• Zaloguj się
  • Zarejestruj
  • Połącz z Facebook

Zaczniemy prywatnie, bo w kwestii faktu, dlaczego powstał ten tekst to bardzo ważne. Wróciłem niedawno z turystycznego wyjazdu do Rzymu. W Wiecznym Mieście stoi, tak jak stało przez prawie 2 tysiące lat, Koloseum. Odwiedzając je pierwszy raz w życiu, w oczy rzuciła mi się tablica, widoczna na poniższym zdjęciu. Padają na nim tytuły wszystkich filmów, które w jakiś sposób pokazały Amfiteatr Flawiuszów. Byli tu nie tylko twórcy włoscy, tacy jak Bernardo Bertolucci, Federico Fellini czy Paolo Sorrentino, ale również min. Ridley Scott, Woody Allen i Jim Jarmusch. Wtedy pomyślałem, że podróże po całym świecie wszystkim może zaoferować przecież również kino, czy szeroko pojęta popkultura. Że ona też bierze na warztat praktycznie cały świat, ale także dociera do całego świata. Stąd witajcie w nowym cyklu, w którym przygladać się będziemy temu, co zrobili z miastami świata filmowcy i inni artyści kultury popularnej. A na pierwszy ogień idzie właśnie Rzym.

Na pewno nie można powiedzieć tego o całym Wiecznym Mieście, jednak o centrum już niewątpliwie: wygląda ono jak milion dolarów i z każdym zakątkiem zaskakuje. Piękne wąskie uliczki łączą się tu z nutą historii z każdego praktycznie okresu. Całe dnie nie wystarczą, aby zobaczyć wszytko. Tak jak i opasła książka nie odda, jak dużo stolicy Włoch zawdzięcza światowe kino. Zanim na dobre rozkwitło Hollywood, w latach powojennych, najważniejsze produkcje powstawały tu, w znajdującej się nieopodal miasta wytwórni Cinecitta. Określenie Hollywood nad Tybrem jest przecież nieprzypadkowe. Często odtwarzano tutaj USA bowiem Sergio Leone tworzył tu swoje słynne Spaghetti Westerny, a wiele lat później Martin Scorsese właśnie w tym miejscu ukazywał nam Nowy Jork w swoich Gangach Nowego Jorku.

Zobacz również: Kultowy skuter z Rzymskich wakacji odnaleziony! Przez lata ukryty był ... we włoskiej wiosce!

Powiecie, że dziś dla filmu 50 milionów dolarów budżetu to niedużo, jednak na pewno znaczyło coś w 1959 roku. A za tyle w tamtych czasach powstał jeden z najpopularniejszych i najważniejszych nakręconych w Rzymie filmów, Ben Hur. W teorii Jerozolima, w praktyce właśnie Cinecitta, jednak obraz ten kręcono także w innych miejscach we Włoszech oraz Libanie i USA. Jeden z najbardziej znanych rzymskich filmów jest zapamiętany także z powodu rekordu Oscarowego, przyniósł bowiem swoim twórcom aż dwanaście statuetek, co do dziś tylko dwukrotnie zostało wyrównane. Raz przez Camerona z TItaniciem, a raz przez Petera Jacksona z zamknięciem trylogii Władcy Pierścieni. Warto również podkreślić, że film został wyróżniony również przez Watykan, bowiem Papieska Rada ds. Środków Społecznego Przekazu w 1995 roku umieściła go na liście 15 filmów o wyjątkowych walorach religijnych. No i był ten ubiegłoroczny remake, ale jest młodszy od swego oryginału o jakieś 57 lat, a nikt już o nim nie pamięta.

Jak Rzym to Włochy, a jak Włochy i kino to Federico Fellini. Chyba największy z Włoskich reżyserów nakręcił w Wiecznym Mieście wiele dzieł, jednak jest jedno, które poswięcił mu w pełni i o którym nie wypada nie wspomnieć w tego typu tekście. Rzym z 1972 roku to jego hołd złożony temu miastu, ale nie hołd turysty, pełen pocztówkowych ujęć pięknych zabytków, a mieszkańca, który Rzym zna od podszewki i chce pokazać nam jego inne oblicze. Dlatego ważne jest nie Koloseum a dworzec główny Termini czy budowa metra (piękna scena z pracującymi przy niej ludźmi odkrywającymi mieszczące się w podziemiach starożytne pozostałości). Dlatego wpadamy z kamerą do kamienic, w których mieszkają zwykli ludzie, a także do dzielnic rozpusty. Trudno o lepszy hołd dla wiecznego miasta w kinie. A jeśli po Fellinim komuś byłoby mało, może poprawić 40 lat starszym Wielkim pięknem Paolo Sorrentino. Nie bez przyczyny recenzujący film dziennikarz portalu Variety mówił o nowym Fellinim. Bohater tego filmu ma apartament z widokiem na Koloseum, chodzi na najbardziej wystawne przyjęcia, a także przybliża nam historie swojej rzymskiej młodości.

