Authority tom 1 – recenzja komiksu

Z przykrością muszę stwierdzić, że komiks superbohaterski nie tyle, co ugrzązł na mieliźnie, co pływa wciąż na tych samych wodach. Najwięcej mamy standardowych opowieści, które mają zachęcać do kupna następnego zeszytu, po nim kolejnego i tak dalej. Tasiemcowa, mainstreamowa masówka. Obok tego istnieje linia, wyrosła jakby z dziedzictwa Vertigo, gdzie herosi to często złamani degeneraci, z głęboką psychologizacją i demitologizacją. No i tytuły pośrednie, silące się na dojrzałość, ale jednak oferujące więcej niezobowiązującej przygody. Tak przynajmniej myślałem do czasu poznania Authority tom 1 Ellisa i Hitcha.

Strona komiksu Authority tom 1

Warren Ellis nie bawi się w stonowane wprowadzenia. Oto Moskwa idzie w gruzy, a człowiek za to odpowiedzialny wcale nie zamierza na tym poprzestać. Na szczęście z pomocą ludzkości przychodzi grupa obdarzonych niezwykłymi zdolnościami śmiałków, ostatnia deska ratunku i przedmurze cywilizacji człowieka. I tu na chwilę się zatrzymajmy. Tytułowy team to zwerbowani przez charyzmatyczną i charakterną Jenny Sparks superludzie, w niektórych przypadkach budzący skojarzenia ze znanymi przebierańcami i owszem, walczący z wielkim zagrożeniem, ale na tych ogólnikach podobieństwa się kończą. Warren Ellis kreuje wszystko według własnej wizji.

Po pierwsze, Authority to nie grupa zmuszona do liczenia się z opinią publiczną czy władzami. Raczej władza wyższa, jak zresztą głosi ich nazwa, interweniująca w wyjątkowych przypadkach. Założenie to przekonuje mnie bardziej, niż sposób działania innych supergrup. Nie łapią ludzi napadających na banki, nie ścigają pospolitych kryminalistów. Działają na poziomie międzywymiarowym i z takimi też przeciwnikami się ścierają. Złowroga brytyjska arystokracja z innego wymiaru, ludziożerna roślina z Marsa i im podobni. Przerysowanie? Zapewne gdyby chodziło o standard DC i Marvela wszystko miałoby tam taki posmak. W dziele Ellisa ta szalona przygoda porywa, lecz nie nudzi, a ogromnej skali wydarzenia nie wydają się przerysowane.

Żeby zobrazować, o co mi chodzi, zacznę od członków Authority. Jeden z nich to osobnik porozumiewający się z miastami, niejako ich bóg. Jest też para, o której nie wspomnieć byłoby grzechem – WildStormowi odpowiednicy Batmana i Supermana – Midnighter i Apollo. Na dodatek to para homoseksualna, której związek jest autentyczny, nie trąci żadną próbą manifestacji i siłowym sposobem ukazania przedstawicieli mniejszości. Ot dwaj twardziele, którzy ze sobą żyją. Tylko tyle i aż tyle.

Strona komiksu Authority tom 1

Authority tom 1 to nie komiks pomiędzy gatunkowym standardem a poważnym dziełem w stylu Millera i Moore’a. Warren Ellis wytyczył swoją drogę, która miejscami może kojarzyć się z najlepszymi i najmocniejszymi momentami marvelowego Ultimate. O ile Dom Pomysłów mocno się hamował, tak Ellis, mający większe pole do popisu i przy tym pewne stałe uniwersum WildStorm, mógł pozwolić sobie na więcej. Sunący Albion i ich obozy gwałtu czy bóg z kosmosu to dość śmiałe idee, a do tego podane w sposób, który sprawdza się, mimo wielu komiksów z herosami skierowanych do dojrzałego czytelnika.

Gdy widzę, że w komiksie pojawią się rysunki Briana Hitcha, wiem, że nie obejdzie się bez panoramicznych widoków, ukazujących wielkie metropolie, wielkie armie i wielkie bitwy. Jeśli znacie Ultimates czy Erę Ultrona, to zauważycie charakterystyczną stylistykę jego prac. Aczkolwiek nie wrzucałbym Hitcha do jednego worka z taśmowymi twórcami pomniejszych tytułów superhero. Autor ten ma swój styl, w pewnym stopniu filmowy, stworzony pod wielkie historie.

Strona komiksu Authority tom 1

Authority tom 1 to kolejna pozycja z DC Deluxe, która jest absolutnym #musiszmieć. Pomysły Ellisa zawarte w tym tomie wciąż zaskakują, niosąc przy tym rozrywkę najlepszych superbohaterkich przygód, bez skrótów i banałów. Po dwóch tomach Planetary i dwóch Śpiocha Egmont da nam również taką samą liczbę albumów Authority i jestem pewien, że wydawca nie poprzestanie na tym i oferta WildStorm będzie poszerzana. Choć dziś imprint ten nie jest aktywny, to nadal pozostaje aktualny i może gdyby posiadające prawa do tej marki DC zaszczepiło pewne szablony do głównego świata, to w końcu nie trzeba by było co kilka lat silić się na kolejny Kryzys?


Okładka komiksu Authority tom 1

Tytuł oryginalny: Absolute Authority
Scenariusz: Warren Ellis
Rysunki: Brian Hitch
Tłumaczenie: Jacek Żuławnik
Wydawca: Egmont 2020
Liczba stron: 354
Ocena: 85/100

Dziennikarz, gitarzysta, miłośnik sztuki wszelakiej. Za autorytety stawiający sobie Alana Moore'a, Jimmy'ego Page'a i Julesa Verne. Osobnika tego można spotkać starówkach miast Rzeczypospolitej, które traktuje jak wehikuł czasu.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Zarejestruj się, jeśli nie masz konta Nie pamiętasz hasła?