
W nasze ręce trafił więc tożsamy album: Nasza urocza Daisy. Aby pasował do tomu o Donaldzie, tutaj również mamy minimalistyczną okładkę z uśmiechniętą kaczką ze słynną różową kokardą na głowie, pozłacany tytuł (uwaga, lekko się ściera!), barwione brzegi stron, na których wyłania się podobizna Daisy oraz obowiązkowy offsetowy papier. Ale zanim przejdziemy do tego co w środku, kilka słów samozwańczego socjologicznego komentarza.
Czasy, w których powstawały pierwsze animacje oraz komiksy z bohaterami Disneya, nie przejmowały się zanadto wszędobylską obecnie poprawnością polityczną. Utrwalane były stereotypy, czasem adekwatne i trafne, innym razem krzywdzące. Daisy również była ich ofiarą – postacią towarzyszącą i poboczną, sprowadzaną do roli kwiatka do kożucha lub po prostu denerwującą głównego bohatera swoim „dziewczyńskim” podejściem albo wykorzystującą swoje wdzięki do osiągania celów. Dopiero przyszli twórcy starali się to zmieniać i robić z Daisy pełnoprawną, zaradną bohaterkę, z własnym charakterem, pasjami, emocjami. Komiksy w Nasza urocza Daisy pokazują oba te oblicza i portretują zmianę podejścia, co jest wspaniałą wartością dodaną.

Jest tak, bo do albumu trafił spory przekrój różnorodnych historii – od tych najstarszych, pisanych lub rysowanych jeszcze w latach 40., 50., 60. i 70. przez mistrzów takich jak Bob Karp, Carl Barks, Romano Scarpa czy Giorgio Cavazzano, przez nieco nowsze historie ołówka Vicara czy Dona Rosy, aż po najnowsze – wydawane we Włoszech czy Niemczech dosłownie w ostatnich 2-3 latach. Wisienką na torcie jest historia napisana przez Macieja Kura i narysowana przez Massimo Fecchiego, w której Daisy ląduje w kopani soli w Wieliczce. Niestety nie jest ona specjalnie zabawna ani zaskakująca, co jest o tyle dziwne, że temu scenarzyście raczej potknięcia się nie zdarzają. Nie zrozumcie mnie źle, to nie zła historyjka – po prostu nie jest świetna.
Śledząc historie o Daisy w ujęciu chronologicznym możemy zobaczyć, jak twórcy starali się uczynić z tej postaci coś więcej niż tylko dodatek. Z czasem przestała pojawiać się gościnnie w historyjkach o Donaldzie i dostała własne opowieści. Ze wszystkich warto wyróżnić tutaj Wielkie marzenia Giady Perissinotto i Chiary Comotti, nie dlatego, że to najlepsza historia, ale jest oryginalna, ciepła, pouczająca i czuć w niej wyraźny kobiecy pierwiastek, a przy okazji charakteryzuje się oryginalnymi, niestandardowymi rysunkami.

Podobnie jak w przypadku Donalda, ten album to hołd dla postaci, wzbogacony o nieco przydługi i lekko powtarzalny wstęp Mateusza Lisa i kilka okładkowych ilustracji z udziałem Daisy. W Nasza urocza Daisy znalazły się 22 krótsze i dłuższe historyjki, część znana już polskim czytelnikom, a część zupełnie premierowa. Zabrakło mi trochę różnorodności w tych opowieściach, ale zdarzają się przebłyski, jak chociażby pierwszy występ Daisy czy jej premierowe wskoczenie w kostium iście superbohaterskiej Superkwoczki. Tak czy siak – to idealna pozycja dla kaczkofanów, do których się zaliczam. Całe pokolenie biegające we wczesnych latach 90. do kiosków po komiksy powinno sięgnąć po ten album.

Scenariusz: Bob Karp, Bob Gregory, Romano Scarpa, Guido Martina, Dave Angus, Ruud Straatman, Janet Gilbert, Lars Jensen, Jens Hansegard, Giorgio Fontana, Jaakko Seppala, Giada Perissinotto, Chiara Comotti, Maciej Kur
Rysunki: Al Taliaferro, Dick Moores, Carl Barks, Romano Scarpa, Giorgio Cavazzano, Giovan Battista Carpi, Vicar, Don Rosa, Cesar Ferioli Pelaez, Francisco Rodriguez Peinado, Stefano Intini, Silvia Ziche, Massimo Fecchi, Giada Perissinotto
Tłumaczenie: Jacek Drewnowski
Wydawca: Egmont 2025
Liczba stron: 276
Ocena: 80/100
PR-owiec, recenzent, geek. Kocha kino, seriale, książki, komiksy i gry. Kumpel Grahama Mastertona. W MR odpowiedzialny za dział komiksów, książek i gier planszowych.