Ten aktor od dawna ma już status kultowego. Specjalizuje się w charyzmatycznych występach i nie zawsze oczywistych kreacjach. Do kin wchodzi właśnie Syn przeznaczenia, nowa produkcja grozy z interesującym punktem wyjścia. Podajemy kilka powodów, dla których warto jest go sprawdzić!
Intrygująca historia
Twórcy przenoszą nas do rzymskiego Egiptu, gdzie pewien młody chłopak żyje z tajemniczym Cieślą. Jego motywy są niejednoznaczne, a gdy w pobliżu pojawia się pewne niepokojące dziecko, ich i tak już niestabilne status quo zmienia się w prawdziwy koszmar, w którym nie wiadomo komu ufać.
Horror i biblijne motywy
Syn przeznaczenia w osobliwy sposób bawi się różnymi konwencjami. Klasyczne motywy grozy wyraźnie łączą się z nastrojami powiązanymi z biblijnymi historiami. Innymi słowy, aspekty zazwyczaj oznaczające zupełnie co innego łączą się w dziwacznej fuzji. Mamy zatem sporo symboliki, mnóstwo mroku i masa mocnych, mrożących krew w żyłach scen z ciekawymi aktorami z różnych pokoleń.
Nicolas Cage jako Cieśla
Tym sposobem płynnie przechodzimy do największej gwiazdy filmu. Nicolas Cage często nazywany jest mistrzem overactingu, ale mimo wszystko nie jest to w pełni sprawiedliwe określenie. To nade wszystko jeden z najbardziej charyzmatycznych gwiazdorów współczesnego Hollywood, potrafiący wpasować się zarówno do komedii, jak i dramatu, czy właśnie opowieści grozy. Dla niego nierzadko chodzi się do kina!
Obiecujący drugi plan
Cage’a wspiera całkiem niezgorsza ekipa. Przede wszystkim Noah Jupe, który pomimo skończenia zaledwie 20 lat zdążył już przewinąć się przez kilka hollywoodzkich hitów. Blisko dekadę temu pojawił się na przykład w Nocnym Recepcjoniście, a później między innymi w Cudownym chłopaku, Ford v Ferrari, a także obu odsłonach Cichego miejsca. Obok niego są jeszcze Souheila Jacob (Diuna. Część druga) oraz FKA Twigs (Kruk).
Sukces na rękę fanom gatunku
Trudno mówić o horrorach, że są w odwrocie, bo to na tyle pojemny i popularny nurt, że stale znajduje się jakiś jego przedstawiciel. Mimo to z drugiej strony formuła zdaje się powoli wyczerpywać. Dlatego tym bardziej byłoby świetnie dla całego gatunku, aby Syn przeznaczenia wyznaczył jakiś świeższy kierunek, otwierając drogę dla wielu innych twórców z wizją, której jeszcze nie zdążyli wprowadzić.