TOP 3: Najlepsze soundtracki w filmach Tarantino

Filmy Quentina Tarantino można zaklasyfikować jako oddzielny gatunek kina. Żaden inny twórca Hollywood nie wykreował tak charakterystycznego autorskiego stylu. Maksymalnie długie, pokręcone dialogi oparte na genialnie wplecionej ironii, przerysowana do granic możliwości przemoc – to tylko niektóre z cech filmów tego reżysera. Idąc na niego do kina paradoksalnie jednocześnie wiesz, czego się spodziewać i masz przed sobą jedną wielką kinową zagadkę. Dlaczego o tym piszę? Ano dlatego, żeby nie zaczynać tego tekstu od słów: „Filmy Quentina Tarantino stoją muzyką”, bo tak się składa, że dzisiaj to nią chciałbym się zająć. Może nie jest to dla filmów urodzonego w stanie Tennessee reżysera najważniejszy aspekt, jednak widać, że również oprawa muzyczna jego produkcji z przypadku się nie bierze. Po przestudiowaniu wszystkich dzieł reżysera, postanowiłem wybrać 3 soundtracki, które zapadły mi w pamięć najbardziej.

3. Soundtrack z filmu „Django”

Tarantino lubi w tworzeniu muzyki do swoich dzieł współpracować z Ennio Morricone, a „Django” to chyba szczytowe osiągnięcie tej współpracy. Widać, że legendarny kompozytor konwencję filmu wyczuł tu zdecydowanie lepiej niż w „Bękartach Wojny”, bo w tym filmie to utwory właśnie jego autorstwa są największymi gwiazdami. Poza tym na ścieżce padają nazwiska min. Tupaca Shakura, Ricka Rossa czy Luisa Bacalova, który ten film otworzył fenomenalnym motywem tytułowym. „Django” wchodzi więc bardzo mocnym akcentem, a potem jest równie dobrze, jeśli nie lepiej. Soundtrack gościł mi na głośnikach jeszcze długo po premierze.

https://www.youtube.com/watch?v=OhlVBpEnjig

2. Soundtrack z filmu „Pulp Fiction”

Czy tu trzeba w ogóle cokolwiek pisać? O „Pulp Fiction”, najlepszym filmie Quentina Tarantino, powiedziano i napisano już wszystko, a jeśli ktoś z Was go nie oglądał, powinien czym prędzej zgłosić się do NASA, bo może być dowodem na istnienie życia pozaziemskiego. Ikonicznych scen z tego filmu przypominać przecież nie trzeba, równie ikonicznych kawałków, które im towarzyszyły, raczej też nie. „Girl, You’ll Be a Woman Soon”, „Son of a Preacher Man”, legendarne „You Never Can Tell” Chucka Berry’ego, które teraz przecież bardzo ciężko jest znaleźć w postaci oryginalnej, bez tańczących do niego Vincenta Vegi i Mii Wallace. Powróćcie, przypomnijcie sobie tak jak ja na potrzeby tego rankingu. Ponad 20 lat już minęło, a wciąż tak samo warto. Jednak znalazł się soundtrack, który spodobał mi się jeszcze bardziej.

https://www.youtube.com/watch?v=JAHA4Jh5jkw

1. Soundtrack z filmu „Jackie Brown”

Może to i najmniej „tarantinowski” film w całej twórczości reżysera (wszak jest jedynym zrobionym przez Quentina na podstawie książki), który można zakwalifikować jako kryminał, w którym z „ulubionych” aktorów QT ostał się tylko Samuel L. Jackson. Co by jednak o tym filmie nie powiedzieć, nie zmieni to mojego uwielbienia dla jego ścieżki dźwiękowej. Widziałem go stosunkowo niedawno, jednak w soundtracku zakochałem się od razu. Stosunkowo lekki klimat, lato, hawajskie koszule, Los Angeles i szereg idealnie pasujących do tego, genialnych kawałków. „Street Life”, „Strawberry Letter 23” i można byłoby tak wymieniać, ale zrobię inaczej. Dam się Wam zakochać, tak jak miałem okazję to zrobić sam. Jeśli nie widzieliście, oto jak „Jackie Brown” się zaczyna:

https://www.youtube.com/watch?v=KKQWn-UBDTo

ilustracja wprowadzenia:kadr z filmu „Pulp Fiction”


Redaktor

Z zawodu publicysta. W redakcji Movies Room recenzuje filmy już od 2015 roku. Uwielbia produkcje Pixara, "Wesele" Smarzowskiego i Breaking Bad.

Kontakt pod [email protected]

Twitter: xkolek1

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *


Zarejestruj się, jeśli nie masz konta Nie pamiętasz hasła?