Superman - Action Comics tom 3 – Zemsta demona zaczyna się dość tajemniczo. Od razu zabierani jesteśmy do mrocznego „Innego świata”, gdzie króluje Imperium Cieni, zarządzane przez dobrze nam znanych, a jednak odmienionych Al-Ghulów. To apokaliptyczny świat, wyglądający jakby był z piekła rodem. No wiecie, ogień, demony, czarne budynki i inne plugastwa. Odmienność podkreślają rysunki Bena Templesmitha, rysownika specyficznego, którego możecie pamiętać z serii 30 dni nocy, Abra Makabra czy Silent Hill. Przypomnijcie sobie jakiekolwiek kadry z tych komiksów i już poczujecie klimat.

Oczywiście możnowładcom nie wystarczy ta piekielna kraina, szykują więc inwazję na Ziemię Zero. Tam Batman łączy siły z Supermanem oraz nieco już zapomnianym i rzadko eksploatowanym zespołem Authority. Wszystko dąży do szybkiej konfrontacji, nie spodziewajcie się więc spektakularnego eventu. Tu chodzi bardziej o reperkusję tych wydarzeń, które będą ważne dla dalszej części fabuły Superman - Action Comics tom 3.
Dzieje się tu sporo, bo młoda i niezwykle sprytna przywódczyni organizacji Błękitna Ziemia działa bardzo aktywnie, by wyeliminować z gry wszystkich superludzi, a w szczególności potomków Kryptona. Norah Stone to postać intrygująca, mająca znaczenie dla historii największych superbohaterów świata DC. Na dodatek potrafi odbierać ich moce, więc szykuje się dramatyczna potyczka. Johnson łączy wątki wałkowane wcześniej, wreszcie poznamy więc odpowiedź, dlaczego Otho-Ra i Osul-Ra, adoptowane sieroty ze Świata Wojny, były tak forsowane na kadrach komiksów z Supkiem. Czy usatysfakcjonował mnie ten wątek? Niespecjalnie, bo tych postaci nigdy nie dało się ani specjalnie poznać, ani polubić.

Superman - Action Comics tom 3 – Zemsta demona ma kilka scen, które miały po prostu być „cool”, chociaż nie widzę ich większego zespolenia z fabułą. Ot zbroja Supermana – oprócz tego, że dobrze wygląda w kadrze, nie ma wielkiego znaczenia dla przebiegu akcji. Podobnie jest z gościnnym udziałem Constantine’a, Etrigana i Bloodwynda. To postacie cieszące się popularnością, więc zostały doklejone, niestety z efektem „dwa grzyby w barszcz”. A nawet trzy. Mam wrażenie, że można to było poprowadzić z mniejszą ilością postaci i lepszym efektem dla opowieści.
Na szczęście tam, gdzie fabuła nie porywa, mamy na posterunku dobrych rysowników. Przyjemnie patrzy się na kreskę Rafy Sandovala, a jeszcze przyjemniej na Eddy’ego Barrowsa wspomaganego przez Ebera Ferreirę. Zemsta demona jak na komiks środka naprawdę przyzwoicie wygląda i warstwa graficzna jest jednym z ważniejszych powodów, żeby sięgnąć po finał runu Phillipa Keneddy’ego Johnsona.

Finał ten nieco rozczarowuje, ale i tak uważam, że jest to tom lepszy niż poprzednie – od drugiego dużo, od pierwszego tylko trochę. Jest tu kilka logicznych dziur, ale ostatni album czyta się przyjemnie, chociaż brakuje wyrazistszego rozwoju poszczególnych bohaterów i fabuły lepiej rozłożonej na wszystkie tomy. Pałeczkę po Johnsonie przejmie natomiast Jason Aaron, który póki co zawodził mnie rzadko, więc z optymizmem patrzę w przyszłość.

Tytuł oryginalny: Superman: Action Comics vol. 3 - Revenge of the Demon
Scenariusz: Phillip Kennedy Johnson
Rysunki: Trevor Hairsine, Jonathan Glapion, Scott Hanna, Rain Beredo, Ben Templesmith, Rafa Sandoval, Eddy Barrows, Eber Fereira, Fico Ossio, Max Raynor
Tłumaczenie: Jakub Syty
Wydawca: Egmont 2025
Liczba stron: 180
Ocena: 65/100
PR-owiec, recenzent, geek. Kocha kino, seriale, książki, komiksy i gry. Kumpel Grahama Mastertona. W MR odpowiedzialny za dział komiksów, książek i gier planszowych.