Nieznane filmy znanych reżyserów #12 – Gus Van Sant

Gus Van Sant nie bawi się półśrodkami. Kiedy w otwierającej sekwencji chmara dziennikarzy, niczym w Słodkim życiu, biegnie potykając się o abstrakcyjne dla nich poszanowanie prywatności wprost w centrum pogrzebowej ceremonii, by następnie na twarzach bohaterów zamiast zniesmaczenia widz mógł dojrzeć telezakupowe uśmiechy i zawodowe, wyuczone królewskie pozdrowienia, nie ma wątpliwości, że oto wyrasta przed nami jednoznaczna, gorzka satyra. Mimo tego, w kontekście całości filmu, trudno nie odebrać początkowych scen, podkręcanych jeszcze dodatkowo przez dynamiczne, niemalże burtonowskie dźwięki Elfmana jako swego rodzaju “pokrzepiającą krytykę”. Pokrzepiającą, bo w perspektywie przyszłych wydarzeń, komediowy upadek moralności to najniższy z kręgów narastającej społecznej krzywdy.

To-Die-For.jpg

Za wszelką cenę jest ciekawym przykładem do analizy kariery reżysera. Choć powstały gdy Van Sant był już relatywnie uznanym artystą, jest pierwszym, w którym wyraźnie da się wyczuć jego zainteresowanie społecznymi problemami, które potem zdąży wybrzmieć przy okazji jego największych filmowych dokonań. Mimo że Za wszelką cenę nie jest może kinem zaangażowanym sensu stricte, to staje się naturalną odpowiedzią świata filmowego na renesans telewizyjnego przywiązania, nadchodzący tym razem nie wraz z pierwszą falą nadawczego szału, a raczej od strony ludzi, którzy z pilotem w dłoniach się wychowali. I kiedy z wielkomiejskiego punktu postrzegania kultury ekscytacja telewizją powoli stygła, tak przedmieścia, dzięki natężeniu tendencji lokalnych i relacjonowaniu partykularnego życia, cechowała silna estyma połączona z głęboką fascynacją do całego małoekranowego show-biznesu. Z takiego zresztą środowiska wywodzi się Susan Stone, główna bohaterka filmowa, nadrabiająca inteligencję niezłomnością, a nieobliczalność ambicjami. Jej toporne i płytkie dążenie do bycia rozpoznawalnym można by zestawić zresztą z Królem komedii Martina Scorsese, gdyby nie kilka wyraźnych różnic charakterologicznych naszej dwójki postaci. Tam gdzie Pupkin bazował na konkretnych autorytetach, Stone opiera pomysł na siebie na ogólnym wyobrażeniu o świecie, którego chce być częścią. Jest to dosyć kluczowa różnica – wszystkie zachowania Susan, jak i wszystkie wady bohaterów Za wszelką cenę w ogólę będą wynikać właśnie z powierzchowności i braku refleksji z jaką pożerają migające, towarzyszące im od dziecka treści.

maxresdefault.jpg
Tak konstruując argumenty, Van Santowi udaje się uniknąć bałamutnej jednostkowości zachowań swoich bohaterów. Jak w Taksówkarzu, tak i w Za wszelką cenę skrajność postępowania protagonistów nie jest ich odczłowieczoną fantazją niemającą zakorzenienia w otaczającej nas rzeczywistości, a efektem wpływu tejże rzeczywistości na konkretne zbłądzone jednostki. W filmie Van Santa społeczne wypaczenie posuwa się już nie tylko do złego interpretowania prezentowanych w telewizji ideałów. Największą tragedią wcale nie okazuje się tutaj patologiczne pojmowanie miłości, wolności czy sukcesu, wcale nie zanik indywidualności i zdolności sprzeciwu. Prawdziwy geniusz Za wszelką cenę objawia się, gdy udaje mu się zaadaptować telewizyjną manipulację na grunt międzyludzkich relacji. Nazwiskiem (nie bez powodu) kojarząca się z gwiazdą Nagiego instynktu Susan w swoim seksualnym sterowaniu podnieconymi nastolatkami niczym w końcu nie różni się od programów wykorzystujących podświadome instynkty odbiorców do nakłonienia ich na zakup reklamowanego właśnie produktu. Za wszelką cenę w budowaniu nieokiełznanej desperacji ładnie rymuje się zresztą z powstałym później American Beauty, tylko u Van Santa ludzkie szaleństwo pchane jest nie nieoczekiwanie zagnieżdżoną gdzieś głęboko miłością, ale toksycznym wychowaniem przed migającym pudełkiem. Ludzie w otoczeniu Susan okazują się budować swoje charaktery w oparciu o konkretne portretowane przez telewizję jako właściwe sylwetki, a próby porozumienia zawsze kończą się fiaskiem na skutek obustronnie egoistycznego nieporozumienia co do własnych, prostych motywacji. Pchana próbą zbliżenia się do swoich niezauważalnie fikcyjnych autorytetów grupa nastolatków z Joaquinem Phoenixem i Caseyem Affleckiem na czele dąży w końcu do naturalnego zaspokojenia instynktów, ale w Van Santowskiej rzeczywistości następuje zatarcie się pomiędzy ludzkimi potrzebami, a bodźcami wmówionymi, że nimi są. W końcu pornograficzne perwersje Russela, serialowe pojmowanie miłości Johnny’ego czy nawet hollywoodzka kobiecość Lydii szybko powinny zderzyć się z bolesnym urokiem rzeczywistości, odpływając w sferę naiwnych, nastoletnich marzeń, wspominanych z humorem i sentymentem na wieczornych domówkach przy winie i serach. Powinny przemienić się w szczere dążenie do ustatkowania, założenia rodziny, kupna samochodu, zrobienia smacznego obiadu. Ale co jeśli to wspomniane zatarcie granic zaszło już znacznie dalej, niż ktokolwiek mógłby się spodziewać?

6925676.6.jpg

Tytuł filmu: Za wszelką cenę

Reżyseria: Gus Van Sant

Scenariusz: Buck Henry

Data premiery: 20 maja 1995

Gatunek: czarna komedia, dramat

Prędzej filmowy zapaleniec niż wysmakowany kinoman, który podobną miłością darzy najnowsze produkcje Marvela i kino Wima Wendersa. W przyszłym wcieleniu chciałby być Dzikim Stworem z filmów Spike'a Jonze'a. Tymczasem jest jednak zgarbionym i troszkę nadętym nastolatkiem.

Więcej informacji o
,

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Zarejestruj się, jeśli nie masz konta Nie pamiętasz hasła?