Rozmawiamy z Liv Tyler z okazji premiery serialu 9-1-1: Teksas!

9-1-1: Teksas to trzymający w napięciu spin-off serialu 9-1-1 o pracy służb ratowniczych. Jego głównym bohaterem jest Owen Strand (grany przez Roba Lowe’a) – strażak z remizy na Manhattanie, który przeżył dramatyczne wydarzenia z 11 września 2001 roku. Po tych wydarzeniach Owen musiał zbudować na nowo swój zespół. Prawie 20 lat później staje przed podobnym wyzwaniem – zostaje poproszony, by po tragicznym wypadku odbudować remizę w Austin w Teksasie, a na miejscu wprowadza w życie swoją filozofię życia i pracy. Jedną ze współpracowniczek Owena jest niezwykle zdolna i obdarzona cierpkim poczuciem humoru ratowniczka medyczna Michelle Blake (Liv Tyler).

Z okazji premiery serialu 9-1-1: Teksas spotykamy się z Liv Tyler, żeby dowiedzieć się więcej na temat tej produkcji i granej przez nią bohaterki… 

Co możesz powiedzieć nam o swojej bohaterce z serialu 9-1-1: Teksas? Jak przygotowywałaś się do tej roli?

W serialu 9-1-1: Teksas gram Michelle Blake. Michelle jest ratowniczką medyczną w randze kapitana. Nie miałam dużo czasu na przygotowania, bo dostałam propozycję roli dwa tygodnie przed rozpoczęciem zdjęć, więc musiałam szybko odbyć kilka szkoleń, dzięki którym wyglądam przed kamerą, jakbym wiedziała, co robię. Fantastyczną rzeczą w serialu jest fakt, że w wielu scenach występują prawdziwi strażacy i ratownicy medyczni. Dzięki temu praca na planie serialu była niezwykłym doświadczeniem, bo mogłam na bieżąco zadawać im pytania i obserwować ich w przerwach pomiędzy kolejnymi ujęciami. Wszyscy aktorzy przeszli przez specjalistyczne szkolenie, a dodatkowo mieliśmy stale wsparcie ze strony strażaków i ratowników, którzy towarzyszyli nam na planie. Ich obecność była bardzo pomocna. Każdy z nas chciał nauczyć się, jak najwięcej, żeby pokazać widzom, jak trudna jest na co dzień ich praca. Praktycznie każdego dnia uczyliśmy się czegoś nowego.  

Co skłoniło cię do przyjęcia tej roli? 

Zadzwonili do mnie [producenci wykonawczy] Tim Minear i Brad Falczuk, żeby omówić pomysł na produkcję, który bardzo mnie zainteresował. Na co dzień mieszkam w Londynie, mam dużą rodzinę i nie było mi łatwo przenieść się na dłużej do Los Angeles, żeby pracować tam na planie, ale największy wpływ na moją decyzję miała postać, którą gram. Zakochałam się w mojej bohaterce. Sama byłam zaskoczona, że jej praca i osobowość zrobiły na mnie tak duże wrażenie. Michelle jest trochę postrzelona, ale jest świetną ratowniczką medyczną. Jest też intrygującą kobietą. Byłam bardzo ciekawa, jak wygląda życie ludzi ze służb ratowniczych. 

Skąd to zainteresowanie? 

Zastanawiałam się, kim są ci ludzie. Wiemy, na czym polega ich praca, ale cieszę się, że miałam okazję poznać ich prywatnie i dowiedzieć się, co motywuje ich do działania. To niezwykle interesujące dowiedzieć się, czy śpią spokojnie w nocy i jakie mają zainteresowania. Mogłam obserwować ich podczas szkoleń. To było naprawdę niesamowite. Są superbohaterami. 

W jakim stopniu identyfikujesz się ze swoją serialową bohaterką? 

Myślę, że ze wszystkich postaci, w które się wcielałam, jestem najbardziej podobna do Michelle. Lubię ją grać. To ciekawe… Ponieważ mam łagodny głos, ludzie zakładają z góry, że jestem miła i delikatna. Ja sama uważam, że jestem dość silna i odporna na przeciwności losu, co potwierdzają moje własne doświadczenia. Mam nadzieję, że to nie zabrzmiało jak przechwałki. Jestem w stanie wiele znieść i jestem bardzo wytrwała. Kiedy się czemuś poświęcam, nie lubię się od tego odrywać. Bardzo często w obsesyjny sposób skupiam się na różnych rzeczach. Wszyscy powtarzają mojemu partnerowi Davidowi [Gardnerowi]: „Ona ma taki słodki głos”.  Nie krzyczę, ale jestem silną osobą i mam własne zdanie. Cieszę się, że mogłam zagrać kogoś takiego jak Michelle. Lubię moją bohaterkę, bo jest silna, pomaga innym ludziom i jest świetna w swoim zawodzie. 

