Advertisement
Advertisement

Zabij to i wyjedź z tego miasta – recenzja zwycięzcy festiwalu w Gdyni. Artysta boomer

Polskie kino coraz śmielej przekracza kolejne granice. Gdyby na początku wieku, będąc w erze ekranizacji lektur szkolnych, bądź tej nieco późniejszej, rozkwitu komedii romantycznych, pokazano by widzowi coś takiego, jak Zabij to i wyjedź z tego miasta, popukałby on się w czoło. Teraz jesteśmy w kompletnie innych, odważniejszych realiach, twórcy przekraczają kolejne granice, co jest fantastycznym, cieszącym oko kinomana zjawiskiem. Sama animacja będzie jednak dyskusyjna. Jestem w stanie zrozumieć argumenty tych, którzy widzą w niej arcydzieło. Mnie jednak trochę ono umyka, a nawet jeśli je czasem znajdę, to przykryte niezbyt według mnie trafnymi rozwiązaniami.

Zabij to i wyjedź z tego miasta to film o wszystkim, o życiu. Nie jest to jednak tłumaczenie aktora komedii romantycznej, który grając w taśmowym produkcie nie ma pojęcia, co o nim powiedzieć podczas wywiadu, więc ucieka w tego typu banał, a najkrótsza interpretacja tego wypełnionego czułością i metaforami filmu. Filmu, który nie będzie dla nikogo łatwym seansem, ani pod względem formy, jej wprowadzenia w ruch i życie, ani tym bardziej w treści.

fot. materiały prasowe

Wilczyński zestawia nam tu krajobraz swojego smutku po stracie z mnóstwem abstrakcji jednocześnie próbujących oddać swego ducha w tej sytuacji, jak i powrócić do czasów, w których wszystko było pięknie i ładnie. Oprócz przemyśleń na temat tego co i dlaczego jest w życiu ważne mamy wiele scen, komentujących małe rzeczy zapowiadające duże toksyny w otoczeniu bohatera, których chętnie pozbyłby się wraz ze swoimi smutkami. Tu kobieta wrzeszcząca na syna, tu inna szukająca dziecka, tu ja sam, szukający sensu życia i ucieczki z tego miasta. Film nie ma typowej struktury, trudno powiedzieć tu o czymś, co moglibyśmy nazwać fabułą, jednak w pięknej, choć ascetycznej kresce każdy będzie w stanie odnaleźć choć scenę, choć moment dla siebie. Potem jednak zostanie konieczność przetrwania pozostałych.

Główny zarzut, jaki kieruję do tego filmu, to bowiem jego ton. Poważny, trudny, melancholijny, a przy tym nie do końca zgrywający się z wewnętrznym pięknem i odczytanym przeze mnie jako pozytywny przekazem. Piękne obrazy, piękna muzyka i fantastycznie wykreowane abstrakcje inspirują do rozmyślań, ale gdzieś obok cały czas przetacza się obraz nostalgii rozumianej nie tylko tym, że lepsze były czasy, w których wszyscy ważni dla nas ludzie żyli, ale też, że lepsze były ogólnie. Gdybym miał wdać się w polemikę i porozmawiać z reżyserem po seansie, przygotowałbym się jak do gościa, który może jest wybitnym artystą, ale przy okazji boomerem.

fot. materiały prasowe

Inną, już bezdyskujnie pozytywną kwestią jest to, jak ten film wygląda i brzmi. Oprócz przepięknej, oszczędnej kreski możemy tu bowiem usłyszeć samą śmietankę polskiej kultury, w tym głosy dawno już niesłyszane i takie, których nie usłyszymy nigdy później. Janda, Kondrat, Wajda i wielu innych, wszyscy są po coś i każdy jest ważny dla Wilczyńskiego, tak filmowo, jak i prawdopodobnie personalnie. To kolejny element, który będziemy wspominać zgoła nostalgicznie.

Jest w tym filmie przepiękne zakończenie, pokazuje nam, jak w życiu trudno zrobić to, co każe tytuł i w piękny sposób dopełnia górę rozważań, jaką wypełniony jest ten seans. Zabij to i wyjedź z tego miasta nie jest filmem idealnym na Walentynki, ani na żadną inną okazję, a dziełem raczej dla wybranych, które po prostu musi zarezonować z widzem na sali kinowej. Jeśli to zrobi, możecie mieć nadzieję na piękną podróż i nostalgiczny seans, jakich kino jest w stanie dostarczyć niewiele. Jeśli nie, skwitujecie go tylko wypranym z emocji tekstem ok boomer i pewnie nie do końca będziecie chcieli wiedzieć, co artysta w tym przypadku chciał Wam przekazać. A wtedy tłumaczenie, że wszystko, nie wystarczy.

Redaktor prowadzący działu recenzji filmowych

Od 2015 w Movies Room, od 2018 odpowiedzialny za działalność działu recenzji filmowych. Uwielbia Wesele Smarzowskiego, animacje Pixara i Breaking Bad. A, no i zawsze kiedy warto, broni polskiego kina.

Kontakt pod l.kolakowski@moviesroom.pl

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Nowe technologie

Wejdź do świata nowych technologii na: Tech-Room logo
Zarejestruj się, jeśli nie masz konta Nie pamiętasz hasła?