Tokyo Ghost – recenzja komiksu

W jakiejś mądrej książce przeczytałem ostatnio, iż cyberpunk to nie nieodległa przyszłość, a aktualna rzeczywistość w mocniejszym wydaniu. Ludzie przyklejeni do mediów społecznościowych, coraz bardziej masowa i lekkostrawna kultura, potężne korporacje kształtujące opinię publiczną i tak dalej. Jest w tym pewna prawda, ale nie zapędzałbym się do skali dystopijnej. Aczkolwiek w Tokyo Ghost Rick Remender stawia kilka trafnych diagnoz na temat świata doczesnego i podobieństwa nie są przypadkowe.

Strona komiksu Tokyo Ghost

Debbie i jej partner Teddy mieszkają w Los Angeles przyszłości, gdzie życie jest szybsze, ryzykowne i bardziej zepsute niż dziś. Dziewczyna i ukochany, kryjący się pod służbowym pseudonimem Led Dent, bezkompromisowo walczą z przestępczością, działając pod patronatem lokalnego watażki Flaka. Debbie nie jest zadowolona z wykonywanej pracy i coraz większego zatapiania się Leda w wirtualny świat, gdy więc pojawia się szansa na nowe życie, sięga po nią bez wahania, nie bacząc na zagrożenia. I tak z Miasta Aniołów trafia do Tokio.

Remender pozwala sobie na pewne przejaskrawienia, które odejmują filozofii w stylu Ghost in the Shell, ale szybciej trafiają do czytelnika. Zagłębiając się w naturę świata przedstawionego, kreśli wyuzdaną, szaloną miejscami wizję, która nie ma pełnić roli przestrogi, a przedstawia obrazy, które w nieco mniej neonowej wersji widzimy dziś. L.A. to gniazdo zepsucia, pełne mieszkańców zakotwiczonych w nieustającym potoku informacji i rozrywki. Seks, przemoc i głupota to trzy gracje rządzące miastem, a nad wszystkim czuwa wspomniany Flak – obrzydliwa jednostka, sumująca wszelkie negatywne stereotypy na temat rządzących. Gorszy wydaje się niejako Devey Trauma, będący trochę mieszaniną Jokera i Riddlera w sosie cyberpunkowym. Tokyo Ghost zawiera w sobie sporo kontrastów, zwłaszcza jeśli chodzi o dwa pojawiające się tu miasta.

Strona komiksu Tokyo Ghost

O ile Las Vegas to zła, wynaturzona wersja tego miasta za kilka dekad, o tyle stolica Japonii to kompletne przeciwieństwo metropolii przyszłości. Pod pieczą charyzmatycznej przywódczyni widzimy spełniony sen miłośników zieleni, nie tylko tej w miejskim wydaniu. Tutejszemu Tokio bliżej do swego wcielenia z epoki Edo, odpowiednio oczywiście wyidealizowanej. Ten rozkrok między skrajnościami widoczny jest również w postaciach, ale więcej nie zamierzam już zdradzić.

Cyberpunk cyberpunkiem, ale Tokio Ghost to w sporej mierze opowieść o miłości. Toksycznej, mającej miejsce w czasach prawdziwej zarazy, jaką stała się płynąca nieprzerwanym strumieniem. Led Dent to klasyczny przykład narkomana uzależnionego od technologicznych narkotyków, a w nałogu tym tkwi też jego ukochana. Remender rysuje obraz bolesnej, ale gdzieś tam w oddali namiętnej i romantycznej miłości, opartej na przyjaźni od najmłodszych lat. Ładna opowieść miłosna, bez optymistycznego słodzenia czy górnolotności rodem z opery mydlanej, za to z motywem zemsty i poświęcenia.

Rzeczą, która zwróciła moją uwagę na Tokyo Ghost, tuż po stylistyce cyberpunkowo-samurajskiej, była kreska Seana Gordona Murphy’ego – człowieka, który dał prościutkim fabularnie Chrononautom blockbusterowego rozmachu, a z alternatywnej historii Batman: Biały rycerz wykrzesał autorskie uniwersum, zapowiadające się lepiej, niż to Franka Millera. W dziele Ricka Remendera ma okazję do pokazania się z najlepszej strony. Rozmaite egzotyczne wehikuły, zderzenie degrengolady miasta przyszłości z futurystycznym wyobrażeniem eko-raju i tony pościgowej i rzeźniczej akcji. Pełnię satysfakcji z rysunków daje też powiększony format, do którego plansze Murphy’ego są wręcz stworzone, a całość dopełniają kolory Matta Hollingswortha. Sumując: mamy i elementy klasyki gatunki i coś współcześnie dynamicznego, podane do tego bez cenzury.

Strona komiksu Tokyo Ghost

Fala cyberpunkowych produktów pod wpływem wciąż nadchodzącej gry CD Projekt RED jest coraz większa i niesie ze sobą rzeczy mniej i bardziej wartościowe. Tokyo Ghost należy zdecydowanie do ekstraklasy gatunku. W całej swej feerii barw porusza mnogość zagadnień. Trochę tu rozważań na temat środowiska, ale bez skomlenia i ckliwości. Sporo o uzależnieniu od rozrywek, a zwłaszcza sieci i o tym, co ze sobą niesie. Remender krytykuje też polityków i opresyjną władzę, wcale nie kadząc przy tym uciskanemu ludowi. Słowem – forma i treść idą w parze.


Okładka komiksu Tokyo Ghost

Tytuł oryginalny: Tokyo Ghost Deluxe
Scenariusz: Rick Remender
Rysunki: Sean Murphy
Tłumaczenie: Paweł Bulski
Wydawca: Non Stop Comics 2020
Liczba stron: 288
Ocena: 90/100

Dziennikarz, gitarzysta, miłośnik sztuki wszelakiej. Za autorytety stawiający sobie Alana Moore'a, Jimmy'ego Page'a i Julesa Verne. Osobnika tego można spotkać starówkach miast Rzeczypospolitej, które traktuje jak wehikuł czasu.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Zarejestruj się, jeśli nie masz konta Nie pamiętasz hasła?