Movies Room - Najlepszy portal filmowy w uniwersum

Frontier - recenzja komiksu

Autor: Tomasz Drozdowski
26 maja 2024
Frontier - recenzja komiksu

Licho nam idzie podbój kosmosu. Cieszymy się na każdą marną fotkę z Marsa i chyba jedynie ekscentryczny Elon Musk i enigmatyczni Chińczycy traktują lot na Czerwoną Planetę serio. Choć może to i lepiej? Biorąc pod uwagę jak eksplorujemy nasz glob, prędko zżarlibyśmy zasoby poza Ziemią. Frontier to właśnie historia o eksploatacji kosmosu, który nie ma granic, a jednostki przeciwne żarłocznej polityce są nad wyraz niewygodne dla wielkich korporacji.

Strona komiksu Frontier

Bohaterów mamy tu trzech. Doświadczona i pełna ideałów naukowczyni Ji-Soo, urodzony w kosmosie robotnik Alex i ex-najemniczka Camina. Każde w nich w jakiś sposób wykluczone zostaje z obiegu. I pech chciał, że Ji-Soo i Alex narażają się przy tym potężnej korpo Energy Solution, która nie może pozwolić sobie na straty w wyniku działań jakichś tam trybików w ich maszynie. Rozpoczyna się ucieczka przed dawnymi pracodawcami, podczas której bohaterowie odkryją, że może i ludzkość popełnia grzechy, ale czasem stara się też je odkupić. I że dla każdego znajdzie się miejsce wśród gwiazd.

Kosmos Singelina to nieco znajomy, ale zarazem inny wszechświat. Układ planetarny, w którym akcja ma miejsce, jest podobny do naszego, ale nazwy planet jasno wskazują, że to nie nasz Układ Słoneczny. Ale już jak najbardziej nasz sposób działania. Wyrywanie globom ich zasobów. Zatruwanie środowisk i lokalnych społeczności. Wykorzystywanie pracowników i traktowanie ich jako żywego zasobu. Singelin ujmuje całą korporacyjną podłość, podkręcając ją na skalę kosmiczną, choć nie tworzy wyłącznie czarnych wizji.

Strona komiksu Frontier

Z jednej strony mamy temat drenowania obcych środowisk, gdzie Energy Solution to takie międzyplanetarne Nestle. Z drugiej jest tu sporo idealistycznych obrazków. Urocza małpka jako maskotka bohaterów, dobro ideałów i siła przyjaźni zwyciężające z nażartymi i potężnymi firmami, a zaskakujące jest to, że to wszystko do siebie pasuje i działa. Może dlatego, że lubimy pewien romantyzm w historiach fikcyjnych, ale też chcemy, aby twórcy traktowali nas poważnie. A Singelin nie przesadza ani z powagą, ani z optymistycznymi wątkami pełnymi ludzkich emocji. No i sam tworzy rysunki, co w tym przypadku jest znaczące.

Postaci przypominają styl chibi, popularny w japońskich mangach i anime. Bohaterowie mają więc pluszowo-dziecięce proporcje, a nawet groźne sytuacje nie są zbyt brutalne. Pasuje to do tych bardziej pozytywnych aspektów Frontier, ale nie spodziewajcie się ton lukru. Wszystko inne ma realistyczny, jak na standardy SF, wygląd. Sprzęty, okręty i powierzchnie planet to nie wybujałe wizje, a coś, co bliższe jest naszym obecnym osiągom, choć Guillame Singelin pozwala sobie na saj-fajowe perełki. Ot okręcik Delfin, który bez trudu odnalazłby się wśród gwiazd Odległej Galaktyki.

Strona komiksu Frontier

Frontier to SF mające szansę wkupić się w łaski zarówno czytelników obeznanych z twardą częścią gatunku, jak i tych preferujących podejście bardziej przygodowe. Podobnie jak w przypadku PTSD, i tu Singelin ostatecznie pozostawia czytelnika w pozytywnym nastroju. Choć całościowo jego treść do końca optymistyczna nie jest. Nagle Comics sięgnęło po nieoczywistą pozycję, która nie tylko ładnie wygląda, ale i ma coś do przekazania. Guillame Singelin to twórca, którego kolejnych dzieł warto wypatrywać na naszym rynku - nie tylko za ładne rysunki i pomysłową fabułę.


Tytuł oryginalny: Frontier
Scenariusz: Guillame Singelin
Rysunki: Guillame Singelin
Tłumaczenie: Elżbieta Janota
Wydawca: Nagle Comics 2024
Liczba stron: 200
Ocena: 80/100 

Dziennikarz, felietonista. Miłośnik klasyki SF, komiksów i muzyki minionych bezpowrotnie dekad.

Komentarze (0)
Tylko zalogowani użytkownicy mogą dodawać komentarze.