
Album otwiera tytułowa historia Człowiek z dalekiej Północy. Jesuit Joe to metys, który zdobył mundur Królewskiej Policji Konnej w sposób mało przepisowy. Działa w nim za to niczym najlepszy stróż prawa. Pratt przedstawia go jako bezkompromisowego, brutalnego przedstawiciela sprawiedliwości, który zostawia za sobą zarówno chaos, jak i porządek. Niemałe znaczenie ma też miejsce akcji. Bezkresna, mroźna Kanada to kraina dzika i nierzeczywista, gdzie protagonista może pozwolić sobie na wolność działań. Dla niektórych może to być zaskakujące skojarzenie, ale Pratt tworzy tu nastrój niczym w Fargo.
Kolejna historia przenosi nas do Brazylii. Człowiek z Sertao mówi o zdesperowanej dziewczynie, która zasięga pomocy lokalnej wiedźmy. Jej miłość to rebeliant na terenie Nordeste, który balansuje na granicy życia i śmierci. Pojawia się wątek mesjański, ale nie taki ładny, sankcjonowany przez instytucje kościelne. Raczej szalony, niebezpieczny i morderczy. Rosjanie nazywają takich samozwańczych zbawicieli jurodiwymi. Nie mogę też nie napisać tu o magii. Ciężkiej, pozwalającej na wiele, ale za stosowną cenę. Ostateczną, rzecz jasna.

Album zamyka Człowiek z Somalii. Widzimy zasadniczego brytyjskiego oficera Abla Robinsona, który walcząc z wojskami Mahdiego napotyka na wyzwanie iście biblijne. Pratt wynosi religijne archetypy na nową płaszczyznę, rozwijając postaci Kaina i Abla, ich rodziców i całej judeo-chrześcijańskiej genezy człowieka. To zdecydowanie mój faworyt w tym tomie. Oniryczny, ale i podbudowany religijną duchowością, ukazującą biblijny przekaz w sposób odmienny niż zachodni. Skoro już jesteśmy przy Zachodzie i jego pojmowaniu świata. Pojawia się komentarz na temat europejskich kolonistów, ich pozornej przewagi nad tubylcami i miałkości wobec starszego niż jakiekolwiek ówczesne imperium ducha Afryki.
Wszystkie te opowieści łączy nieujęta słowami duchowość. Jesuit Joe to syn dwóch narodów - Francji i plemienia Mohawków. Kierujący się własnym kodeksem, oszczędny w słowach i stanowczy w czynach. Niczym duch zemsty krążący po śnieżnym bezdrożu. Postać Gringo z Człowieka z Sertao to osobnik na pół żywy, napędzany zemstą, ale i czymś zupełnie przeciwstawnym. I przyznam, że jego historia mocno mnie przytłoczyła, pozwalając się docenić dopiero kilka godzin po lekturze. No i finał, gdzie Abel Robinson spotyka swoje imienne przeznaczenie. Każda z tych historii domaga się wręcz szerszej analizy i ujęcia jej w odpowiednim kontekście, co też częściowo ma miejsce w dodatkach, ale i pokazuje, jakim wizjonerem był Pratt.

Klasa sama w sobie, czyli rysunki Hugo Pratta. Napisano o nich całe eseje, ale nie zaszkodzi, bym i ja dodał coś od siebie. Jeśli miałbym szukać duchowej analogii, byłby to Sergio Toppi. Ta sama wrażliwość w ujmowaniu mistycyzmu kulturowego, nie-zachodnich kultur i cywilizacji w zderzeniu z Zachodem właśnie, a także nieuchronność przeznaczenia bohaterów, która może być mylona z brutalnością. W kwestii technicznej Pratt to jednak autor zupełnie inny. Akcja w kadrze przebiega w bardziej komiksowy, następujący po sobie sposób. Bywa surowo, ale Pratt nie pozwala sobie na uproszczenia i nawet kanadyjski śnieżny bezkres czy somalijskie pustynie są bogate w treść.
Jesuit Joe. Człowiek z dalekiej Północy i inne historie to antologia skierowana do miłośników komiksu europejskiego. Już pierwsza opowieść z tytułowym Jesuit Joe pokazuje, jak autor buduje narrację i tempo akcji. I nie jest to coś, co łatwo przełkną czytelnicy wyłącznie jankeskich, mainstreamowych wydawnictw. Niemniej to świetna okazja, by poznać Hugo Pratta, jednego z tytanów komiksu ze Starego Kontynentu. Niezwykła wrażliwość, ujęcie religii i mistyki oraz unikalne rysunki to jedne z wielu zalet twórcy Corto Maltese. Choć akurat za ten tytuł odpowiada inny wydawca, to liczę, że Lost In Time będzie kontynuować publikację twórczości Pratta. Warto bowie poznawać inne aspekty komiksu, niekoniecznie tylko te rozrywkowo-widowiskowe.

Tytuł oryginalny: L'uomo del grande Nor, L'uomo del Sertao, L'uomo dela Somalia
Scenariusz: Hugo Pratt
Rysunki: Hugo Pratt
Tłumaczenie: Jakub Syty
Wydawca: Lost In Time 2026
Liczba stron: 160
Ocena: 80/100
Dziennikarz, felietonista. Miłośnik klasyki SF, komiksów i muzyki minionych bezpowrotnie dekad.