Movies Room - Najlepszy portal filmowy w uniwersum

Batman - Pełnia - recenzja komiksu

Autor: Piotr Pocztarek
13 lutego 2026
Batman - Pełnia - recenzja komiksu

Batman w swojej karierze stawiał czoła nie tylko klasycznym przestępcom, gangsterom i szaleńcom. Nieraz mierzył się też z zagrożeniami o podłożu nadprzyrodzonym: siły z kosmosu, tajemnicze artefakty oraz postacie rodem z horroru – żywe trupy, wampiry czy wreszcie…wilkołaki. Właśnie o pojedynku z mężczyzną obarczonym klątwą likantropii opowiada wydany w serii DC Black Label komiks Batman – Pełnia, napisany przez weterana opowieści ze świata Star Wars Rodneya Barnesa. 

Strona komiksu Batman - Pełnia

Czteroczęściowa opowieść jest w gruncie rzeczy prosta jak konstrukcja cepa. Bardzo brutalne, dzikie i pierwotne morderstwa wzbudzają czujność Mrocznego Rycerza. Okazuje się, że rozczłonkowane ciała zostawia za sobą… wilkołak. I to taki, który za dnia jest całkiem do rzeczy facetem, ale kiedy pełnia księżyca budzi w nim niepowstrzymany gniew, nie ma żadnej siły, która byłaby w stanie powstrzymać zło. Oczywiście Batman wkracza do akcji, ale pojedynek nie kończy się dla niego pomyślnie. Sam zostaje ugryziony, a przecież doskonale wiecie, jak rozprzestrzenia się klątwa wilkołaka…

Mroczny Rycerz zaczyna zamieniać się w owłosionego potwora i przestaje nad sobą panować. Utrata kontroli jest największym koszmarem dla kogoś, kto zawsze nad wszystkim panował, cechował się chłodną kalkulacją i był genialnym strategiem. Ponieważ sam stanowi iście pradawne, nie do końca zrozumiałe zagrożenie, do akcji wkraczają ci bardziej magiczni przedstawiciele świata DC Comics: Zatanna i John Constantine. Z tą pierwszą zresztą Bruce Wayne aktualnie romansuje, a ten drugi miał z nią romans w przeszłości, co dodaje sprawie delikatnej pikanterii, ale wątek obyczajowo-romansowy niespecjalnie interesuje scenarzystę, więc nie spodziewajcie się po Batman – Pełnia opery mydlanej. 

Strona komiksu Batman - Pełnia

Album z pewnością wyróżnia oprawa graficzna – mroczna, brudna, skąpana w czerni, dusząca się w przeważnie ciasnych kadrach. Od razu mówię, że nie każdemu ten styl podejdzie, bo rysunki serbskiego rysownika Stevana Subića są tak ekspresyjne i abstrakcyjne, że bywają zbyt rozedrgane i przez to nieczytelne. Częściej niż bym sobie życzył zlewają się też w jedną plamę tuszu. Oczywiście ten chaotyczny, klaustrofobiczny styl nieźle pasuje do horroru, a kilka pojedynczych kadrów zapada w pamięć. No i ta okładka albumu – zakochałem się w niej nie tylko ze względu na rysunek, ale na jakość wydania. Egmont postarał się o szorstkie, chropowate elementy mieniące się nawet w nocy, przez co album przyjemnie trzyma się w rękach. Rzadko piszę o tym aspekcie, chyba, że coś zostało koncertowo spartolone. W przypadku Batman – Pełnia z przyjemnością wyróżniam wydanie – i to mocno na plus. 

Jak na horror przystało, twórcy nie stronią od krwawych scen, ale chętnie zamieniłbym fragmenty gore na większe rozbudowanie kontekstu fabularnego i więcej prób zaskoczenia czymś czytelnika. A tak to dostajemy raczej przewidywalną historię, która jednak budzi ciepłe wspomnienia. Idealnie pasowałaby bowiem do lat 90., kiedy to komiksy z Batmanem publikował TM-Semic, opowieści były bardziej spójne i zwarte, a zeszyty o horrorowym zabarwieniu należały do moich ulubionych. 

Strona komiksu Batman - Pełnia

Nie sposób spojrzeć na Batman – Pełnia inaczej niż na przyzwoity komiks o nieco zmarnowanym potencjale. Opowieść o ludziach zmieniających się w dzikie, nieokiełznane, brutalne bestie mogłaby być przecież czymś więcej. A tak to mamy nieco generyczną historię, kilka udanych żarcików rzucanych przez antypatycznego Hellblazera i stylowe rysunki, które podzielą fanów na zachwyconych i zdezorientowanych. Niby czuć tu próbę zrobienia czegoś niesztampowego, wyrażenia poprzez wilkołaka utraty kontroli nad sobą i swoim człowieczeństwem, ale czegoś zabrakło. Raczej nie talentu, prędzej czasu, stron lub odwagi. Albo zgody włodarzy DC. Ot, ciekawostka do przeczytania na raz. 


Tytuł oryginalny: Batman: Full Moon
Scenariusz: Rodney Barnes
Rysunki: Stevan Subić
Tłumaczenie: Tomasz Sidorkiewicz
Wydawca: Egmont 2025
Liczba stron: 160
Ocena: 70/100 

Chcesz nas wesprzeć i być na bieżąco? Obserwuj Movies Room w google news!

PR-owiec, recenzent, geek. Kocha kino, seriale, książki, komiksy i gry. Kumpel Grahama Mastertona. W MR odpowiedzialny za dział komiksów, książek i gier planszowych.

Komentarze (0)
Tylko zalogowani użytkownicy mogą dodawać komentarze.