Bracia Duffer ujawniają rąbka tajemnicy odnośnie zapowiedzianego spin-offu Stranger Things. Okazuje się, że wyruszymy poza Hawkins, nie będzie to też historia Vecny, ani wspomniane przez Hoppera Montauk.
Po niemal dekadzie walk z Demogorgonami, jazdy na rowerach po Hawkins i starć z Drugą Stroną, Stranger Things definitywnie zamknęło swoją główną historię wraz z finałem, który obejrzeliśmy 1 stycznia. Vecna został pokonany, miasteczko odzyskało spokój, a bohaterowie - Mike, Jedenastka, Hopper i Joyce - ruszyli dalej ze swoimi życiami. Choć zakończenie dało fanom emocjonalne domknięcie, natychmiast pojawiło się jedno pytanie: co dalej z uniwersum? Teraz bracia Duffer wreszcie odkryli karty - i to w sposób, którego mało kto się spodziewał.
Jakiś czas temu informowaliśmy Was o tym, że Stranger Things otrzyma swój spin-off, a o czym będzie - dowiemy się z finałowego odcinka, który da nam co do tego wskazówkę. W rozmowie z Variety Matt i Ross Duffer potwierdzili, że prace nad pierwszym oficjalnym spin-offem ruszą 5 stycznia 2026 roku. Co jednak kluczowe - nowy serial nie będzie kontynuacją losów znanych bohaterów. Okazuje się, że spin-off skupi się na tajemniczym kamieniu, który Henry Creel odkrył w jaskini - wątku ledwie zarysowanym w finałowym sezonie, a nigdy w pełni niewyjaśnionym. To właśnie ten element stanie się punktem wyjścia dla zupełnie nowej opowieści.
Co istotne, Dufferowie podkreślają, że nie będzie to kolejna eksploracja Drugiej Strony, Umysłu Zbiorowego czy Vecny. Nowa produkcja ma oprzeć się na całkowicie odmiennej mitologii, funkcjonującej w tym samym uniwersum, ale na innych zasadach.
To odpowie na pewne luźne wątki, ale w ramach zupełnie nowej mitologii. To coś świeżego i nowego, a nie dalsze grzebanie w tym, co już znamy.
Wiele osób uważało też, że Montauk to zapowiedź owego serialu. Nic bardziej mylnego. To definitywne pożegnanie z Hawkins. Matt Duffer szybko uciął te teorie w rozmowie z Colliderem. Jak przyznał, sam obawiał się, że widzowie odczytają ten moment jako zapowiedź nowej serii – i dokładnie tak się stało.
Nie ma żadnego spin-offu w Montauk. To był tylko ukłon w stronę historii serialu.
Stranger Things pierwotnie miało nosić tytuł Montauk, zanim akcja została przeniesiona do Hawkins. Wspomnienie tej nazwy w finale było więc nostalgicznym pożegnaniem, a nie otwarciem nowych drzwi.
Jesień roku 1987. Otwierające się bramy sprawiają, że całe Hawkins drży ze strachu. Nasi bohaterowie mają teraz tylko jeden cel — znaleźć i zlikwidować Vecnę. Ten jednak zniknął i nikt nie wie, gdzie jest i co planuje. Jakby tego było mało, władze obłożyły miasteczko kwarantanną i otoczyły wojskiem. Misję dodatkowo utrudnia to, że rząd chce za wszelką cenę dopaść Jedenastkę, co zmusza ją do pozostawania w ukryciu. Zbliża się rocznica zniknięcia Willa i narasta znajoma atmosfera przerażenia. W powietrzu czuć, że nadchodzi czas finałowego starcia z przeciwnikiem potężniejszym i groźniejszym, niż wszyscy poprzedni. Aby położyć kres temu koszmarowi, cała ekipa musi po raz ostatni dać z siebie wszystko.
Źródło: strangerthingshub.com / ilustracja wprowadzenia: materiały prasowe
Geek i audiofil. Magister z dziennikarstwa. Naczelny fan X-Men i Elizabeth Olsen. Ogląda w kółko Marvela i stare filmy. Do tego dużo marudzi i słucha muzyki z lat 80.