Chyba że przyjeżdża się tu czysto turystycznie, np. na Rzymskie wakacje. Zapraszają Audrey Hepburn i Gregory Peck. Wybitna rola jednej z najważniejszych aktorek Hollywood, trzy Oscary i status klasyka, jednak dziś jesteśmy tutaj nie dlatego. W tym filmie będą spacery, skutery Vespa i wszystko, co Rzym ma najpiękniejszego. Miastem chwaliły się wszystkie trailery i napisy końcowe. Na pocztówkach z Rzymu pojawiają się najczęściej Bazylika św. Piotra, Fontana di Trevi czy Koloseum, jednak podczas przechadzek ulicami miasta turyści pamiętają też o słynnych Ustach Prawdy. Głównie przez ten film.

fot. kadr z filmu Rzymskie wakacje

Skoro już wymieniliśmy Fontana di Trevi, nasłynniejszą w stolicy Włoch barokową fontannę, wypadałoby wspomnieć o najważniejszej scenie, jaka powstała tu, a właściwie w całym Rzymie. Znowu Fellini, Słodkie życie i kąpiel Anity Ekberg i Marcella Mastroianniego we wspomnianym miejscu. Piękna, romantyczna, jednak dziś już nie do odtworzenia, ponieważ każda próba wtargnięcia bądź choćby zmoczenia rąk w di Trevi kończy się gwizdem ochrony, a w gorszym wypadku grzywną. Problem byłby także ze względu na natłok turystów.

fot. kadr z filmu Słodkie życie

Zobacz również: Kolejny spin-off Transformersów będzie osadzony w starożytnym Rzymie?

Jeśli myślę o Rzymie i latach w kinie najnowszych to obok wspomnianego Sorrentino do głowy przychodzą jeszcze Woody Allen i James Bond. Pierwszy parę lat temu udał się na kilka podróży z kamerą po Europie, czego efektem były O północy w Paryżu, Vicky Cristina Barcelona czy najważniejsi dla tego tekstu Zakochani w Rzymie. To współczesna przepiękna pocztówka dla Wiecznego Miasta, po którym jak to u Allena, nie będzie brakować romantycznych spacerów z mnóstwem charakterystycznych dla tego reżysera dialogów. We wspomnianych podróżach udało się czterokrotnemu laureatowi Oscara uchwycić najważniejsze cechy każdego z miast. I teraz chciałoby się podrzucić tu cały film, jednak nie mogę, więc zostaje trailer.

Agent 007 natomiast Rzym odwiedził w ostatnim swoim filmie, Spectre Sama Mendesa. Każda część serii musi być wystawna, mieć drogie alkohole, zegarki, garnitury i tak dalej, a także musi rozgrywać się w pieknych miejscach. Pamiętną sceną pościgu filmowcy trafili w dziesiątkę. Palazzo Cadenza, w którym scena się zaczyna nie istnieje, jednak później już każda uliczka, Tyber, Aston Martin w nim kończący i Ferrari są jak najbardziej prawdziwe. Najważniejszy jest oczywiście moment przejazdu Bonda i ściagającego go Dave'a Bautisty placem św. Piotra. Jak Rzym, to nie mogło tego zabraknąć. Tak samo jak tego, żeby ta sama bazylika spektakularnie waliła się na naszych oczach, jak to miało miejsce u Rolanda Emmericha w 2012.

Na pierwszy ogień poszło więc jedno z najważniejszych dla kina miast. Na pewno całej magii Rzymu w popkulturze nie przytoczyłem i nie oddałem, jednak mam nadzieje, że Was, którzy przeczytacie ten tekst, natchnie on do poszukiwań. Filmową wycieczkę po Wiecznym Mieście trudno jest przebić, jednak mam już pewien pomysł. Skoro na pierwszy ogień popkulturowych podróży wybraliśmy miasto Papieża, potem trzeba już tylko lecieć do miasta Boga...

ilustracja wprowadzenia: Jorge Valenzuela A /CC-BY-SA

 

Wiesz, co z tym zrobić


Łukasz Kołakowski

Łukasz Kołakowski

Dziennikarz

O mnie:

Z zawodu publicysta. W redakcji Movies Room recenzuje filmy już od 2015 roku. Uwielbia produkcje Pixara, "Wesele" Smarzowskiego i Breaking Bad.


Więcej informacji o:

Wypowiedz się na ten temat...
Zaloguj się poprzez
albo skomentuj jako gość
Wczytywanie komentarza... The comment will be refreshed after 00:00.

Skomentuj jako pierwszy

MOVIES ROOM POLECA

Najnowsze Wiadomości

Polub nas


© 2016 MOVIESROOM.PL · Wszystkie prawa zastrzeżone · Korzystanie z serwisu jest równoznaczne z akceptacją regulaminu.