Movies Room - Najlepszy portal filmowy w uniwersum

Ołowiane dzieci - recenzje mówią, że hit? Jak wypada serial?

Autor: Mikołaj Lipkowski
13 lutego 2026
Ołowiane dzieci - recenzje mówią, że hit? Jak wypada serial?

Netflix po raz kolejny ruszył polską produkcję inspirowaną faktami i po raz kolejny jest o niej głośno. Ołowiane dzieci nie schodzą z ust widzów. Są pełne zachwytu. A co mają do powiedzenia polscy krytycy? Recenzje mówią same za siebie.

Nowy serial Netflixa Ołowiane dzieci przyciąga uwagę krytyków i widzów. Produkcja Macieja Pieprzycy opowiada historię dr Jolanty Wadowskiej-Król i jej walki o zdrowie dzieci w okolicach Huty Szopienice w latach 70. XX wieku. Serial inspiruje do refleksji nad przeszłością, a recenzenci chwalą zarówno aktorstwo, jak i historyczną rekonstrukcję Śląska.

Ołowiane dzieci - recenzje 

Ołowiane dzieci to produkcja bardzo kontrowersyjna i bardzo ważna. Ciężar jaki niesie na plecach jest niewyobrażalny, przez co łatwo byłoby się potknąć. Recenzenci w dużej mierze pozytywnie oceniają serial, szczególnie jego aktorów, klimat i historyczną tematykę, choć wskazują na pewne niedociągnięcia w narracji i niektórych kreacjach aktorskich. Krzysztof Połaski z serwisu Telemagazyn pisze: 

Ołowiane dzieci to kawał solidnego serialu, który się chłonie. Sześć odcinków obejrzycie w dzień lub dwa, bo tę historię po prostu chce się poznać. Oczywiście, są tutaj pewne słabości, ale nie zmienia to faktu, że obserwujemy mocną opowieść o walce o sprawiedliwość, pragnieniu władzy i ludzkiej mentalności, z którą czasem trudno wygrać. Ale próbować trzeba.

Dominik Jedliński z serwisu Onet zaznacza, że Ołowiane dzieci to nie jest serial bez wad, niemniej warto go obejrzeć, przynajmniej z uwagi na fakt iż serial przywraca głos ofiarom wydarzeń. 

Czy Ołowiane dzieci to serial bezbłędny? Nie. Momentami zbyt oczywisty, momentami za bardzo poddający się dramaturgicznej kalkulacji. Co więcej, niektóre postaci ocierają się o karykaturę (Zamachowski, Koślik). Jednocześnie to produkcja, która spełnia swoje zadanie — otwiera zapomniany rozdział w historii, przywraca głos ofiarom. "Ołowiane dzieci" mówią bowiem o mechanizmach, które w różnych formach mogą powracać. O władzy, która za cenę własnego spokoju gotowa jest poświęcić zdrowie obywateli. O lekarzach, którzy stają przed etycznymi dylematami. O społecznościach, które potrzebują solidarności bardziej niż kiedykolwiek.

Bartek Czartoryski w swojej recenzji dla serwisu Filmweb pisze: 

Ujęcia przemysłowego Śląska, choć turpistycznie fascynujące, stają się powtarzalne. Ogółem repetycyjność serialu, ciągłe mielenie w kółko tego samego na poziomie narracyjnym oraz wizualnym to jego największa bolączka. I na tym polega trudność jednoznacznej oceny tej solidnej przecież produkcji, która sabotuje samą siebie, wyhamowując tam, gdzie należałoby przyspieszyć. Dlatego też Ołowiane dzieci bronią się przede wszystkim samym tematem, który niesie ten serial od początku do końca. Zabrakło pomysłu, jak go lepiej ugryźć.

Na nierówne tempo zwraca również Jacek Werner z serwisu Serialowa: 

Szkoda zatem, że historię, z którą widzowie spędzają w "Ołowianych dzieciach" najwięcej czasu – czyli badania i "śledztwo" i dylematy głównej bohaterki – poprowadzono tak nużąco. Narracyjnie Jolanta Wadowska-Król to najbardziej jaśniejący pierwiastek w całym układzie serialu Netfliksa, ale bohaterkę bardziej niż pogłębioną postać potraktowano niczym przekaźnik do nakreślenia przebiegu i społeczno-politycznych konsekwencji epidemii. 

