Advertisement

Avengers z X-Menami! Przedstawiamy Axis czyli kluczowe wydarzenie Marvela!

Współczesny komiks superbohaterski oparty jest w dużej mierze na crossoverach. Historiach, w których mnoga liczba herosów zwiera szyki przeciw potężnemu zagrożeniu na niewyobrażalną skalę. Cykl wydawniczy Marvel NOW! w dużej mierze opiera się właśnie na nich. Gdyby dobrze się przyjrzeć historiom z udziałem Avengers i X-Men jasne staje się, że większość pozornie niezwiązanych ze sobą działań na jedno. Tak było z Nieskończonością i Bitwą Atomu, tak jest i z Avengers i X-Men: Axis, najświeższym tytułem wydanym przez Egmont. Alians między uwielbianymi przez społeczeństwo Avengers i często niedocenianymi, a nawet pogardzanymi X-Men nie mógł być skromnym widowiskiem. Tym bardziej że na drodze herosów staje sam Red Skull, tutaj w wyniku swoich machinacji tytułujący się Red Onslaught’em.

Wielkie wydarzenie musi mieć swoją oprawę, odpowiednie przygotowanie i drogę, którą podążą czytelnicy, oczekując oszałamiających fajerwerków. I tak jak seria Avengers prowadziła do Nieskończoności, tak Uncanny Avengers kierowało się prosto do Axis. I może Rick Remender czasami nieco gubił się w trakcie prowadzonego cyklu, ale finalnie dotarł do monumentalnej opowieści, która oferuje nie tylko efektowne sceny superbohaterskich bitek. Autor Seven to Eternity pozwala sobie na pewną roszadę, która może i nie jest rewolucyjnie pomysłowa, ale budzi zaciekawienie i tworzy nieprzewidywalne scenariusze. Warto też nadmienić, że po raz pierwszy dane nam jest zobaczyć na polskim rynku nowego Kapitana Ameryką, w którego wcielił się Falcon i Thora dzierżącego nie Mjollnira a swój oręż z młodości- topór Jarnbjorn. Główna historia to nie wszystko- dostaniemy w swe ręce dwa albumy z godnymi uwagi pobocznymi wątkami.

Zobacz również: Konkurs: Wygraj zestawy komiksów z serii Axis!

Avengers i X Men Axis

Wielu złoczyńców Marvela próbowało swoich sił po drugiej stronie barykady z różnym skutkiem. Do superłotrów wszak zaliczał się początkowo sam Hawkeye, bez którego skład Mścicieli byłby nieco wybrakowany. Clint Barton może i był na bakier z prawem, ale na pewno jest człowiekiem zrównoważonym. Co innego Cletus Kasady, znany szerzej jako Carnage, persona zdecydowanie nienadająca się na herosa. I nie chodzi o jego upiorny wygląd czy nawet brutalne metody walki, a o skrajnie psychopatyczną naturę, która w pokrętny sposób pojmuje służbę superbohatera. Pozbawiony dotąd jakichkolwiek emocji Cletus po zamianie miejsc zostaje zbombardowany nowymi odczuciami, obcymi i agresywnymi dla jego jałowego i chłodnego umysłu. Umysłu, który nawykł do określonych nieludzkich schematów działań i który owe odczucia dopasowuje właśnie do znanego sobie wzorca. Czarny humor miesza się tu z groteską i sporą dawką brutalności. Naprzeciw sadystycznego symbionta staje bowiem Sin- eater. Podobna sytuacja jest z Hobgoblinem. Postrzegany często jako nieudana kopia Green Goblina złoczyńca stawia jednak na nieco inny sposób działania. Kreuje swój wizerunek i skrzętnie maskuje przed gawiedzią swe niegdysiejsze grzeszki. I trzeba przyznać- wychodzi mu to dobrze. Axis – Carnage i Hobgoblin co prawda skupia się jedynie na dwóch postaciach, ale właśnie dzięki temu robi się ciekawie.

Deadpool 08 Axis

Jerry Duggan i Brian Posehn od początku swego runu Deadpoola w Marvel NOW! pozwalają sobie na niebanalne pomysły, które idealnie wkomponowują się w obraz współczesnego wizerunku tej postaci. Od polowania na nieumarłych prezydentów po mariaż z królową potworów. Tym razem w życiu Wade’a Wilsona nastąpią zmiany, których nawet jego pokręcony umysł nie był w stanie przewidzieć. Z lubującego się w siłowych rozwiązaniach i obwieszonego bronią najemnika staje się pokojowo nastawionym. I myślę, że ogólny opis fabuły wystarczy, by wyobrazić sobie, co będzie się dziać na łamach ósmego tomu Deadpoola. Tym bardziej że sytuacja zmusi Wilsona do zejścia ze ścieżki pokoju i sięgnięcia po środki lepiej sobie znane.

Axis Carnage i Hobgoblin

Najważniejsze pytanie. Czy wydarzenie kryjące się pod nazwą Axis jest warte uwagi? Uniwersum Marvela od kilku lat jest właściwie oparte na samych eventach. Od Upadku Avengers Briana Michaela Bendisa wydawnictwo bombarduje fanów kolejny wielkimi i ma się rozumieć przełomowymi historiami, po których świat trykociarzy, jaki dotąd znaliśmy, ma przejść nie tyle co diametralną metamorfozę, a solidną rewolucję. Różnie z tym bywało i niekiedy wielki dym nie zwiastował równie wielkich płomieni. Axis ma miejsce po Grzechu Pierworodnym, który odcisnął mocne piętno na sporej liczbie bohaterów, a przed trzecią odsłoną Tajnych Wojen, które to są już ogromną rewoltą, którą bez wstydu można porównać do skali wydarzeń z DC Odrodzenie. Event Axis dodatkowo namiesza w świecie herosów Marvela. Niektórzy twierdzą, że Remender nieco tu przesadził, nie pozwalając czytelnikowi na chwilę wytchnienia i posuwając się do dość odważnych kroków jak kreacja postaci takiej, jak White Skull. Jedno można powiedzieć z pewnością, zgadzając się nawet z krytykami – historia ta to pełnokrwisty komiks superbohaterski, pełen dynamizmu i energii, który kusi nie tylko typowymi dla gatunku cechami, ale i śmiałą i rozbudowaną wizją autora.

Ilustracja główna: Marvel

Dziennikarz, gitarzysta, miłośnik sztuki wszelakiej. Za autorytety stawiający sobie Alana Moore'a, Jimmy'ego Page'a i Julesa Verne. Osobnika tego można spotkać starówkach miast Rzeczypospolitej, które traktuje jak wehikuł czasu.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Zarejestruj się, jeśli nie masz konta Nie pamiętasz hasła?