Movies Room - Najlepszy portal filmowy w uniwersum

Venom tom 2 - recenzja komiksu

Autor: Tomasz Drozdowski
19 kwietnia 2026
Venom tom 2 - recenzja komiksu

Symbionty w Marvelu są bytami, dosłownie i w przenośni, na tyle plastycznymi, iż da się zrobić z nimi wiele. Nagle zły staje się dobrym? Czemu nie. Znikąd pojawia się kolejny symbiont, często będący dzieciakiem innego? Proszę bardzo. Venom, Carnage i reszta okazują się być potomkami kosmicznej rasy stworzonej przez boga ciemności? A jakże! Dlatego run Ala Ewinga i Rama V, ze swoją venomową mistyką, nie jest dla mnie zaskoczeniem, a nawet wzbudza zainteresowanie jak dalej potoczą się losy Eddie'go i Dylana Brocków.

Strona komiksu Venom tom 2

Fundacja Życia zdołała schwytać Dylana, a jego ojciec błądzi gdzieś w nieokreślonym czasie, miotając się między swoimi kolejnymi wcieleniami. Dochodzi do tego kwestia Limbo i Królowej Goblinów, znanej z poprzedniego życia jako Madelyne Pryor. Venom tom 2 to jeden z tych tomów, które łączą się fabularnie z innymi seriami (w tym przypadku z Pajęczakiem od Zeba Wellsa), same w sobie będąc przy tym dość eksperymentalne i autorskie. Co niesie za sobą pewne komplikacje.

Al Ewing najwyraźniej tęskni za Nieśmiertelnym Hulkiem. Venom tom 2 wchodzi bowiem w tą szczególną mistykę, w której biblijno-apokaliptyczną aurę zastępuje kosmos i klyntarska mitologia. Używam tego słowa, bo okazuje się, że Król w Czerni[UsW1]  to tytuł znacznie bardziej złożony niż wydawało się to wcześniej. I to jest ta dobra strona tego albumu. Rozwijane są wątki z przeszłości, mające szansę być wykorzystane przez innych autorów. Może Eddie nie jest już tym antybohaterem z problemami, ale każdy musi czasem iść inną ścieżką. Gorzej ma się sprawa z Meridiusem i całym tym czasoprzestrzennym mumbo-jumbo.

Strona komiksu Venom tom 2

Brock senior miał w swoim życiu niełatwo. Sama geneza Venoma to szalona opowieść, a do tego dochodzi jego kariera na granicy antybohaterstwa i niespodziewana rola ojca. I tu pojawia się wątek podróży między czasami i wcieleniami. Sam w sobie całkiem intrygujący i z potencjałem, ale autorów poniosło. Do tego cała afera z Limbo, choć to akurat nie sprawka Ewinga i Rama V. Koniec końców Eddie wprawdzie zachowuje spójność, ale miejscami czułem się zmęczony odlotem twórców ponad rozsądek.

Bryan Hitch to stary wyjadacz w świecie komiksów z herosami i doskonale radzi sobie nawet z wizjami Ewinga i Rama V. A te bywają pokręcone, bo Eddie jest tu bardziej, że tak to ujmę, zmiennokształtny niż zwykle. W innym, bardziej metafizycznym tonie są prace Cafu. Hiszpański twórca odpowiada między innymi za cały aspekt Króla w Czerni. Venom tom 2 to wizualnie komiks bez zarzutu, choć czasem brakuje mu stabilności. Ale taka już jest wizja scenarzystów.

Strona komiksu Venom tom 2

Venom tom 2 to bardziej SF, które co prawda jest osadzone w świecie Marvela, ale Ewing i Ram V robią, co mogą, by było go jak najmniej. Miejscami jest to męczące, zwłaszcza z wątkami Limbo i Dylana Brocka, który pomimo że nadal jest fajnym młodocianym bohaterem, przytłoczony zostaje skalą wydarzeń. Odwrotnie jest z Brockiem seniorem. Eddie czuje się jak ryba w wodzie w wątkach związanych z Królem w Czerni, choć jego rozdrobnienie na kilka iteracji niemal gubi charakter tego bohatera. Ostatecznie Venom tom 2 to czytadło dla fanów symbiontów, ale wolałbym, aby twórcy nieco przyhamowali czasoprzestrzenne ambicje na rzecz relacji ojca i syna oraz prostego, zębatego venomowania.


Tytuł oryginalny: Venom by Al Ewing & Ram V vol.3: Dark Web, Venom by Al Ewing & Ram V vol.4: Illumination
Scenariusz: Al Ewing, Ram V
Rysunki: Bryan Hitch, Cafu
Tłumaczenie: Zofia Sawicka
Wydawca: Egmont 2026
Liczba stron: 252
Ocena: 70/100 

Chcesz nas wesprzeć i być na bieżąco? Obserwuj Movies Room w google news!

Dziennikarz, felietonista. Miłośnik klasyki SF, komiksów i muzyki minionych bezpowrotnie dekad.

Komentarze (0)
Tylko zalogowani użytkownicy mogą dodawać komentarze.