Walter został wprawdzie spacyfikowany, ale historia rozpoczyna się na nowo. Grupa ludzi, z których każdy pełni określoną funkcję, spotyka się w luksusowej posiadłości nad morzem. Tym razem zaproszenie rozesłała niejaka Max, która o nowych rezydentach wydaje się wiedzieć wszystko. Wśród gości są specjaliści od nauki, biznesu czy dziedzin artystycznych – najlepsi i najzdolniejsi spośród ludzi. Elita zamknięta w jednym miejscu, będącym jednocześnie magicznym rajem i swojego rodzaju więzieniem. Ludzie o wysokim ego i przekonaniu, że są wyjątkowi. Czy to właśnie oni przetrwają zagładę ludzkości i staną się nową nadzieją na odrodzenie?

Miły dom nad morzem tom 1 ma podobną konstrukcję co poprzednia odsłona serii, ale twórcy dodają do mitologii tego świata nowe elementy. Szybko okazuje się, że tytułowy dom nie jest jedynym, w którym kryją się wybrani ocaleńcy, co więcej aktywne przejście między tymi miejscami może bardzo szybko doprowadzić do rywalizacji i eskalacji konfliktu. Obecność teoretycznie unicestwionego Waltera jest wyczuwalna w powietrzu, chociaż autorzy na razie jedynie podrzucają pewne sugestie.
Tynion IV i Bueno ponownie stawiają na intrygujący i niepokojący klimat, a atmosfera tajemnicy narasta z każdą przewróconą stroną. Jeśli znacie Miły dom nad jeziorem z pewnością łatwiej będzie Wam `się odnaleźć w tym nieco zamotanym sequelu, a jeśli jesteście nowymi czytelnikami, jestem w stanie wyobrazić sobie Wasze zagubienie i konfuzję. Powiedzieć, że komiks ten składa się z niedopowiedzeń, to spore niedopowiedzenie.

Miły dom nad morzem tom 1 cierpi na podobne przypadłości co pierwsza część. Nagromadzenie bohaterów sprawia, że trudno tak naprawdę ich dobrze poznać. Na pierwszy plan wysuwają się dwie, może trzy postacie, a reszta pozostaje dość anonimowa. Do tego stopnia, że po zakończonej lekturze trudno byłoby mi wymienić ich imiona czy zawody. Ale tam, gdzie fabularne meandry mydlą trochę czytelnicze oczy, wchodzi hiszpański rysownik ze swoim mrocznym i psychodelicznym stylem – wymagającym niemałego skupienia przy lekturze.
Kiedy Alvaro Martinez Bueno uderza w klimaty grozy, zaczyna się jazda bez trzymanki. Artysta nie waha się sięgnąć po body horror i robi to w sposób znakomity. Wtedy czuć, że seria nie stosuje półśrodków. Rysunki na przemian wydają się realistyczne i surrealistyczne, idealnie współgrając ze scenariuszem. Co ważne, rysownik stara się także zaskoczyć samymi kadrami, różnicując plansze do tego stopnia, że czasem nawet zastanawiałem się nad właściwym kierunkiem czytania.

Miły dom nad morzem tom 1 łączy się fabularnie z poprzednią częścią, dlatego zdecydowanie rekomenduję ją poznać przed przymierzeniem się do lektury. Wyłapywanie różnic pomiędzy grupami to bardzo fajna zabawa – nowa grupa podchodzi bowiem do sytuacji, w której się znaleźli, w zupełnie inny sposób niż bohaterowie Miłego domu nad jeziorem. Bawią się swoim położeniem, pogodą, a nawet swoimi ciałami. Ale dokąd to wszystko nas zaprowadzi? Tego na ten moment nie sposób przewidzieć.

Tytuł oryginalny: Nice House By The Sea vol. 1
Scenariusz: James Tynion IV
Rysunki: Alvaro Martinez Bueno
Tłumaczenie: Paulina Braiter
Wydawca: Egmont 2026
Liczba stron: 208
Ocena: 75/100
PR-owiec, recenzent, geek. Kocha kino, seriale, książki, komiksy i gry. Kumpel Grahama Mastertona. W MR odpowiedzialny za dział komiksów, książek i gier planszowych.