Jak dobrze wiemy - Thor zaliczył jedną z najciekawszych zmian w całym MCU. Z zabuczanego, wyniosłego boga - zmienił się w komediowego głupka. Taika Waititi tłumaczy, że to było dobre dla całego uniwersum.
Po mieszanym odbiorze filmu Thor: Miłość i grom Taika Waititi wrócił do tematu swojej wizji Boga Piorunów. Reżyser Ragnaroka wyjaśnił, dlaczego postawił na komediową interpretację postaci i dlaczego jego zdaniem była ona kluczowa dla przyszłości Marvel Cinematic Universe. Czy aby na pewno było to aż tak potrzebne dla MCU?
Pierwszy Thor z 2011 roku był solidnym wprowadzeniem postaci do MCU, ale nie stał się przełomem ani artystycznym, ani komercyjnym. Jeszcze chłodniej przyjęto drugą część - Mroczny świat, który mimo bardziej epickiego tonu nie spełnił oczekiwań widzów. Wówczas Marvel zdecydował się na radykalny krok, powierzając serię Taice Waititiemu. Efektem był Thor: Ragnarok - film, który całkowicie zmienił charakter postaci, wprowadzając absurdalny humor, autoironię i nową energię.
Waititi podkreśla, że jego współpraca z Chrisem Hemsworthem miała na celu odświeżenie bohatera, który zaczynał tracić znaczenie w MCU.
Thor był przede mną.To, co zrobiliśmy z Chrisem i jak ukształtowaliśmy go w nowej wersji służyło dobru całej serii.
Reżyser nie jest obecnie związany z Thorem 5, ale nie wyklucza powrotu do świata Gwiezdnych wojen. Jego scenariusz do nowego filmu Star Wars wciąż znajduje się w Lucasfilm, a Waititi podkreśla, że chciałby połączyć wysoką stawkę wydarzeń z lekkością i przygodowym duchem oryginalnej trylogii. Jak zaznacza, jeśli wróci do tej galaktyki, jego projekt musiałby być czymś własnym i odrębnym — dokładnie tak, jak kiedyś Thor: Ragnarok.
Źródło: comicbookmovie.com / ilustracja wprowadzenia: materiały prasowe
Geek i audiofil. Magister z dziennikarstwa. Naczelny fan X-Men i Elizabeth Olsen. Ogląda w kółko Marvela i stare filmy. Do tego dużo marudzi i słucha muzyki z lat 80.