Movies Room - Najlepszy portal filmowy w uniwersum

Czarna magia - Pierwsza księga cieni - recenzja komiksu

Autor: Tomasz Drozdowski
10 czerwca 2024
Czarna magia - Pierwsza księga cieni - recenzja komiksu

Wiedźma w potocznym tego słowa znaczeniu nie jest kimś pozytywnym. W folklorze to pokraczna baba-jaga, a czasem to miano przysługuje wszelkim zimnym eks i jeszcze zimniejszym teściowym. Tymczasem pierwotnie tytuł ten miał szlachetniejsze znaczenie, co powoli widoczne jest choćby w literaturze. Czarna magia - Pierwsza księga cieni to właśnie historia przedstawiająca kobiety parające się magią, ale dalekie od negatywnego stereotypu, dla których istotna jest nie tylko nadprzyrodzona sfera życia.

Strona komiksu Czarna magia - Pierwsza księga cieni

Rowan Black na co dzień jest policjantką biura śledczego. Poza pracą jest wiedźmą ze starego rodu i obie te role dotąd ze sobą nie kolidowały, dopóki przetrzymujący zakładników przestępca nie wyjawia jej prawdziwego imienia. Kolejne wydarzenia pokazują, że to nie przypadek, a niebezpieczeństwo czyha na oba aspekty życia magicznej policjantki.

Magia i mroczne siły w tym komiksie mają wyważony poziom. To nie Hellblazer, a Rowan to nie Constantine, mimo że jej otoczenie ponosi konsekwencje tego, kim ona jest. Wszystko bliższe jest klimatom śledczym niż otwartej walce z siłami piekielnymi. To magia kobieca, dziedziczona, wspólnotowa i próżno tu szukać brodatego dziada z kosturem. Ale wcale nie oznacza to, że jest kolorowo niczym w serialu Czarodziejki. I choć pojawia się gadający magiczny kotrodem z Sabriny, to nawet w tym punkcie ma to dojrzalsze fundamenty.


 

Strona komiksu Czarna magia - Pierwsza księga cieni

Greg Rucka kładzie spory nacisk na życie prywatne swej bohaterki. Rowan to kobieta o silnym charakterze, lecz nie wyciosana z granitu. Jej relacje z najbliższymi są skomplikowane, zwłaszcza z policyjnym partnerem Morganem. To doskonały dowód na to, że mężczyźni też wrzucają damy do wora z napisem „friendzone”. Do tego do głosu dochodzi przeszłość, a strzały padają z wielu stron, a Rowan nie do końca rozumie swą rolę w nadchodzącym zamieszaniu. Choć początkowo komiks wydawał mi się nudnawy, to z kolejnymi rozdziałami robiło się coraz ciekawiej.

Tytułowy kolor nie jest przypadkowy. Większość albumu zanurzona jest w czerni i bieli. W chwilach hokus-pokus pojawiają się barwy, ale szybko znikają na rzecz monochromatyczności. Ciekawie podkreśla to nadnaturalne wydarzenia, nienapastliwe, choć znaczące dla fabuły. Nicola Scott tworzy dość realistycznie, a w tych barwach ma to wszystko mroczny posmak, choć czasem przydałoby się ich nieco więcej, jeśli już się pojawiają.

Strona komiksu Czarna magia - Pierwsza księga cieni

Czarna magia - Pierwsza księga cieni to magia i kryminał w jednym. W rozsądnych proporcjach, bez brutalnego eskapizmu. Wszystko tu trzyma się ram śledczej opowieści, ale opartej na mistycznych fundamentach z solidną podbudową obyczajową. Nie samą magią ten komiks stoi. To też niezły prezent dla pań niegardzących tym medium. Kobiecość jest tu silna i nie jest to jakaś pusta i krzykliwa manifa. Im dalej, tym lepiej, dlatego czekam na dalsze wydarzenia.


Tytuł oryginalny: Black Magick: The First Book Of Shadows
Scenariusz: Greg Rucka
Rysunki: Nicola Scott
Tłumaczenie: Arek Wróblewski
Wydawca: Mucha Comics 2024 
Liczba stron: 304
Ocena: 75/100 

Dziennikarz, felietonista. Miłośnik klasyki SF, komiksów i muzyki minionych bezpowrotnie dekad.

Komentarze (0)
Tylko zalogowani użytkownicy mogą dodawać komentarze.