
Narratorem wszystkich pięciu historii jest tytułowy Wieszcz. Niewidomy starzec, który dostrzega jednak to, co ukryte przed zwykłymi ludźmi i innymi bajarzami. Wędruje od miasta do miasta, snując historie i nie próbując cenzurować się ani na chwilę. Czyżby to wielki Homer? Nic z tego. Autor Odysei i Iliady pojawia się jako jego słuchacz/uczeń. Widzimy między innymi tragiczny los delfickiej Pytii i Melosa, któremu zdeformowane ciało nie przeszkadza w relacji z samą Afrodytą czy odrzuconego syna Zeusa, który w młodości pozbawiony książęcego tytułu, po latach powraca żądny zemsty.
Starożytni Grecy byli mądrym, ale i przezornym narodem. Doskonale zdawali sobie sprawę, że bogowie, którym składają hołd, to nie dobroczynne istoty, a targane zazwyczaj negatywnymi namiętnościami, byty zdolne do każdej podłości względem ich wyznawców. Wieszcz księga 1 pokazuje to w każdym opowiadaniu. Apollo, Zeus, Afrodyta i cała olimpijska ferajna jest trochę jak współczesne epsteinowe elity. Zabawiają się maluczkimi, łamią ich duszę, a gdy ci się odwiną, sięgają po metody ostateczne. Autorzy nie przekroczyli pewnej zdrowej granicy brutalności, ale wierzcie mi, lepiej nie wierzyć, niż składać hołd takim potworom.

W tym wszystkim został zachowany mitologiczny majestat. Może i Olimpijczycy to banda mściwych, hedonistycznych łajz, ale to nadal bogowie w pełnym tego słowa znaczeniu. Olivier Peru, Ronan Le Breton i inni reprezentują po prostu ten mroczniejszy nurt ich ukazywania. Nie ma miejsca na popkulturowe, zachodnie przetwarzanie. Herosi w pelerynach przy Olimpijczykach wyglądaliby jak banda barwnych dziwaków, a i cała reszta świata zachowuje antyczny majestat. Monarsze dwory i mniej chwalebne przybytki robią wrażenie, nawet postaci ludzi mają w sobie pewną siłę i autentyzm pomimo braku boskich korzeni. Nie udałoby się to bez szeregu znakomitych ilustratorów.
Ilustracje to dzieła prawdziwych mistrzów swego fachu. Wśród nich pojawiają się znane polskiemu czytelnikowi nazwiska jak Bertrand Benoit. Zanurzamy się w świat mroczny i bezlitosny. Jest obrazowa przemoc, gdzie krew leje się gęsto, współgrająca z erotyką, o której nie można powiedzieć, że jest subtelna i zmysłowa. Stefano Martino czy Nicolas Demare pokazują, że bogowie mają nad wyraz ludzkie potrzeby. Nawet jeśli ludzie w tej właśnie chwili ich nie mają. Wieszcz księga 1 to komiks zdecydowanie dla dorosłych, przełamujący wiele tabu, ale czyż tak nie jest i w oryginalnych mitach? Sama mitologiczność podana jest z całą jej mocą. Posejdon w pełnej krasie, majestatyczny Zeus czy kusicielska Afrodyta udowadniają, że człowieczki służą im tylko do zdeptania. Po uprzedniej zabawie nimi, rzecz jasna.

Wieszcz księga 1 to dzieło dla fanów mitologii we współczesnym wydaniu. Autorzy snują swe opowieści twardo, pozostawiając trochę miejsca na tragiczną poetyckość losu człowieka. Bogowie helleńscy przenikają kulturę na wskroś, często w wydaniu podobnym jak tutaj. W antologii udało się na szczęście uniknąć przemocowego banału - jej twórcy traktują treści dla dojrzałego czytelnika jako środki przekazu, nie czyniąc z nich fundamentu wszystkiego. A to jedynie pierwszy tom. Lost In Time lubi dawać nam niebanalne komiksy mitologiczne i jestem pewien, że na Wieszczu się nie skończy.

Tytuł oryginalny: Oracle, tome 1-5
Scenariusz: Nicolas Jarry, Olivier Peru, Patrice Lesparre, Ronan Le Breton, Stéphane Betbeder
Rysunki: Bertrand Benoit, Erwan Seure-Le Bihan, Gwendal Lemercier, Nicolas Demare, Stefano Martino
Tłumaczenie: Jakub Syty
Wydawca: Lost In Time 2026
Liczba stron: 272
Ocena: 85/100
Dziennikarz, felietonista. Miłośnik klasyki SF, komiksów i muzyki minionych bezpowrotnie dekad.