Phoenix: Zmartwychwstanie. Powrót Jean Grey – recenzja komiksu

W świecie herosów normą jest śmierć i powrót zza grobu. W przypadku jednej postaci ma on dość szczególny charakter. Powiedzieć, że Jean Grey miała burzliwe życie, to uogólnienie. Ognistowłosa telepatka nieraz umierała i odżywała, a nie można przecież zapomnieć jeszcze o jej nastoletniej wersji. Za każdym razem jej zejście lub ponowne przyjście było sporym wydarzeniem i to wcale nie dlatego, że skradła serca Cyclopsa i Logana. Jean jest główną awatarką kosmicznego ptaszyska o wielkiej mocy, a jako indywidualna postać stanowi jedną z najlepiej napisanych heroin świata superhero. Tytuł Phoenix: Zmartwychwstanie. Powrót Jean Grey mówi wszystko, choć całość zaczyna się nie od spektakularnego wejścia, a pomniejszych incydentów…

Strona komiksu Phoenix: Zmartwychwstanie. Powrót Jean Grey

X-Men i sojusznicy wyruszają w świat wyjaśnić owe wypadki. Na miejscu często okazuje się, że zza grobu powróciła nie tylko Jean, ale spora liczba innych mutantów, lecz w swoich dawnych wcieleniach. Tymczasem gdzieś w prowincjonalnym barze pracuje dziewczyna nazywająca się, wyglądająca i przejawiająca podobne moce, co tytułowa bohaterka. Jej spokojne życie przerywają wizje superludzi i pewnego ognistego ptaka. Zapowiada się kolejny ostateczny powrót herosa? Czy może jedynie epizod sprzątający bałagan, jakiego narobił Dom Pomysłów?

Historia ta pokazuje, jak bardzo brakuje X-Men: Gold i innych „kolorowych” serii z tego okresu Marvela. Po słabiutkim Extraordinary X-Men te tytuły byłyby pewnym orzeźwieniem i choć nie porównałbym ich do tak dobrych pozycji jak New X-Men czy X-Men Hickmana, to zachowałyby chociaż pewną ciągłość w sektorze Dzieci Atomu. Nie dostaliśmy też solowej serii nastoletniej Jean Grey i właśnie ona byłaby tu najbardziej potrzebna. W efekcie przez większość tomu walczyłem z pokusą zerknięcia na finałowe strony, z którą zresztą przegrałem, ale zaoszczędziłem sobie dzięki temu dezorientacji i pewnych niejasności, które pojawiły się starcie.

Strona komiksu Phoenix: Zmartwychwstanie. Powrót Jean Grey

Phoenix to kosmiczny, potężny byt, związany z paniami z rodu Grey/Summers, choć zdarzało się, że mocą dysponowali tacy osobnicy jak Quentin Quire czy syn Thanosa – Thane. Pomijając kto aktualnie go w sobie nosił, zawsze zwracał uwagę, głównie ze względu na zagładę, jaką ze sobą niesie. Dlatego też powrót Jean Grey i to w pakiecie z Phoenixem jest tak szczególny i mimo sporej eksploatacji tej istoty, nadal da się ukręcić z jej udziałem ciekawy scenariusz. Rosenberg nie przedobrza, ale nie potrafi rozpalić płomienia Phoenix, jak robili to Claremont czy Morrison. Niszczycielski ptak z kosmosu jest komiksowo zły i pełni funkcję kolejnego antagonisty na drodze mutantów i nawet próby stworzenia globalnego zagrożenia są mizerne. Pamiętacie udział Thanosa w II Wojnie domowej? To właśnie coś podobnego. Legendarne zagrożenie obrócone w postać figurki z wyszczerzonymi kłami.

Zamknięte miniserie, jak Phoenix: Zmartwychwstanie. Powrót Jean Grey, w moim mniemaniu powinny mieć jednego rysownika, bądź pakiet autorów na tyle interesujących, by uatrakcyjnić ograniczenia takiej formy. Tymczasem tu jedynie Leinil Francis Yu robi naprawdę dobrą robotę i mimo braku większych zastrzeżeń do reszty artystów, jakoś zgrzytały mi zmiany na stanowisku ilustratora. Wiem, że niniejsza historia to nie epokowa opowieść, ale ubranie w ładniejsze szaty podniosłoby jej wartość. Wszak komiks czasami opiera się wyłącznie na rysunkach i nadal jest dobrym produktem.

Strona komiksu Phoenix: Zmartwychwstanie. Powrót Jean Grey

Phoenix: Zmartwychwstanie. Powrót Jean Grey początkowy był przeze mnie wzięty za jakiś nieistotny, słabszy epizodzik w świecie X-Men, przywracający niektóre elementy na dawne tory. Matthew Rosenberg co prawda nieco pokracznie, ale mimo wszystko nie stworzył absolutnego babola. Album ma swoje chwile i zagorzałym fanom mutantów ma szansę się spodobać. Dla mnie to nadal nie CI X-Men, których cenię, ale gdzieś tam wychodzi słońce i mam nadzieję, że Egmont nie zapomni o najlepszych najnowszych przygodach homo superior.


Okładka komiksu Phoenix: Zmartwychwstanie. Powrót Jean Grey

Tytuł oryginalny: Phoenix: Ressurection- The Return of Jean Grey
Scenariusz: Matthew Roseinberg
Rysunki: Carlos Pacheco, Leinil Francis Yu, Ramon Rosanas, Joe Bennett
Tłumaczenie: Maria Jaszczurowska
Wydawca: Egmont 2020
Liczba stron: 144
Ocena: 65/100

Dziennikarz, gitarzysta, miłośnik sztuki wszelakiej. Za autorytety stawiający sobie Alana Moore'a, Jimmy'ego Page'a i Julesa Verne. Osobnika tego można spotkać starówkach miast Rzeczypospolitej, które traktuje jak wehikuł czasu.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Nowe technologie

Wejdź do świata nowych technologii na: Tech-Room logo
Zarejestruj się, jeśli nie masz konta Nie pamiętasz hasła?