Zimna wojna trwa w najlepsze, a od globalnej apokalipsy ludzkość dzieli jedynie przypadek. I taki właśnie się zdarza. Jeden ze znaczących ludzi pada ofiarą zamachu, który wprawdzie nie wysyła go na tamten świat, ale powoduje uraz wymagający jak najszybszej interwencji medycznej. Człowiek jest ważny, ale ważniejsze są informacje, które posiada. Niestety tradycyjna operacja nie jest możliwa, ale Jankesi mają cudowną technologię, która brzmi niczym wynalazek marvelowskiego Hanka Pyma. Mianowicie mogą zmniejszyć zespół specjalistów, by ten już w pacjencie pozbył się zagrożenia w postaci skrzepu. Brzmi absurdalnie niczym z powieści groszowych? Może i tak, ale pamiętajcie o Asimovie.
Zanim zacząłem pisać recenzję książki, nadrobiłem film. Rok 1966 nie zwiastował spektakularnych efektów specjalnych, a i sam gatunek SF nie cieszył się wtedy taką popularnością jak obecnie. Dziś to staroszkolne SF i to nie takie jak Star Wars. Ten, kto jednak oglądał kino starsze niż on sam, nie będzie odczuwał dyskomfortu. Twórcy zadbali, aby było dynamicznie i ciekawie, że nie wspomnę o Raquel Welch w roli asystentki naczelnego chirurga Cory Peterson. Ale jak to się ma do książki?
Nie ma znacznych różnic fabularnych między obiema wersjami, ale z narracją jest już inaczej. Obraz Richarda Fleischera to wizualne retro, widowiskowe jak na swoje czasy i barwne w swej przygodowości. Asimov, jak przystało na pisarza hard SF, znacznie bardziej zagłębia się w naukowe technikalia, psychologię bohaterów i detale misji. To, co w filmie przechodziło gładko i nie wyglądało absurdalnie, w książce byłoby zabawne i twórca Fundacji wyeliminował to bez szkód dla scenariusza. Jeśli szukacie wręcz modelowego przykładu subtelnych, ale i ciekawych różnic między książką a filmem, to Fantastyczna podróż stanowi, nomen omen, fantastyczny przykład.
Fantastyczna podróż to nieco lżejszy kaliber historii niż te, które zazwyczaj pisał Isaac Asimov. Mamy technologię rodem z komiksów Marvela i ducha przygody, ale pisarz zadbał o to, by nie trąciło to kiczem i umownością. Jest więc cała naukowa otoczka, która nie jest może akademickim wykładem, ale nie pozwala na zbyt luźne traktowanie tematu. Asimova nigdy za wiele i w takim wydaniu, gdzie to on opierał się na czyimś scenariuszu, również pokazuje swój talent. Przy okazji książka zachęca do sięgnięcia po oldschoolowe kino SF, jakże różne od dzisiejszych produkcji.

Tytuł oryginalny: Fantastic Voyage
Autor: IsaacAsimov
Tłumaczenie: Andrzej Jankowski
Wydawca: Rebis 2026
Stron : 264
Ocena: 80/100
Dziennikarz, felietonista. Miłośnik klasyki SF, komiksów i muzyki minionych bezpowrotnie dekad.