Zauważa jednak, że sama historia jest inspirująca, lecz scenariuszowo lekko się pogubiono.

Prawdziwa historia lekarki inspiruje i porusza, ale niewiele mieni się w zachowawczej kreacji Joanny Kulig. Przede wszystkim zaś w scenariuszu Korolczuka zagubiła się lepiej nakreślona postać – taka, w której dostrzeglibyśmy więcej niż to, co natychmiast mówi o niej sama powzięta misja. […] Z tego względu polecam, by historię "śląskiego Czarnobyla" prześledzić wpierw w innym medium – dla przykładu: Polskie Radio ruszyło niedawno z podcastem dokumentalnym poświęconym całej sprawie – a dopiero później uruchomić serial Netfliksa. I nie mieć wyrzutów, że mimo udanych elementów nie wciągnęliście się w niego na tyle, by obejrzeć do końca.

Tomasz Borówka z serwisu Ślązag zauważa, że Ołowiane dzieci tętnią wręcz śląskością:

scen arcyśląskich jest naprawdę dużo. Brudne okna i parapety, dogorywające paprotki, odrapane lamperie, chopy oglądające fuzbal na jedynym w familoku telewizorze za talon – to jest Śląsk tamtych lat. Nie ten przesłodzony, prawie że plastikowy z filmu „Gierek”, ale ten prawdziwy, szorstki, rozczochrany i wcale niemiły po gorzole. Taki, który widza spoza regionu może skłonić do refleksji, ile naprawdę kosztowały „peerelowskie przywileje” śląskich robotników. Motyw „huty żywicielki” i „huty trucicielki” jest wprowadzony wprost – i przez to działa jeszcze mocniej. Obraz plebejskiego, robotniczego, czerstwego Śląska ma w sobie coś z klimatów Kutza. Choć rekonstruowany nieomal w klatce jednego podwórka i kilku mieszkań robotniczej dzielnicy, ma klasę i ciężar […] Czy serial oddaje Śląsk lat 70. wiarygodnie? W mojej ocenie – tak, na tyle, na ile dziś jest to w ogóle możliwe. A czasem nawet lepiej, niż można by się spodziewać.

Do tego zauważa też, że serial jest ważny dla Ślązaków, jak i ogólnie dla nas. 

prawda tej historii nie leży wyłącznie w detalach scenografii, lecz w atmosferze, w napięciach, w relacjach, w ciężarze codzienności. To zaś twórcom udało się uchwycić zaskakująco celnie. I może właśnie dlatego „Ołowiane dzieci” są ważne: bo przypominają, że byliśmy nie tylko tłem dla wielkiej historii, ale jej bohaterem – żywym, trudnym, brudnym, prawdziwym. I że warto o tym świecie pamiętać, nawet jeśli dziś istnieje już tylko na ekranie.

Więcej informacji na Movies Room:

O czym są Ołowiane dzieci? 

Serial opowiada historię młodej lekarki, Jolanty Wadowskiej-Król, która zauważa, że dzieci mieszkające w okolicy Huty Szopienice masowo zapadają na ołowicę, chorobę wywołaną zatruciem metalami ciężkimi. Po swoim odkryciu bohaterka podejmuje próby ratowania chorych dzieci i mierzy się z opresyjnym, komunistycznym aparatem państwowym. Produkcja przeniesie widownię do industrialnego klimatu Górnego Śląska lat 70. To tu, w realiach robotniczego regionu, splotą się niebezpieczne polityczne wpływy i społeczna misja dr Wadowskiej-Król.


Źródło: telemagazyn.pl, onet.pl, serialowa.pl, filmweb.pl, slazag.pl / ilustracja wprowadzenia: fot. Robert Pałka 

Chcesz nas wesprzeć i być na bieżąco? Obserwuj Movies Room w google news!

Geek i audiofil. Magister z dziennikarstwa. Naczelny fan X-Men i Elizabeth Olsen. Ogląda w kółko Marvela i stare filmy. Do tego dużo marudzi i słucha muzyki z lat 80.

Komentarze (0)
Tylko zalogowani użytkownicy mogą dodawać komentarze.