TOP 5: Najlepsze komiksy z Thorem

Thor: Ragnarok święci triumfy na szklanym ekranie. Bohater przeszedł sporą ewolucję od pierwszego filmu, co wcześniej miało rzecz jasna miejsce w komiksie. Od wczesnych lat 60, gdzie bohater ten nie grzeszył głębią, a jego głównymi atutami były muskuły i młot, po współczesne dzieła – gdzie heros poznał smak goryczy, a jego boski blask, nawet jeśli nie zgasł, to na pewno diametralnie przyblakł. Oto pięć historii ujmujących postać pierworodnego syna Odyna w najbardziej przełomowych i godnych jego mocy historiach z jego udziałem:


 5. Thor: The Godess of Thunder

Thor

 Lekkie zdziwienie, prawda? Ranking o Thorze, a pojawia się w nim kobieta, na dodatek nosząca imię nordyckiego ideału wojownika, która jakby tego było mało – była jego oblubienicą. Jane Foster pojawiła się w dwóch częściach filmowych przygód Thora, a odgrywająca ją Natalie Portman poradziła sobie. Szkoda jedynie, że scenarzyści trzeciej części ją pominęli. Co prawda w medium komiksowym związek Foster i Odinsona nie przetrwał próby czasu, ale po latach kobieta pojawiła się ponownie w jego życiu – nadmienię, że w dość dramatycznych okolicznościach. Jane umierała na raka, w pełni akceptując swój los i odrzucając nawet pomoc Gromowładnego. Los Jane jednak się odmienił – przynosząc równocześnie chwałę i cierpienie. Po tym, jak Odinson stracił prawo do młota, powędrował on do rąk Foster. W jej przypadku przemiana w boginie gromów nie była tak wygodna i nieszkodliwa, jak w przypadku duetu Donald Blake/Thor Odinson. Za każdym razem, gdy kobieta przemieniała się w swą boską wersję potężna moc Mjollnira, wypalała z jej organizmu rozliczne szkodliwe substancje – w tym również specyfiki podane w ramach chemioterapii. Co w takim razie z nowotworem? Moc Thora paradoksalnie omijała go, traktując jako element ciała Jane – stąd łatwo wysunąć prosty wniosek: wszelkie próby wyjścia ze śmiertelnej choroby spełzały na niczym, gdy tylko kobieta zdecydowała się użyć boskich zdolności. Co czyni z tej postaci nie tyle, co efekt politycznej poprawności, za jaki początkowo uważałem damską wersję Thora, ale bohaterkę tragiczną i dojrzałą, przypominającą momentami nawet legendarnego Captaina Mar-Vella, którego moc również niwelowała wszelkie formy terapii antyrakowej. Warto czasem inaczej spojrzeć na pomysły, które początkowo wydają się nam nawet obrazoburcze – a historie z Jane Foster/ Thor to potwierdzają.


4. Unworthy Thor

Thor

 W czasie gdy Jane Foster bez problemu włada Mjollnirem, jego pierwotny użytkownik ma się nieco gorzej. Co jest lepsze niż widowiskowe zwycięstwa superbohaterów? Ich spektakularne klęski. Strata Mjollnira, a kolejna strata ręki dla boga gromów była ogromnym ciosem. Ciosem, który pozwolił tej postaci ewoluować, poczuć na własnej skórze ograniczenia, stające się jeszcze bardziej bolesne na myśl o dawnych chwilach boskiej chwały. Okres Niegodnego trwa do dziś, a kondycja Odinsona nie wykazuje niestety poprawy sytuacji – choć nie ukrywajmy, prędzej czy później ulegnie ona stabilizacji. Najpierw bóg będzie musiał przejść swoją pokutę, która jest dla niego dotkliwa pod każdym względem – od przegranej walki z Malekithem Przeklętym, po spotkanie Beta Ray Billa, jego towarzysza, który posiada młot – bliźniaka Mjollnira – Stormbreakera. Niemniej warto śledzić losy herosa – nigdy bowiem nie był on tak dojrzałą i mocną postacią jak obecnie, a rola jaką odegrał w evencie Secret Empire, tylko potwierdza złożonośc jego osobowości.


