Cóż, jak widać oglądanie z telefonem w ręku weszło już tak nam w krew, że Netflix postanowił pisać właśnie pod takich widzów scenariusze. Przyznaje to sam Matt Damon.
Matt Damon nie kryje obaw związanych z tym, jak streaming zmienia sposób opowiadania historii. Aktor ujawnił, że Netflix coraz częściej naciska twórców, by… tłumaczyli widzom fabułę kilka razy, zakładając, że ci i tak nie oglądają uważnie. Netflix w ciągu ostatniej dekady diametralnie zmienił branżę filmową — i według Matta Damona wcale nie powiedział jeszcze ostatniego słowa. Gwiazdor, promując swój nowy kryminał Łup, wyprodukowany właśnie dla Netflixa, opowiedział w podcaście The Joe Rogan Experience, jak platforma wpływa na konstrukcję filmów.
Widać, że taki zabieg Netflix stosuje od jakiegoś czasu - zwłaszcza w finałowym sezonie Stranger Things. Niemniej domysły widzów są trafne, a potwierdza to sam Matt Damon, który promuje nowy film Łup, który notabene pochodzi od Netflixa. Aktor zestawił doświadczenie kinowe z oglądaniem filmu w domu:
Byłem z rodziną na Jednej bitwie po drugiej w IMAX-ie. Nie ma nic lepszego. Jesteś z obcymi ludźmi, ale przeżywasz to wspólnie. To jak pójście do kościoła - przychodzisz o określonej godzinie i film na ciebie nie czeka. W domue jest zupełnie inaczej. Światła są zapalone, dzieci biegają, psy biegają, coś się dzieje dookoła. Poziom uwagi jest po prostu inny.
I właśnie z tego powodu - zdaniem Damona - Netflix wymusza zmiany w narracji filmowej. Aktor tłumaczył, że klasyczna struktura kina akcji opierała się na trzech dużych sekwencjach - kulminacja następowała w trzecim akcie. Dziś platforma streamingowa oczekuje czegoś innego:
Teraz słyszysz: A da się wrzucić wielką scenę w pierwszych pięciu minutach? Chcemy, żeby widz został. Netflix chce, żeby fabuła była powtarzana w dialogach trzy albo cztery razy, bo ludzie oglądają filmy, siedząc na telefonach. To naprawdę zacznie wpływać na to, jak opowiadamy historie.
Grupa policjantów z Miami odkrywa w rozpadającej się kryjówce miliony dolarów, co szybko sprawia, że tracą do siebie zaufanie. A kiedy o rozmiarze znaleziska dowiadują się ludzie z zewnątrz, już wszystko staje się wątpliwe — i nie wiadomo już, kto po czyjej stoi stronie.
Źródło: ew.com / ilustracja wprowadzenia: materiały prasowe
Geek i audiofil. Magister z dziennikarstwa. Naczelny fan X-Men i Elizabeth Olsen. Ogląda w kółko Marvela i stare filmy. Do tego dużo marudzi i słucha muzyki z lat 80.