innego rodzaju atrakcja z wesołego miasteczka. Bardziej przypomina labirynt, w którym nie wiesz, czy za chwilę skręcisz w lewo czy w prawo, i nie masz nad tym kontroli. Jeśli robię swoją robotę dobrze, to mam rękę na twoich plecach i wskazuję ci drogę.
Źródło: ComicBookMovie / ilustracja wprowadzająca: materiały prasowe
Miłośnik filmów, kultury japońskiej, Marvela i wszelkiej maści science-fiction. Autor bloga Z innego świata.