Advertisement
Advertisementpixel

Analiza scen po napisach filmu Spider-Man: Daleko od domu

Wiadomo było, że najnowszy Spider-Man – jako oficjalne zamknięcie 3. fazy MCU – będzie zawierać pewne istotne zwroty akcji nie tylko dla Petera Parkera, ale również całego uniwersum. Mało kto jednak spodziewał się aż takich niespodzianek. Warto pokrótce omówić pewne najważniejsze niuanse tych dwóch scen.

Pierwsza z nich zaczęła się, jak pamiętamy, od niewinnej wycieczki Spider-Mana i MJ po mieście. Chyba nie da się zapomnieć o tym, do czego doszło potem. Powrót Jonah Jamesona, wrobienie człowieka-pająka, a następnie zdradzenie jego tożsamości. Tym samym dość szybko spełniły się przedśmiertne słowa Mysterio, że ludzie uwierzą we wszystko, co się im powie.

Spider-Man

Fot. Materiały prasowe

Szczególnie ciekawie prezentuje się teraz zestawienie drogi Parkera z tą, którą przeszedł Tony Stark. Już materiały promujące najnowszą produkcję Marvela dość mocno zestawiały dwóch superbohaterów, ale dopiero wiadomy szokujący moment daje naprawdę intrygującą paralelę. Przypomnijmy sobie rok 2008, kiedy to w ostatniej scenie filmu, który rozpoczął Marvel Cinematic Universe, dochodzi do pamiętnego wyznania – I am Iron Man. Cały świat dowiedział się wtedy o tożsamości herosa, który wywarł największy wpływ na kształt kolejnych filmów. Teraz – w epilogu produkcji zamykającej pewien ważny rozdział MCU i otwierającej się jednocześnie na tworzenie zupełnie innego układu sił – powszechne ujawnienie tego, kim jest człowiek-pająk jak najbardziej może być traktowane w charakterze pewnego namaszczenia.

Z drugiej strony, okoliczności tego ujawnienia są zgoła inne, odpowiednio dopasowane do specyfiki postaci Parkera i newralgicznego momentu w jego życiu. Nie ma tutaj mowy o spontanicznym wyznaniu. Po ledwo co przetrawionym kryzysie tożsamości włodarze Marvela nie patyczkują się z młodocianym herosem, rzucając mu kolosalne kłody pod nogi. Stark dostał na swój po głowie, tracąc, zdawałoby się, wszystko na długo przed zostaniem symbolem i jednym z dwóch liderów Avengers. Parker – choć i jego życie nie zawsze dotąd rozpieszczało – prawdziwe ciosy ma dopiero poczuć. I wszystko wskazuje na to, że zbytnio wygadany dzieciak, który swój debiut zaliczył kręcąc się pod nogami zwaśnionych Mścicieli na niemieckim lotnisku, za pewien czas może zahartować się w boju na tyle, by zostać liderem nowej grupy obrońców Ziemi i okolic. Nim jednak do tego dojdzie, stary Jonah Jameson będzie miał nieco radochy.

Spider-Man

Fot. Materiały prasowe

Zobacz również: Spider-Man: Daleko od domu – recenzja ostatniego filmu 3. fazy MCU, czyli krajobraz po wojnie

Druga scena jest znacznie krótsza i o wiele bardziej enigmatyczna, ale może kryć znacznie więcej. Wydarzenia z Endgame, a potem zamieszanie wprowadzone przez Mysterio zupełnie zdestabilizowały jakiekolwiek pewne fundamenty uniwersum. Spider-Man jest ściganym wrogiem publicznym numer jeden, i to wygląda na to, że w taki sposób, że pewnie chętnie zamieniłby się ze Stevem Rogersem i jego okresem wygnania po Civil War. Reszta bardziej rozpoznawalnych Avengerów albo usunęła się w cień, albo nie żyje, a ogłupiała od tego wszystkiego opinia publiczna bez żadnych problemów uwierzy w niemal każdego, kto daje choć minimalne zagwarantowanie pokoju (przekręt Becka jest tutaj idealnym dowodem koronnym). Stąd też znajomi Skrulle zastępujący Nicka Fury’ego i Marię Hill skłaniają do zapytania, czy nie jesteśmy w przededniu wprowadzenia co najmniej pewnej wariacji komiksu Secret Invasion od Briana Michaela Bendisa. Stan społecznego moralnego niepokoju (a wręcz paranoi), więcej pomników niż faktycznych obrońców – to idealne podłoże dla wewnętrznych przepychanek, podczas których nie wiadomo do końca, kto jest kim. Co jasne, póki co jesteśmy na etapie spekulacji, zwłaszcza, że Skrulle – główny najeźdźca we wspomnianym komiksie – jak na razie mają zupełnie inny obraz w MCU. Ale być może Kevin Feige i spółka skorzystają ze szkieletu tego konfliktu i dopasują go do realiów własnych interpretacji.

Spider-Man

Fot. Materiały prasowe

Sądząc po liczbie aktualnych niewiadomych, oczywiście niczego nie możemy być pewni. Na takim etapie nie wiadomo nawet, czy kompletnie odrzucona teoria multiwersów jednak się nie pojawi, tylko w nieco innym czasie i formie. A uniwersum jest również bardziej świadome swojej wielkości. X-Men tak szybko nie dołączą do imprezy, to raczej pewne, ale komiksy Marvela mają bardzo dużo materiału, który można zgrabnie przerobić, by nas zaskoczyć. Może Spider-Man w jakimś momencie natknie się na Venoma albo inny rodzaj pasożyta, który będzie żerował na jego opłakanej sytuacji? Czas pokaże.

Ilustracja wprowadzenia: Sony Pictures

Redaktor

Miłośnik literatury (w szczególności klasycznej i szeroko pojętej fantastyki), kina, komiksów i paru innych rzeczy. Jeżeli chodzi o filmy i seriale, nie preferuje konkretnego gatunku. Zazwyczaj ceni pozycje, które dobrze wpisują się w daną konwencję.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Zarejestruj się, jeśli nie masz konta Nie pamiętasz hasła?