Cormoran Strike: Zabójcza biel – recenzja 4. sezonu serialu detektywistycznego

Cormoran Strike to przygotowana przez BBC, telewizyjna adaptacja przygód tytułowego detektywa i jego zawodowej partnerki. Serię powieści kryminalnych napisała J.K. Rowling, podpisując się męskim pseudonimem Robert Galbraith. Dotychczas wydano pięć ksiązek i, podobnie jak przy Harrym Potterze, z każdą kolejną wzrasta liczba stron. Na pierwsze sezony składały się dwa lub trzy odcinki, natomiast Zabójcza biel liczy już cztery.

Przyznaję, mam słabość do powieści kryminalnych pomimo tego, że często opierają się na podobnej, zwodzącej czytelnika konstrukcji. Z zaciekawieniem przeczytałem trzy pierwsze części przygód Cormorana Strike’a i wtedy nie przypuszczałem, że kolejne będą powstawać w tak szybkim tempie. Powieści są właściwie staromodnymi kryminałami, stawiającymi na mozolne śledztwo i rozwijanie charakterów głównych bohaterów. Rowling z każdą kolejną częścią rozbudowuje tło obyczajowe, coraz bardziej przygląda się życiu prywatnemu Cormorana i współpracującej z nim Robin oraz zacieśnia relację pomiędzy nimi. Po telewizyjnej adaptacji można się było więc spodziewać rozrywki stawiającej bardziej na rozmowy z podejrzanymi niż dynamiczną akcję. Trzy pierwsze sezony sprawdziły się w formule miniserialu, a jak wypadł czwarty?

Cormoran Strike

fot: materiały prasowe

Trzeci sezon zakończył się na ślubie Robin z Matthew. Wcześniej Strike zwolnił ją z pracy i po rozwiązaniu sprawy seryjnego mordercy przybył na ceremonię, aby załagodzić konflikt. Na początku pierwszego odcinka najnowszego sezonu oglądamy więc sceny rozgrywające się na weselu, a potem akcja przenosi się o rok. Do biura detektywa przychodzi mężczyzna z problemami psychicznymi – Billy. Opowiada historię z dzieciństwa, kiedy to widział zabójstwo dziewczynki na rodzinnej farmie. Potem wybiega z budynku, zostawiając Strike’a i Robin zaledwie ze strzępkami informacji. Bohaterowie rozpoczynają śledztwo, na początku odszukując brata Billy’ego. W dodatku zostają zamieszani w rozgrywki polityczne, kiedy zwraca się do nich o pomoc minister Jasper Chiswell.

Zobacz również: Błogość – recenzja filmu. Ucieczka przed rzeczywistością

W ciągu czterech odcinków (każdy trwa około godziny) zagłębiamy się coraz bardziej w sprawę historii przedstawionej przez Billy’ego oraz sekretów rodziny Chiswellów. Chyba wszyscy lubimy oglądać te skłócone familie z wyższych sfer, gdzie każdy może mieć jakieś grzeszki na sumieniu. W wielu momentach śledztwo schodzi jednak na dalszy plan, bowiem równie istotne są osobiste perypetie bohaterów. Robin nie czuje się dobrze w swoim małżeństwie, ale nie ma jeszcze odwagi czy przekonania do podjęcia radykalnych decyzji. W dodatku po traumatycznych wydarzeniach cierpi na ataki paniki. Natomiast Strike unika poważnych zobowiązań i nadal jest tym samym introwertycznym, nieco gburowatym samotnikiem skupionym na pracy, jakim był wcześniej. Dostajemy sygnały, że główni bohaterowie mają się ku sobie, ale ich znajomość wciąż pozostaje przyjacielska.

Cormoran Strike

fot: materiały prasowe

Paradoksalnie wątki obyczajowe stają się ciekawsze od zagadki kryminalnej. Sprawa nie jest zbyt angażująca, a sama opowieść staje się zbyt mętna. Trudno utrzymać uwagę, gdy co chwila zbaczamy z głównej osi fabularnej, a akcja przez dłuższy czas stoi w miejscu. Najlepsze są te najbardziej dramatyczne fragmenty, jak choćby scena konfrontacji Robin z mężem czy wreszcie otwarta rozmowa dwójki detektywów w ostatnim odcinku. W ogóle sam Cormoran, być może również ze względu na swój charakter, schodzi w tym sezonie na dalszy plan. Najważniejsza jest Robin, jej problemy osobiste oraz desperackie próby utrzymywania efektywności w pracy. To ciekawa postać, ponieważ jest kobietą wykonującą zawód, który w popkulturze zupełnie zdominowali mężczyźni. A serial nie pozostawia wątpliwości, że to ona jest sercem agencji detektywistycznej i bez niej Strike musiałby zająć się inną robotą.

Zobacz również: Malcolm i Marie – recenzja melodramatu Netflixa

Cormoran Strike

fot: materiały prasowe

Czwarty sezon Cormorana Strike’a powinien zadowolić fanów tych bohaterów, ponieważ kładzie większy nacisk na rozterki osobiste. Ucierpiała na tym warstwa kryminalna, niezbyt zaskakująca i powtarzająca po raz kolejny zupełnie wyświechtane motywy. Ostatecznie twórcy serialu nie mają raczej większych ambicji niż względnie wierna adaptacji twórczości Rowling oraz zapewnienie klimatu staromodnego kryminału. Kto wie, gdyby to było w czerni i bieli, to może nawet uwierzyłbym, że przygody Strike’a i Robin zostały zrealizowane wiele lat temu.

Ilustracja wprowadzenia: materiały prasowe

Fan westernów, kina noir i lat 80. Woli pisać o filmach niż o sobie.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Nowe technologie

Wejdź do świata nowych technologii na: Tech-Room logo
Zarejestruj się, jeśli nie masz konta Nie pamiętasz hasła?