Ancestors: The Humankind Odyssey – recenzja gry. Gdzie zaczyna się człowiek?…

Był symulator kozy, był symulator chleba. Było też Spore, które swym zamysłem dotknęło tematu nieco innego niż stricte symulacja. Fabuła opowiadała tam historię starą jak świat… Dosłownie. Ewolucja, czyli machina, której ciche, niewidzialne tryby działają nawet teraz, gdy to czytasz, poprzez mnie, ciebie, naszych rodziców. Gdyby jednak połączyć taką… grę o ewolucji form życia na Ziemi oraz symulator szympansa… Pomysł godny statuetki Złotego Zerwanego Dekla, nieprawdaż? A jednak twórcom Ancestors: The Humankind Odyssey się to udało!

Kropla drąży skałę nie siłą, lecz częstym spadaniem, cytując Owidiusza. Tak też jest z ewolucją życia na Ziemi. Mimo że u jednokomórkowych form życia drobne genetyczne machlojki udają nam się dość szybko, to w większej skali adaptacja życia to miliony lat.  Miliardy nawet. Są gatunki, które przez miliony lat nie zmieniły się prawie wcale. Nazywamy je żywymi skamieniałościami. Ale człowiek do nich nie należy. Jesteśmy tu od niedawna. I kto wie na jak długo pozostaniemy dzierżawcami tego wszystkiego? Tego się raczej szybko nie dowiemy. Ale może chociaż zdołamy poznać skąd się wzięliśmy?…

fot. screen z gry Ancestors: The Humankind Odyssey (2019)

W Ancestors: The Humankind Odyssey wcielamy się w… małpę. No może nie taką pierwszą lepszą, a w małpę człekokształtną, która zgodnie z obecną teorią ewolucji mogła dać początek gatunkowi ludzkiemu. Swoisty edytor postaci kończy się w sumie na wyborze płci. Ale nie o to tu chodzi! Należymy do małej grupki włochaczy rzuconych na pastwę losu przyrody malowniczego rajskiego ogrodu. I tu zaczynają się schodki…

Zobacz również: Wolfenstein: Youngblood – recenzja gry

Immersję buduje tutaj kompleksowa dbałość o kondycje naszej postaci jak i współziomków. Musimy się uczyć i rozmnażać, aby móc przekazać cechy potomnym. W tym celu wykorzystujemy kolejne umiejętności i wykonujemy zadania, aby zainwestować energię neuronową w drzewko umiejętności. Obrona przed drapieżnikami w czasie rekonesansu i migracji, jedzenie, uzupełnianie płynów oraz sen to zaledwie wierzchołek góry lodowej. Musimy uważać na jedzenie, by się nie zatruć; wyczuć właściwy moment by unieszkodliwić drapieżnika. Leczyć krwawienie, zatrucie i złamane kończyny, gdyż każde zaniedbanie skróci nasz żywot.

Subtelne quick time eventy oraz myślenie. Oto coś, co definiuje Ancestors: The Humankind Odyssey. A co dokładnie mamy robić w grze? Przeżyć. Rozwijać plemię. Mimo migawek z osiągnięciami, które pokazują nam jak szybko ewoluujemy w stosunku do obecnie dostępnych nauce informacji, to my sami dyktujemy sobie cele. Sandboxowy sznyt to duża zaleta tejże produkcji. Wolna amerykanka i szympansy… Czego tu chcieć więcej?!

Zobacz również: Heavy Rain – recenzja długo oczekiwanej wersji na PC!

No może mniej bugów i gliczów, jeśliby nie traktować poprzedniego pytania jako retoryczne. Wersja prasowa wyszła chyba troszkę za szybko. W niektórych miejscach HUD całkowicie znika, mimo że zgodnie z ustawieniami nie powinien. Interfejs płata figle, a nasi małpi bracia i siostry nie reagują. Ponowne uruchomienie gry na całe szczęście w tym pomaga. Ancestors: THO ma jednak na koncie troszkę więcej grzeszków… Między innymi to, że sandboxowy charakter, który ma dawać swobodę, staje się po jakimś czasie małym przekleństwem i trzeba dużo gamerskiej ambicji, by nie porzucić gry w otchłanie dysku naszego peceta. Bierze się to stąd, że po poznaniu większości możliwości symulator szympansa staje się dość powtarzalny. I sprawy nie ratuje nawet atakujący nas z cienia praprzodek tygrysa!

fot. screen z gry Ancestors: The Humankind Odyssey (2019)

Ale, ale… Dobry rodzic najpierw musi skarcić, a potem przytulić. A dziecko studia Panache Digital Games nie jest produkcją złą. Do mocnych cech tytułu można zaliczyć dobrą oprawę dźwiękową (wliczam w to nawet małpie okrzyki!), a z całą pewnością grafikę. Jest ona dobrze zoptymalizowana, dobrze współgra z survivalowym systemem gry, a eksploracja daje dzięki niej jeszcze więcej satysfakcji! Otwarty świat i wolność – do pewnego czasu – pozwalają także rozwinąć skrzydła, intrygują i zachęcają. No i last but not least – sam pomysł na grę komputerową świadczy o odwadze i ambicji twórców i wydawców. Bo jest to produkcja niegłupia i prowokująca w naturalny sposób do myślenia. I robi to tak samo jak zachęca do poznawania świata przedstawionego – nienachalnie, bez smyczy ni łańcucha. Daje wolność. I jest to dobre, mimo dość surowych ocen w sieci.

fot. screen z gry Ancestors: The Humankind Odyssey (2019)

I tak oto recenzencka odyseja dociera do swego punktu zamknięcia. Ocena surowa. Dlatego, bo Ancestors: The Humankind Odyssey to coś tak ambitnego i lekkiego, a jednocześnie miejscami niedopracowanego, że nie możemy tego rozpieszczać. Ale to także coś, co warto sprawdzić już za chwilę na pececie, a z końcem roku także na konsoli. Koniecznie!

Wersję prasową Ancestors: The Humankind Odyssey dzięki której przygotowaliśmy dla Was recenzję udostępnił nam wydawca. Serdeczne dzięki!

Ilustracja główna: mat. promocyjne Ancestors: The Humankind Odyssey (2019), wyd. Private Division

Redaktor

Mały, szary człowiek. Tak podsumowałby go pewnie Adam Ostrowski. Albo też "bardzo dziwny, zaczarowany chłopiec" jak zrobiłby to Nat King Cole. Niepoprawny politycznie obserwator współczesności - świata, kina, książek i gier wideo.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Zarejestruj się, jeśli nie masz konta Nie pamiętasz hasła?