A jak wspominasz współpracę z Robem Lowe’em i innymi aktorami? 

Bardzo dobrze pracowało mi się z nimi. Lubię pracować z dużą obsadą. Zdecydowanie wolę pracować w ten sposób, niż sama występować na planie. Lubię to poczucie wspólnoty z innymi aktorami. Wszyscy członkowie obsady serialu mają ten błysk w oku i każdy z nich wnosi do produkcji coś od siebie. Bardzo szybko zżyliśmy się ze sobą, bo zostaliśmy dobrze obsadzeni. Nasze pierwsze spotkanie było bardzo udane – od razu poczuliśmy do siebie sympatię. Lubimy przebywać w swoim towarzystwie i pomagamy sobie nawzajem. Kiedy odgrywamy na planie dramatyczne sceny, dzieje się coś niesamowitego. Gdy po raz pierwszy stanęłam przed kamerą, pracowałam nad sceną wypadku samochodowego i czułam się jak w parku rozrywki. Na planie stał samochód po dachowaniu, a wokół niego biegali prawdziwi strażacy. A potem do akcji wkroczyli bohaterowie serialu, którzy w kolejnych ujęciach odtwarzali przećwiczone wcześniej ruchy. Znamy swoje kwestie i wiemy, czego się od nas oczekuje, ale kiedy się nam uda wszystko idealnie zgrać, jesteśmy bardzo zadowoleni. 

Czy w serialu coś zaiskrzy między graną przez ciebie postacią i bohaterem, w którego wciela się Rob Lowe?  

Nie występujemy razem w wielu scenach. Nasi bohaterowie często spierają się, żeby postawić na swoim i jednocześnie są bardzo siebie ciekawi, ale nie wiem, jak zostanie dalej poprowadzony ten wątek. Rob jest wspaniały. Jest przemiłą osobą i ma bardzo bogate doświadczenie.  Przed serialem 9-1-1: Teksas zagrał w medycznej produkcji Code Black: Stan krytyczny. Dużo rozmawialiśmy na ten temat, a Rob często udzielał mi wskazówek. Moja bohaterka używa medycznego żargonu albo jest serialowym Sherlockiem [Holmesem], który niespodziewanie wyjaśnia wszystkim, co wydarzyło się w danej scenie. Niedawno powiedział mi coś bardzo ważnego – że muszę wypowiadać moje kwestie, ratując ludzkie życie lub odgrywając inne sceny w serialu. Nie mogę przerwać reanimacji na kilka sekund, żeby opowiedzieć wszystkim co się wydarzyło. Muszę wypowiadać moje kwestie, kiedy trwa akcja ratownicza.

A jakbyś opisała swój związek z telewizją?  

Uwielbiam oglądać telewizję, ale ponieważ mam bardzo małe dzieci i mało czasu, bardzo rzadko mogę sobie na to pozwolić. Mam w domu trzylatkę i czterolatka. Bardzo chciałabym siadać przed telewizorem i oglądać programy znacznie częściej niż teraz. To się ostatnio trochę zmieniło, bo jestem sama na planie w Los Angeles i mogę oglądać wieczorami kolejne odcinki seriali 9-1-1 i The Prodigal Son. Bardzo lubię obie produkcje. 

Jaka jest największa różnica między pracą nad produkcją telewizyjną i filmową?

To dwie zupełnie różne rzeczy. Kiedy występujesz w serialu telewizyjnym, który jest emitowany przez wiele lat, dobrze znasz swojego bohatera i ekipę, z którą pracujesz. Podejrzewam, że są to role, które wiążą się ze zmianą całego życia. Masz też większe poczucie bezpieczeństwa. Kiedy pracujesz nad filmem, dostajesz scenariusz, zanim na planie padnie pierwszy klaps. Przygotowujesz się do roli i czytasz tekst. Zazwyczaj jest jeden reżyser, czasem dwóch, ale obaj realizują jedną, spójną wizję. W telewizji nic nigdy nie jest takie same. Każdy odcinek ma innego reżysera, a nad scenariuszem pracuje zespół. Jest też pokój scenarzystów i kilku producentów. To zupełnie inne doświadczenie, bo musisz wierzyć w siebie, ale w inny sposób. Poznajesz swojego bohatera, a potem dostajesz co tydzień nowy scenariusz i nie wiesz, jak potoczą się dalsze losy twojej serialowej postaci, co jest zawsze bardzo ciekawe. Poza tym, trzeba się nieustannie dostosowywać. Ja zawsze potrzebuję trochę czasu, żeby oswoić się z nowym reżyserem, który staje za kamerą kolejnego odcinka, ale kiedy wejdę już w swoją rolę i wszystko na planie gra, to zaczynam się czuć komfortowo. W telewizji często zmieniają się asystenci reżysera i operatorzy, a ja muszę szybko przyzwyczajać się do tych zmian.

