Ci sami krytycy oceniają filmy oscarowe. To nie jest sprawiedliwe ze względu na to, że jeśli postawi się "365 dni"... Chodzi o rodzaj filmu. Mój film miał być lekki, miły i przyjemny. Miał być ładny. Miał mieć świetne picture value i to też miał. Miał mieć ładnych ludzi. I to też miał. Nie chciałam mieć finezji sztuki filmowej. Chciałam mieć obraz mojej książki. Obraz wyciągnięty z mojej głowy chciałam zobaczyć na ekranieDodatkowo Lipińska wyjaśniła dlaczego napisała tę książkę. To miał być dla niej rodzaj terapii po jej nieudanym związku z mężczyzną, który nie chciał z nią współżyć. Jak to wytłumaczyła autorka:
(...) chłop się pierwszy raz zakochał to jedyną miłość, jaką znał, to miłość do mamy i siostry. Wrzucił mnie do jednego wora ze swoją rodziną. A ciężko jest uprawiać seks, kiedy traktujesz kogoś, jak swoją rodzinę.Jak widać, autorka stara się zobrazować widzom inny pogląd na tenże film oraz książkę, by można było odebrać go w inny sposób.
Geek i audiofil. Magister z dziennikarstwa. Naczelny fan X-Men i Elizabeth Olsen. Ogląda w kółko Marvela i stare filmy. Do tego dużo marudzi i słucha muzyki z lat 80.