Na pierwszy rzut oka: 1. sezon Wojny światów

Po niemal 15 latach – kiedy to Steven Spielberg wypuścił filmową wersję z Tomem Cruise’em – ponownie wraca temat adaptacji jednego z największych literackich klasyków SF. Tym razem jednak w telewizji, i to od razu podwójnie. Poza bowiem zbliżającym się klasycznym ujęciem prozy H.G. Wellsa od stacji BBC dostajemy kolejną uwspółcześnioną interpretację. Po dwóch pierwszych odcinkach mamy wstępną diagnozę tego, czego można się spodziewać dalej.

Nowe ujęcie Wojny światów jest chyba najbardziej subtelnym, jeżeli chodzi o przedstawianie obcych form życia. Serial telewizji FOX nie jest – przynajmniej póki co – miejscem na efektowne bombardowania i bohaterskiego mieszkańca Ziemi, który wbrew swojemu instynktowi zmierzy się z nieznanym. Twórcy w bardzo ciekawy sposób zmieniają poszczególne elementy narracji tak, żeby pasowała do dzisiejszego ujęcia. I tak oto pierwszymi osobami, które dowiadują się o „gościach” na naszej planecie, są nieliczni naukowcy. W dość wiarygodny sposób odtworzono reakcje tychże osób, przejawiające się ostrożnym sceptycyzmem, ciekawością bądź strachem. W zasadzie nie ma też klasycznego pierwszego kontaktu. Nie zdradzając zbyt wielu szczegółów, inicjujący inwazję atak Obcych jest o wiele subtelniejszy od większej części wizji sprezentowanych czy to w kinie, czy literaturze. Efekt jest całkiem niezły, niewidoczny przeciwnik automatycznie wprowadza lekki ładunek niepewności.

kadr z serialu Wojna światów

Rzecz jasna, nie może w tym wszystkim zabraknąć jakichś rozpoznawalnych protagonistów. Scenarzyści serialu postawili na dość częsty zabieg ekspozycji kilku bohaterów z różnych środowisk. Mamy zatem zwykłych cywilów, badaczy, wojskowych, którzy reprezentują resztę bezosobowego społeczeństwa i w zamyśle mają nam pozwolić na utożsamienie się z fabułą. Niestety, jak dotąd to zdecydowanie najsłabszy punkt całości. Niemal każda przedstawiona postać ma tak typowe motywacje i charaktery do różnej maści, dajmy na to, produkcji katastroficznych (ojciec-karierowicz rozdzielony z rodziną, pani naukowiec poszukująca zbuntowanej młodszej siostry etc.), że bardzo szybko jesteśmy w stanie przewidzieć pewne aspekty scenariusza. Jedynie Gabriel Byrne – wcielający się w introwertycznego uczonego, który ma pewne pojęcie o istocie ataków – stanowi pewnego rodzaju powiew świeżości. Ciężko też momentami przebić się przez dość sztywne dialogi pomiędzy bohaterami. Ewidentnie ta część serialu została potraktowana po macoszemu.

Początek Wojny światów nie zwiastuje może najlepszej adaptacji klasycznej powieści Wellsa, ale zdecydowanie jest na co czekać. Niestandardowe, subtelniejsze podejście do samej inwazji sprawia, że budżet produkcji traci na znaczeniu i serial nie musi mocować się z rozbuchanymi, epickimi ujęciami historii, podążając wytyczoną przez siebie ścieżką. Sam odwzorowany świat i jego bohaterowie wymagają już znaczącej poprawy, jednak nie kładą na łopatki całej narracji. Dla fanów SF chociaż sprawdzenie tej pozycji jest zdecydowanie zalecane.

Wojna światów zadebiutuje na antenie FOX już dziś o 21:00 (dwa odcinki).

Ilustracja wprowadzenia: FOX 

Redaktor

Miłośnik literatury (w szczególności klasycznej i szeroko pojętej fantastyki), kina, komiksów i paru innych rzeczy. Jeżeli chodzi o filmy i seriale, nie preferuje konkretnego gatunku. Zazwyczaj ceni pozycje, które dobrze wpisują się w daną konwencję.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Zarejestruj się, jeśli nie masz konta Nie pamiętasz hasła?