
W każdej epoce znajdzie się bananowy pyszałek, który nadrabia braki intelektualne pozycją swego rodzica i brutalną siłą. Kimś takim jest tu Gaucher z Joigny. Bogaty świński blondas z okrągłym łbem, którego herb niestety kojarzy się z naszym godłem. Narodowościowo daleko mu jednak do polskiego rycerstwa, a i brak sarmackiej fantazji wskazuje, że to mentalny cham ubrany jedynie w pańskie szaty. W tym tomie dostajemy jego konfrontację z Psim Łbem i Srebrną Krokwią, czyli Jehanną i Josselinem, których wspiera nowy sojusznik. Ale z typami jak Gaucher konkurencja nie kończy się na jednym starciu. A to niejedyny wątek tego albumu.
Wciąż ważny jest tytułowy bohater, a raczej bohaterka. Cała mistyfikacja z przebieranką Jehanny to coś, co Vincent Brugeas rozpisał o wiele lepiej niż autorzy podobnych motywów. Ot baba przebiera się za chłopa i łoi tyłki wszystkich macho. Brugeas niby idzie tą ścieżką, ale zarazem pozwala dziewczynie na słabość. Drobna, rudowłosa panna ma głowę i spryt do walki, ale nagle nie dostaje siły i mocy dryblasa większego od niej o połowę. Cała konspiracja jest więc zawieszona na cienkim włosku i bohaterowie powoli zdają sobie z tego sprawę... Ciekawy wątek emancypacyjny, choć osadzony mocno w przygodowym podłożu.

Rycerska droga dziewczyny to przyjemny obraz wyzwolenia się z okowów społecznych ról. Ale nie tylko ona ma swoją walkę o udowodnienie światu i sobie swej wartości. Josselin mierzy się z dziedzictwem swego rodu, a Pauline stara się odnaleźć w świecie szlachetnie urodzonych. Samemu będąc łebskim dzieciakiem, który za nic ma święty porządek systemu feudalnego, co świetnie widać w jego relacji z innym paziami i najemnikiem Oddardem. No i sam Gaucher, który od pierwszego tomu budzi chwiejne zaufanie niczym rasowy polityk u zdrowo myślącego obywatela.
Rycerz Psi Łeb tom 2 to barwne, dosłownie i w przenośni, wieki średnie. Ronan Toulhoat stawia przede wszystkim na widowiskowe starcia i klimat bliższy średniowieczu rodem z fantasy niż realiom epoki. Wprawdzie nie ma tu nawet cienia magii, ale rycerska dynamika zapewnia równie wielką dawkę rozrywki. Wciąż podobają mi się otwierające część rozdziałów barwne plansze, pełniące funkcję wewnętrznych monologów bohaterów i przerywników głównej akcji. Yoann Guillo, odpowiadająca za te kolory, zasługuje na oklaski godne zwyciężczyni turnieju.

Rycerz Psi Łeb tom 2 to udana kontynuacja przyjemnej serii rycerskiej, doskonale zilustrowanej i opowiedzianej. Fani twardej historii może nie będą tak ukontentowani jak w przypadku poważniejszych komiksów od Lost In Time, ale jeśli oczekujecie filmowej i lekkiej dynamiki, nie będziecie mieli za złe kilku uproszczeń i komiksowej akcji. Brugeas i Toulhoat potrafią wciągnąć swą opowieścią i ciekaw jestem dalszych losów bohaterów i tego, jak dalej będzie przebiegała ich kariera. Zwłaszcza, że autorzy szykują nam przerwę w turniejowym sezonie, gdy Jehanna będzie musiała odłożyć miecz i założyć damskie fatałaszki.

Tytuł oryginalny: Tete de chien livre 2
Scenariusz: Vincent Brugeas
Rysunki: Ronan Toulhoat
Tłumaczenie: Jakub Syty
Wydawca: Lost In Time 2026
Liczba stron: 168
Ocena: 80/100
Dziennikarz, felietonista. Miłośnik klasyki SF, komiksów i muzyki minionych bezpowrotnie dekad.