3. Thor: Odrodzenie

Thor

 Gdy nastąpił Ragnarok, którego motorem zgodnie z mitologią był Loki, Thor i reszta Asgardczyków zginęła w prorokowanej im zagładzie. Nagłe zniknięcie postaci takiej jak Thor wywołałoby jednak zbyt mocne turbulencje na pokładzie Marvela- prędko więc bóg się odrodził. J. Michael Straczyński i Oliver Coipel pokazali po raz pierwszy Thora nieco innego, niż do tego przywykliśmy. Zniknęła gdzieś wojownicza buta, pełna podniosłych przemówień przed szarżą na wroga – pojawił się za to smutek i poczucie obowiązku, mówiące Thorowi, że jego rola w Asgardzie to coś więcej niż posada obrońcy wymachującego młotem i żłopiącego miód. Symboliczne wręcz jest tu przeniesienie ogromnego Asgardu obok małego miasteczka w USA, gdzie mieszkańcy nie śnili nawet o istnieniu istot takich jak jego mieszkańcy, których Thor kolejno powoływał na nowo do życia, przy okazji niestety przyczyniając się do zmartwychwstania sprawcy zmierzchu bogów – Lokiego. Oto bogowie zstąpili na Ziemię – mimo iż nie tacy, jakich zapewne spodziewali się mieszkańcy Broxton w Oklahomie, ale bez wątpienia spotkanie z nimi dało im to okazję do poznania istot niezwykłych, zaś czytelnikom – do cieszenia się nowym, bardziej realnym i bliższym śmiertelnikom Thorem.


2. Thor: Opowieści z Asgardu

 Thor

Komiksy z dawnych lat nie wszystkim kojarzą się sentymentalnie- lwia część czytelników odczuwa silne torsje na wzmiankę o pełnych dymków, prostego scenariusza i przerysowanych superłotrów powieściach graficznych, w których herosi byli nader prości i naiwnie wręcz waleczni. Powyższy zbiór opowieści, autorstwa Stana Lee i Jacka Kirby’ego, pokazują, że komiks liczący sobie kilka dekad nie tylko nie musi się zestarzeć, ale i przy zachowaniu cech charakterystycznych dla swej epoki, być znakomitą lekturą. The Man i The King zbierają w nim szereg historii, w których poznajemy rozmaite wyczyny Gromowładnego, oczywiście nie bez udziału ciągle knującego Lokiego. Wzorcowa wręcz pozycja dla czytelnika pragnącego zgłębić dzieje Thora bez udziału Avengers z mocniejszym naciskiem na stronę mitologiczną, niż superbohaterską, przy okazji zapoznając się ze stylistyką dzieł ojców wielu herosów. Przy okazji komiksu z dawnych lat nie mógłbym tu nie wspomnieć o historii Thor: Ostatni Wiking pióra i ołówka Walta Simonsona- cudownej opowieści, w której Thor między innymi po raz pierwszy raz spotyka Beta Ray Billa.


 1. Thor Gromowładny: Bogobójca

Thor

 Jason Aaron udowodnił wiele razy, iż zasługuje na miano jednego z najlepszych współczesnych scenarzystów komiksowych. Jednym z argumentów przemawiających za taką oceną twórcy serii Skalp jest to, jak udało mu się ukazać postać Thora. Bohater ten najczęściej miał pecha do przedstawiania go jako swojskiego, jowialnego woja z młotem, który przemawiając mową nasyconą archaizmami wraz z kompanami z Avengers, walczył z plugastwem w Midgardzie, odgrywając rolę osobnika, który nie końca rozumie, czym jest elektryfikacja, mimo bycia bogiem gromu. Miał on oczywiście swoje lepsze ery – jak w czasie odziedziczenia mocy Odyna czy krótko po ragnaroku w omawianym wyżej dziele Straczyńskiego. Dopiero jednak Jason Aaron ostatecznie zdarł z niego całą tę naleciałość infantylizmu, nierealizmu i superbohaterstwa z lat 60/70. Bogobójca mówi o walce z nieznanym, odpowiedzialności za swe czyny i ich konsekwencjach. Aaron daje nam nie jednego, a trzech Thorów, z których każdy ma nieco inny pogląd na świat, a przede wszystkim- na samego z siebie z innej epoki. Historię ilustruje po mistrzowsku Esad Ribic, który miał już do czynienia z Asgardem na łamach komiksu Loki, lecz dopiero współpracując z Aaronem, pokazał na co naprawdę go stać. Jedna z najlepszych pozycji okresu Marvel NOW! i niewątpliwie lider wśród komiksów spod szyldu Mjollnira.

Ilustracja wprowadzenia: materiały prasowe

 

Dziennikarz, gitarzysta, miłośnik sztuki wszelakiej. Za autorytety stawiający sobie Alana Moore'a, Jimmy'ego Page'a i Julesa Verne. Osobnika tego można spotkać starówkach miast Rzeczypospolitej, które traktuje jak wehikuł czasu.

Więcej informacji o

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Zarejestruj się, jeśli nie masz konta Nie pamiętasz hasła?