Bez tarczy, bez kompromisów i bez litości. Nowe ujęcie z The Punisher: One Last Kill pokazuje Franka Castle’a w najbrutalniejszym wydaniu od lat. Nie brakuje krwi i agresji!
Marvel coraz śmielej sięga po mroczniejsze historie, a The Punisher: One Last Kill zapowiada się na jedną z najbardziej bezpośrednich i bezlitosnych opowieści w całym uniwersum. Na najnowszym zdjęciu promocyjnym Jon Bernthal jako Frank Castle wygląda, jakby przeszedł przez piekło - zakrwawiony, zmęczony i uzbrojony jedynie w… kij baseballowy. I wszystko wskazuje na to, że to dopiero początek przemocy.
Nowa produkcja ma czerpać pełnymi garściami z kultowego komiksu Welcome Back, Frank. To historia, która nie próbuje wybielać głównego bohatera - wręcz przeciwnie. Punisher nie jest tu klasycznym herosem. To postać balansująca na granicy, napędzana gniewem, stratą i potrzebą działania. Twórcy podkreślają, że nie chodzi o to, by go polubić - tylko by spojrzeć mu prosto w oczy.

Choć fabularne szczegóły są trzymane w tajemnicy, wszystko wskazuje na klasyczny dla tej postaci motyw: zemsta. Frank Castle ponownie rusza na wojnę, a jego metody pozostają niezmienne - szybkie, brutalne i ostateczne. Za reżyserię odpowiada Reinaldo Marcus Green, który współtworzył scenariusz razem z Bernthalem. To może oznaczać bardziej osobistą i dopracowaną historię, mocno osadzoną w psychice bohatera.
Punisher: One Last Kill trafi na Disney+ 12 maja, zaledwie tydzień po finale drugiego sezonu Daredevil: Odrodzenie. Taki timing nie jest przypadkowy - Marvel wyraźnie buduje spójny wątek swoich najbardziej mrocznych postaci.
Źródło: screenrant.com / ilustracja wprowadzenia: materiały prasowe
Geek i audiofil. Magister z dziennikarstwa. Naczelny fan X-Men i Elizabeth Olsen. Ogląda w kółko Marvela i stare filmy. Do tego dużo marudzi i słucha muzyki z lat 80.