Jak wspominasz współpracę z Ryanem Murphym, producentem wykonawczym serialu 9-1-1: Teksas? Ryan jest pomysłodawcą programu Half Initiative, którego celem jest zapewnienie w Hollywood równych szans dla kobiet, reżyserów, scenarzystów i filmowców wywodzących się z mniejszości.  Czy zauważyłaś tego efekty na planie?

Zwróciłam uwagę na różnorodność bohaterów i historii, jakie przedstawia w swoich produkcjach. Bardzo cieszę się, że mogłam współpracować w Ryanem Murphym, któremu udało się bardzo dużo osiągnąć. Ryan jest w szczytowym punkcie kariery i jest bliski kompletnej realizacji swoich marzeń. To niesamowity człowiek, z własnym systemem wartości i sposobem patrzenia na różne rzeczy. To wspaniale, że udaje mu się realizować zamierzone cele, bo przecież jest tak wielu bardzo utalentowanych ludzi, którzy nie umieją przebić się do masowej świadomości ze swoim przesłaniem. Wszystkie osoby zaangażowane w jego projekt pracują z nim od wielu lat i myślę, że ich praca przyniesie wymierne efekty. Nad projektami realizowanymi w ramach programu pracują bardzo zdolni ludzie i obserwuję ich z zainteresowaniem. 

Masz bardzo zróżnicowaną filmografię. Jak wybierasz nowe projekty? 

Jestem bardzo ciekawa z natury. Uważam, że codzienność jest interesująca sama w sobie. Kiedy decyduje się zagrać w jakiejś produkcji, daję z siebie wszystko. Kiedy myślę o wszystkich produkcjach, w których wystąpiłam, to wydaje mi się, że podejmując decyzję, zawsze rozważałam argumenty za i przeciw. Każdy projekt jest inny. Serial Pozostawieni  Damona Lindelofa i Toma Perrotta był nakręcony na podstawie fantastycznego scenariusza i miał bardzo ciekawie poprowadzoną fabułę. Był ekranizacją niesamowitej powieści i bardzo dobrze wspominam pracę na planie – trudno jest mi ją porównać z czymkolwiek innym. Nie chcę przez to powiedzieć, że jest to serial lepszy lub gorszy od innych. Jest po prostu inny. Kiedy kręciłam Ukryte pragnienia, dopiero skończyłam 18 lat. Pamiętam, że siedziałam i zastanawiałam się: „Chyba nigdy nie zagram w niczym, co przebije ten film”. Kręciliśmy zdjęcia w Toskanii i otaczali mnie niesamowici aktorzy. Praca z Bernado Bertoluccim i pozostałymi aktorami była dla mnie niezwykłym doświadczeniem i już wtedy byłam tego świadoma. Lubię też pracować nad projektami, podczas których nic nie przebiega zgodnie z planem, bo też można się czegoś wtedy nauczyć. 

Czy to prawda, że chciałabyś zostać licencjonowanym ratownikiem medycznym, jak twoja bohaterka z serialu 9-1-1: Teksas?

Bardzo bym tego chciała. Marzę o tym. Nie zawsze radzę sobie z widokiem ran i krwi, choć jako matka muszę zachować spokój, kiedy jedno z moich dzieci się skaleczy. Zauważyłam, że w takich sytuacjach bardzo spokojnie udzielam pomocy. To ciekawe, że dopiero teraz zwróciłam na to uwagę. Wcześniej tego nie dostrzegałam. 

Czy masz zamiar zapisać się na szkolenie z ratownictwa medycznego? 

Nie jestem pewna. Na planie spędziłam wiele czasu w towarzystwie pewnej wspaniałej kobiety o imieniu Rachel, która była konsultantką serialu. Przeszkoliła mnie do wszystkich scen medycznych. To właśnie ją pytałam, gdzie mogę zapisać się na szkolenie, żeby zostać licencjonowanym ratownikiem. Niestety, trudno mi będzie zgrać wszystko w czasie, bo jestem aktorką i nigdy nie wiem, jak będzie wyglądać mój rozkład dnia za kilka miesięcy. Bardzo chciałabym pójść na takie szkolenie, kiedy będę miała czas. Zobaczymy. Może kiedyś mi się uda.

Materiał powstał dzięki FOX POLSKA

Redaktor naczelny

Założyciel i właściciel Movies Room. Z wykształcenia prawnik i certyfikowany mediator sądowy . Redaktor naczelny, grafik i account manager. Gustuje w kinie rozrywkowym jak i w filmach, po których psychikę trzeba zbierać z podłogi. Fan Batmana, Dartha Vadera, Geralta z Rivii i innych "bad-assów" popkultury.

Odpowiedzialny za koordynacje zespołu, public relations, marketing oraz publicystykę wszystkich działów.

Więcej informacji o
, ,

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Zarejestruj się, jeśli nie masz konta Nie pamiętasz hasła?