
Geneza Milesa była podobna, ale inna zarazem. Chłopak również został ugryziony przez pająka, zyskał moce, ale nieco odmienne – potrafi razić jadem niczym prądem, a także chwilowo tak się kamuflować, że znika z pola widzenia, co wpływa na jego sposób walki czy przemieszania się. Jest nastolatkiem, młodszym o kilka lat od Petera w momencie jego debiutu. Jego ojciec nienawidzi superbohaterów, a wujek prowadzi przestępczą działalność jako Prowler. Morales ostrożnie, ale z całym sercem rzuca się w wir superbohaterstwa, co oczywiście ściąga uwagę mniejszych i większych złoli, a także sojuszników w postaci największych herosów Marvela, czyli Ultimates (tutejszych Avengers). Właśnie o pierwszych chwilach w kostiumie opowiada Miles Morales: Spider-Man tom 1 – Szkolony na bohatera.
Bendis kocha Spider-Mana i to czuć na każdym kroku. Wszystko tu zostało napisane z oddaniem godnym największego fana postaci. Miles nie różni się zbytnio od Petera jeśli chodzi o lekkie podejście do pojedynków z czarnymi charakterami czy rzucanie one-linerami, zatem szybki, dowcipny styl pisania scenarzysty sprawdza się tu idealnie. Ciekawie jest obserwować jak Miles wchodzi powoli w buty Petera, poznaje jego motywacje i odkrywa uroki bycia herosem, chociaż społeczeństwo z początku uważa, że naśladowanie tragicznie zmarłego niedawno bohatera jest w bardzo złym guście.

W Miles Morales: Spider-Man tom 1 – Szkolony na bohatera zawarto też miniserię Spider-Men (to nie pomyłka), gdzie dochodzi do spotkania obu Pajęczaków z dwóch różnych uniwersów. Zgodnie z najstarszymi tradycjami Marvela wpierw dochodzi do krótkiej potyczki między protagonistami, by następnie mogli oni połączyć siły przeciwko tym złym. Zatrzymam się na chwilę przy tym swoistym „crossoverze”, bo sceny, gdzie Parker z Earth-616 spotyka swoją rodzinę ze świata Ultimate, w tym ciocię May, całkiem żywą Gwen Stacy i trzymającą się na uboczu Mary Jane, które dopiero co pogrążyły się w żałobie po jego stracie, są w istocie bardzo wzruszające. No cóż, to Bendis w szczytowej formie.
Scenariusz Miles Morales: Spider-Man tom 1 – Szkolony na bohatera trzyma więc naprawdę niezły poziom, ale równie dobrze prezentują się rysunki. Za warstwę wizualną większości zawartych w albumie zeszytów odpowiada włoska rysowniczka Sara Pichelli, która często współpracowała z Bendiem czy Jasonem Aaronem. Muszę przyznać, że jej kreska bardzo pasuje mi do komiksów z Pajączkiem. Równie dobrze radzi sobie rozrysowujący cztery zeszyty David Marquez, nie podobały mi się jedynie prace Chrisa Samnee, na szczęście ilustruje tylko dwa środkowe zeszyty.

Na pewno macie już ten album na półce, albo i tak planujecie niedługo go nabyć. I będzie to dobra decyzja, bo każdy fan serii Ultimate Spider-Man powinien poznać dalszy ciąg i genezę Milesa Moralesa, postaci, która teraz, po transferze do innego świata, ginie trochę w zalewie jej podobnych, ale te kilkanaście lat temu dokonała niemożliwego, stając się ostatecznie bohaterem filmów animowanych czy niezwykle udanych gier komputerowych. Ja już nie mogę się doczekać kolejnego, zapowiedzianego na ten rok tomu.

Tytuł oryginalny: Miles Morales: Spider-Man Moder Era Epic Collection: Hero in Training
Scenariusz: Brian Michael Bendis
Rysunki: Sara Pichelli, Chris Samnee, David Marquez
Tłumaczenie: Marek Starosta
Wydawca: Egmont 2025
Liczba stron: 396
Ocena: 80/100
PR-owiec, recenzent, geek. Kocha kino, seriale, książki, komiksy i gry. Kumpel Grahama Mastertona. W MR odpowiedzialny za dział komiksów, książek i gier planszowych.