„Proceder” już na DVD i Blu-ray! Wywiad z Piotrkiem Witkowskim!

Niedawno premierę na nośnikach DVD i Blu-ray miał film „Proceder” braci Węgrzyn, który opowiada o ciężkich i brawurowych losach rapera, Tomasza Chady. Z tej okazji zadaliśmy kilka pytań odtwórcy głównej roli, Piotrkowi Witkowskiemu.
„Proceder” to poruszająca historia rapera Chady – chłopaka z blokowisk, z duszą poety i darem do wpadania w poważne kłopoty. Prawdziwy i szczery do bólu w swoich tekstach, Chada ginie w niewyjaśnionych okolicznościach zostawiając zszokowanych fanów i dziewczynę, którą kochał. Muzyka była całym jego życiem – pasją i światem, w który uciekał, gdy rzeczywistość nie miała mu zbyt wiele do zaoferowania. Wydanie zawiera wyjątkowe materiały specjalne, w tym ostatnie, niepublikowane rozmowy Chady ze scenarzystami filmu Proceder, przeprowadzone podczas pobytu w zakładzie karnym.
1. Zaczyna się nowe życie „Procederu” wraz z dystrybucją na BR i DVD. Z dziennikarskiego punktu widzenia mam wrażenie, że wciąż całkiem głośno się o nim mówi. Spodziewałeś się, że ten film będzie tak długo w sercach fanów?
Wiedziałem, że zrobiliśmy dobre kino. Wiedziałem, że film działa na emocje. Ale to, że będzie numerem pierwszym na Netflixie przez jakiś czas i że dostanę tysiące wiadomości prywatnych z podziękowaniami za ten film od widzów – tego się nie spodziewałem. „Proceder” wciąż żyje w fanach, a teraz można kupić go w formie fizycznej.
2. Myślisz, że jest to kino, które nabiera jeszcze większej wartości po re-watchu? Dla mnie, po drugim seansie, wydają się jeszcze bardziej ciekawe te wszelkie gościnne występy.
Ludzie bardzo często mówią, że oglądają dwa, trzy, a czasem cztery lub więcej razy. Że widzą nowe rzeczy i, co ciekawe, że za każdym razem działa na emocje. Pamiętam, że z Wojtkiem Węgrzynem zawsze na festiwalach i publicznych projekcjach wchodziliśmy na chwilę, by podejrzeć reakcje widowni. I za każdym razem po chwili łapaliśmy się na tym, że nawet nas ta historia po raz kolejny wciąga i nasze podglądanie zmieniało się w oglądanie filmu jak cała reszta.
3. Swoją drogą, jak to bywa przy premierach DVD, pamiętasz jakieś zabawne sytuacje na planie? Takie, które mogłyby trafić do katalogu „bloopers/wpadki”?
Na pewno było kilka sytuacji z rekwizytami. Pewnego razu na planie znalazła się (chyba niechcący) prawdziwa wódka, raz wciągnąłem zamiast koksu filmowego nie to, co trzeba było, czyli mąkę. Jak się tym zadławiłem, to mi łzy poleciały z oczu i Michał – reżyser, myślał, że to propozycja aktorska. Zresztą bardzo mu przypadła do gustu, a ja po prostu ratowałem się przed zakrztuszeniem, żeby nie zmarnować materiału. Pamiętam też, że dużo śmiechu było z Kalim i Bajorsonem, którzy jazzowali w swoich kwestiach. I kilka razy Bajorson był tak śmieszny, że nie byłem w stanie utrzymać powagi. Zabawne było też, kiedy Gosia Kożuchowska stwierdziła, że sama wjedzie w tył „kradzionego auta”. I jak już wjechała, to rzeczywiście – mówiąc oględnie nie było ściemy. Zabawna była też sytuacja ze sceną, której ostatecznie nie ma w filmie. To znaczy z wyrywaniem zębów w więzieniu. Dostałem specjalny ząb do wyrywania, który schował się w trakcie sceny pod wkładką ortodontyczną, którą miałem przez prawie cały film, by upodobnić mnie do Tomka. W związku z tym wyrywanie tego zęba trwało chyba trzy razy dłużej niż wcześniej na próbie. I  dwie osoby przy podglądach chciały przerwać ujęcie myśląc, że kolega wyrywa mi nie tego zęba, co trzeba.
4. Czy był moment na planie, w którym ze szczególną fascynacją przyglądałeś się robocie Węgrzynów?
Każdy był taki. Każdy kiedy Michał dawał uwagi innym aktorom i jak znajdował inny język porozumienia z każdym z nich. Jak potrafił z każdego z nas obedrzeć cały aktorski fałsz i nastrajał nas na absolutne bycie w scenie. Wspaniała szkoła. Natomiast Wojtek kiedy porywa go scena, ma taką wspaniałą cechę, że podąża za emocjami aktorów. I jak to mówi, samo mu się filmuje. Bo on po prostu śledzi scenę, tak, że nie każe nam łapać pozycji i światła, każe zapomnieć o technologii i swoim zaangażowanym okiem potrafi uchwyć wszystko co istotne, mimo braku dokładnych ustaleń przed sceną. To jest naprawdę niebywałe.
5. Kilka słów zachęty dla tych kolekcjonerów, którzy zastanawiają się, czy nabyć „Proceder” na nośniku.
Na pewno jest tam wiele niepublikowanych scen. Ja nawet nie wiem, co to za sceny, więc myślę, że może być dość zabawnie. Ale na pewno uzupełnia naszą historie o kolejne kilkadziesiąt minut. A co najciekawsze są tam nagrania rozmów Tomka Chady ze scenarzystami, co uważam, za gratkę nie do przegapienia dla fanów. Bo tego nie da się znaleźć nigdzie indziej.

Redaktor

Z wykształcenia polonista i kulturoznawca. Stworzyły go filmy, może go też zabiją.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Zarejestruj się, jeśli nie masz konta Nie pamiętasz hasła?